Gra Wilka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gra Wilka

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 10:57 am

Początek Gry
Amitiel

Imię:
Daniel
Nazwisko:
Stupakiewicz
Wiek:
XXI, lat 17, urodzony 24 lutego 1995
Charakter:
Stupak to...Stupak. Jest bardzo oryginalny. Uwielbia się wydurniać i nie przejmuje się tym co powiedzą o tym inni. Skakanie przed autami w gówno, łączenie długopisów z kolczykami albo pokazywanie dupy? Co to dla niego! Mimo, że jest takim zabawowym człowiekiem, to jednak ma pewne zasady. W ogóle nie pije alkoholu i nie pali papierosów i nie bierze żadnych używek. Dziwne jak na przyszłą gwiazdę muzyki cięższej, prawda? Ale no cóż, mimo, że Stupak na co dzień pokazuje swoją ironiczną, narcystyczną i Kubo-Wojewódzkiej postawy, to w głębi serca jest prawdziwym przyjacielem. Potrafi pomóc jak nikt inny, potrafi też rozwiązać każdy konfilkt. Zdarzało się, że mówiono na niego negocjator. Lubi czasem robić ludzia w c.h.u.j.a.! Kiedyś wmówił dwóm osobom z klasy, że jest chory na śmiertelną chorobę (którą sam zmyślił) i umrze w wieku maks. 30 lat. Niezła siła perswazji, co? To był częściowo pretekst, by taka jedna kujonka z miseczką c na d porobiła z nim to i tamto, ale jak już wcześniej pisałem, w głębi duszy to na prawdędobry człowiek! A do tego przez maniakalne oglądanie sitcom-u "Hoży Doktorzy" przyzwyczaił się do gubienia się we własnej fantazji jak J.D. i obrażać innych jak Dr. Cox. Może to wszystko nie ukazuje go z dobrej perspektywy, ale zawsze był dobry... Gardził złem i innym podobnym cechom. Ubzdurał sobie, że całe nieszczęście jakie spadło na niego w dzieciństwie, czyli kompleksy z przedszkola, rozstanie rodziców, prawda o dziadkach, zniszczenie swej jedynie przyjaźni (przez co gadał często sam ze sobą) wytworzyło w nim jego alter ego. Niby złe, ale pomagające mu. Kompletne przeciwieństwo Danielka. Na szczęście udało mu się pokonać to wewnętrzne zło, które tylko czeka, aż Daniel znów się pogrąży i wróci do swojego "wiecznego przyjaciela"... Może podam jakąś dobrą cechę Daniela? Przez utratę ojca, zrozumiał jak niektórzy mogą mieć pod górkę w życiu. Stara się zawsze każdemu pomóc i mu to wychodzi. Jest uprzejmy, dobroduszny i... chce być w przyszłości wspaniałym ojcem, który zapewni swemu dziecku tego, czego nie mogli zapewnić mu jego własni rodzice...
Wygląd:
Wejdź na mojego fejsbuka to się dowiesz xD
Historia:
Danielek urodził się 24.02.1995r. w mieście Rustboro City. Do 8 roku życia żył sobie w wspaniałej rodzince, ale niestety potem był rozwód rodziców i wyjazd taty do Johto, by zarabiać na życie rodziny jako budowlaniec w firmie jego szwagra. Ominę zwyczajne dzieciństwo, bo co tam, zakładanie klanu przeciwko dziewczynom z powodu chęci wymordowania każdej samicy to tam pikuś co nie? Plus wyrośnięcie trzeciego kolana, uzyskanie tytułu Tytana przez swoją dziwną niezniszczalność i potęgę w grze sportowej jaką jest koszykówka. Przejdę dużo dalej. Daniel w gimnazjum zaczął bardziej interesować się muzyką cięższą. Zespoły typu Godsmack, Metallica, Disturbed czy Sabaton to były jego życiowe inspiracje i jego zafascynowanie rosło dalej, ale wtedy Stupakowi na tym tak bardzo nie zależało bo chciał być gwiazdą koszykówki. Niestety to marzenie legło w gruzach, gdy się okazało, że trzecie kolano to nie lada problem... Daniel odpuścił sobie marzenia o koszykówce, ale nie zaprzestał ciągłego grania bo mimo problemów zdrowotnych, to i tak był zajebisty. Dlatego wpadł na inny pomysł.
A) Zostanie muzykiem
B) Zostanie trenerem pokemon!
Zaoszczędzone pieniądze wydał na piec i gitarę elektryczną i zaczął naukę. Lecz to mu nie wystarczało, chciał śpiewać. Jego rodzice akurat się zeszli, więc jego życie było trochę, a nawet dużo radośniejsze i miał więcej funduszy, więc postanowił zapisać się na lekcje śpiewu. Okazało się, że ma talent, który musi wykorzystać. Nie dość, że miał ciekawą barwę, to jeszcze w ogóle nie pił alkoholu i nie palił, co dawało lepsze zdrowie strun głosowych. Ćwiczył, ćwiczył, słuchał nowych zespołów, a najbardziej wymarłego gatunku Grunge'u i doszło do tego, że Daniel miał zaśpiewać. Niestety, ale widowni nie spodobało się rock'owo-metalowe darcie ryja i przegrał... Z kolesiówką, która w ogóle nie trafiała w dźwięki, ale miała fajną dupcię i ładny głosik, a do tego śpiewała komercyjny, wolny utwór. Nasz bohater miał już się poddać, ale wtedy to, przeglądając internet, a dokładniej oglądając po raz enty parodię gry Gothic "Gothic Prawdziwa Historia", Daniel odsłuchał zespół "Kabanos" i ich utwór "Czołg". Wokalista był beznadziejny, śpiewał jak żul, ale... Mieli i tak rzeszę fanów... A do tego, utwór "Czołg" traktował o tym jak to nie pozwalają nam być tym kim chcemy i że wolność jest najważniejsza. To była tarcza Daniela. Pokochał ten zespół, ich piosenke choć z pozoru głupie, były kwintesencją mądrości i prawdy. Nie zawsze, bo np. taka "Czerwona Musztarda" zbyt wielkiego przesłania nie ma, ale no cóż... I tak nastało liceum. Daniel w wakacje uprzedzające rozpoczęcie LO ostro ćwiczył, a do tego otrzymał od swojego tatusia prezent, jakim był zagubiony pokemon z Johto Riolu. Był już trochę wytrenowany, bo ojciec naszego bohatera go trenował, ale Stupakowi to nie przeszkadzało. Od razu udał się do profesora Birch'a po sprzęt trenera. Podczas tych dwóch miesięcy zdołał złapać jeszcze Hoothoot'a i Treecko! Ale w końcu rozpoczęło się liceum... Daniel gotowy do śpiewania, grania na gitarze i zostania trenerem pokemon wyrusza ze swojego miasta wraz ze swoimi pokemonami i ekwipunkiem, tylko, że... Okazuje się, że pewien "kolega z klasy" imieniem Sebastian Strunowski też ma takie ambicje jak Danielek. Może trochę lepiej gra na gitarze i jest dużo odważniejszy dzięki hektolitrom alkoholu, ale tak na prawdę... Daniel lepiej śpiewa... A do tego nienawidzi "Struny" i marzy o tym, by w przyszłości skopać mu dupę na koncercie jak i w walce pokemon. A wszystko zaczęło się od tego, że Struna nachalnie obmacywał i zaczepiał dziewczyny z klasy, choć stanowczo odmawiały "zabawom". Stupcio w końcu nie wytrzymał i kazał mu przestać, lecz zignorował go. Jak dostał po ryju to już zaczął się interesować... Doszło do ostrej wymiany zdań i porządnej bójki... Dlatego Daniel wyrusza przed siebie, by spotkać niejedną przygodę!
Starter:
Uzgodniliśmy Smile
Profesja:
Trener oraz muzyk
Partner:
Chciałbym po kolei kompletować zespół, dlatego chciałbym znaleźć jakiegoś basistę, perkusistę i gitarzystę prowadzącego/solowego. Jeden z nich np. basista mógłby zostać moim takim prawdziwym przyjacielem, a reszta to kumple, tylko, że nie podróżujemy razem, a raczej spykamy się na koncerty czy próby.
Cel:
- Założyć najlepszą kapelę rock'owo-metalową
- Skołować basistę, perkusistę i gitarzystę prowadzącego do zespołu
- Pokonać Strunę
- Przywrócić piękna lata 80-90
- ZAGRAĆ ZAJEBISTY KONCERT Z KABANOSEM!!!
Prośby:
1. Nie bij mnie xd
2. Wiesz, że nie lubię słodziaczkich, samicowych pokemonów xD
3. Romans... Chyba na to duuuuużo za wcześnie. Bałbym się, że pomyli mi się gra z rzeczywistością i do dziewczyny bym powiedział tak jak do partnerki z gry xD
4. Złapać Electrike'a :3


Siedziałeś w centrum pokemon razem z Riolu, patrzyliście na telewizor, puszczali właśnie jakiś koncert, fanki piszczały i takie tam, jednak nie dla tego to oglądałeś, mieli ogłosić coś na koniec koncertu, słyszałeś, że wokalista chrypie nie tak jak powinien, pewnie ma zapalenie krtani, nie fajnie, ale może to okazja dla Ciebie, o godzinie 00:15 koncert dobiegł konca, wokalista pomachał fanom po czym zaczął mówić:
-Za 7 dni odbędzie się przesłuchanie na nowego wokalistę dla naszej grupy, słyszycie głos już nie ten, kolejna operacja spowoduje utratę głosu, chociaż może się okazać, że jednak będzie okej, postanowiłem przejśc operację, jednak musze mieć godnego zastępce, prawda? -fani odpowiedzieli mu piskiem i wrzawą
-Rioooo!- pokemon pokazał ekran telewizora, chyba uważał to za okazję dla Ciebie


Wilk
// Wielkie dzięki Ami za przebaczenie Smile Jestem Ci dozgonnie wdzięczny Smile Jako coś... Nie musisz mi dawać jakieś zajebiste walki, wiem, że tego nie lubisz. Po prostu lubię expić pokemony, dlatego zawsze tak spamiłem o to Razz

- Tak sądzisz Rio? Nie wiem czy się nadaję... Nie jestem jeszcze "na tyle dobry", by grać w takim dobrym zespole, chociaż... Kto wie... Masz rację! Warto spróbować!
Zrywam się i czekam, aż pojawi się jakiś komunikat gdzie dokładnie będzie się odbywać nabór. Po prostu mam nadzieję, że zyskam jak najwięcej szczegółów, bym nie musiał się wałęsać po jakichś wiochach.
- Rio... W sumie to nie jest najgorsza ksywka Riolu, nie sądzisz? Podobałoby Ci się takie imię? Rio?
Czekam na reakcję pokemona, po czym przypominam sobie, że dawno nie sprawdzałem mojego startera pokedexterem.
- Zobaczmy co o Tobie powie dexter...
Skanuję Riolu, po czym sprawdzam czy mam cały ekwipunek. Jeżeli wiem gdzie mniej więcej będzie odbywał się nabór to idę w tą stronę, a jeśli nie wiem... To pytam siostry Joy gdzie mógłbym udać się jako jeszcze początkujący trener pokemon.


Amitiel
Czekałeś na informację, jednak wokalista nadal prowadził swój jakże wspaniały monolog, po chwili pokedex podał takie info:
Riolu

lvl: 17.55
samiec
z.a: gryf
charakter: Oddany pokemon, est posłuszny trenerowi, lubi walczyć, jednak często robi to tylko w obronie innych, zależy mu na evolucji, jak na razie woli o tym nie wspominać, nie lubi kiedy wywiera się na nim presję, zazwyczaj robi wszystko wolno i dokładnie, rywalizuje z treeco.
ataki: foresight, quick attack, endure, counter, feint, force palm
Pok zamyślił się na chwilkę, jak widać trawił to co mu powiedziałeś, po chwili pokiwał głową na tak, nie przeszkadzało mu to chyba...
-Przesłuchania odbędą się w Viridian city od godziny 10.- nareszcie dostałeś informacje, na którą czekałeś.


Wilk
- Hmm... Viridian City... Ale gdzie to do cholery może być? Sprawdźmy na mapie...
Wyjmuję mapę i patrzę jaką drogę muszę obrać, by dostać się do Viridian City. Próbuję też obliczyć ile mi drogi to mniej więcej zajmie i czy są jakieś skróty, łatwiejsze ścieżki itp. itd. Sprawdzam również zapasy żywności. Jeżeli mam ich mało to o pomoc udaję się do Siostry Joy. Po skończeniu wszystkich czynności, skanuję moje pozostałe dwa pokemonki.
- To co kompanio!? Ruszamy ku przygodzie?!
Domyślając się, że pewnie moje pokemony mają mnie w dupie i wolałyby spać sobie w pokeballku, staram się je jakoś podnieść na duchu.
- No wiecie! Czeka nas niesamowita historia! W końcu jestem pępkiem świata, więc nic co zajebiste mnie nie ominie...
Po chwili rozumiejąc, że chyba nie podniosłem ich na duchu, mówię:
- No dobra... Zrobię Wam masaż przy najbliższym postoju, ehh... Sknery...
Ruszam w stronę Viridian City! Przy okazji szukam jakichś dziewic w opałach, pokekotów na drzewach, rywali do pokonania albo poków do złapania! W końcu mam kompleks Białego (racist) Rycerza na koniu i muszę być szlachetny, honorowy, waleczny, bla bla bla...




Ostatnie Posty
Wilk
- Nie oglądałeś pingwinów z Madagaskaru? "Nas tutaj nie było". Obudzi się, my będziemy udawać, że nic się nie stało, a to to był jedynie jego sen, a statek był uszkodzony w jakiś inny sposób.
Po nieudanej próbie naprawie pokemonów:

- Wstydźcie się! Takie silne, ale nie panujecie nad swoją mocą. Będziemy musieli potrenować...
Chowam wszystkie pokemona i idę w pizdu, najlepiej poszukać Struny.


Ao
Pokemony popatrzyły na Ciebie chwilę po czym nie odparły nic, na twoją złość... Ty poszedłeś w swoją stronę, a chłopak poszedł w swoją. Zobaczyłeś strunę na drugim końcu statku, obserwując morze. Opierał się o barierkę i zamglonymi oczyma obserwował jak wielkie jest morze przez które płyniecie.


Wilk
Klepię towarzysza ze statku po plecach i mówię:

- Gdyby nie fakt, że już trochę się na Tobie poznałem, to uznałbym, że jesteś wrażliwcem do cholery. Wiesz?
Mówię żartobliwie próbując zacząć rozmowę i przy okazji jakoś "podejść" Strunę, by wyjawił o co chodzi.

- Coś taki zamyślony? Stało się coś? Czy po prostu kończysz będziesz pisał piosenkę o morzu?


Ao
Gdy poklepałeś chłopaka ten jakby wybudził się z transu...
- NIe, nie...rozmyślam. Rozmyślam o moim celu. Czy na prawdę chcę robić to co robie i do czego obecnie dążę. - odpowiedział chłopak ciężko dumając w swych myślach.


Wilk
- Czyżby pojawiły się wątpliwości w Twoim życiu? Słuchaj no Seba... Nie wiem czy masz jakieś własne powody, czy to przez porażkę z Mysys Roksaną, ale wiedz jedno. Jesteś na prawdę dobrym i silnym trenerem, więc głupstwem by było, abyś teraz miał to rzucić w cholerę. Chyba, że chodzi Ci o muzykę, to nie wiem, bo szczerze... Sam o tym ostatnio często rozmyślam... A raczej, że głupio tak łazić ze sprzętem i w ogóle, szukać zespołu. Możesz się teraz zacząć śmiać, ale ostatnio myślałem o zostaniu trubadurem czy bardem, haha!
Próbuję pocieszyć Strunę.
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach