Gra Inumaru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gra Inumaru

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 11:47 am

Początek Gry
Ellen
Whirl Islands - wyspy otoczone wirami wodnymi, które były ochroną jaskini która według legend była zamieszkiwana przez legendarnego pokemona, Strażnika Oceanów - Lugie i które z łatwością mogły wciągnąć twój jacht na dno morza. Tylko wodne pokemony wystarczająco silne mogły je pokonywać. Dla twojego dobra było lepiej je ominąć jednak trudno byłoby tego dokonać w cieniu nocy. Twój nowy towarzysz Rufflet był trochę niespokojny i trzymał się blisko ciebie nie wiedząc zbytnio gdzie się znajduje. Miałeś do wyboru dwie opcje. Tą pierwszą było przeczekanie nocy i wyruszenie o poranku do najbliższego portu a tą drugą zaryzykowanie i wyruszenie teraz. Decyzja należała tylko i wyłącznie do ciebie. Od dziś wszystkie decyzje będziesz musiał podejmować sam.

~~~~
Witam na pokładzie ;3
Gdybyś miał jakiekolwiek pytania to pisz na PW lub gg.


Inumaru
Ileż rzeczy zdarzyło się tej nocy? Niektóre rzeczy były niesamowite i wspaniałe a inne przygnębiające niestety tych przygnębiających było o wiele więcej. Moi bliscy byli już martwi. Nie miałem już ukochanego dziadka oraz jego podpowiedzi. Nie miałem żadnego przewodnika w tym wielkim świecie, o którym wiedziałem tak niewiele. Nie zostało mi nic. Z drugiej strony dostałem też szansę, wielką szansę. Mogłem wyruszyć w moją wymarzoną podróż. Dostałem nową szansę na życie, jednak wiedziałem, że ta podróż łączyła się również z obowiązkiem. To było bardzo trudne przeżycie dla mnie a jednocześnie skłaniające do rozważań. I tak z tymi rozmyślaniami dotarłem do Whirl Islands, które już były widoczne na horyzoncie. Przeprawa przez nie nie wchodziła raczej w grę o tej porze, byłoby to bardzo trudne dla wprawnego sternika, nie mówią już jak musiałby ryzykować ktoś kto jedynie wiedział jak się steruje łodzią w teorii. Przeprawa omijając Whirl Islands też była możliwa, jednak trwałaby o wiele dłużej i również nie byłaby całkowicie bezpieczna ze względu na to, że morze to i tak było bardzo niebezpieczne przez rozmieszczone wszędzie skały. W dodatku byłem bardzo zmęczony po tym wyczerpującym dniu, a właściwie jego ostatnich godzinach. Postanowiłem zakotwiczyć jacht, po czym podszedłem do mojego Ruffleta. Pomyślałem, że dobrze byłoby się spróbować z nim zaprzyjaźnić.
- Hej mały. - zacząłem choć wcale nie byłem pewny czy to było dopiero co wyklute pisklę. Równie dobrze ten Rufflet mógł mieć już nawet rok czy dwa - Wiem, że jesteś zaskoczony całą tą sytuacją, ja zresztą na pewno nie jestem nią zaskoczony mniej. Wygląda na to, że spędzimy teraz razem dużo czasu, więc może przydałoby się trochę zaprzyjaźnić co? Ciekawe co można by o tobie powiedzieć... - powiedziałem po czym wyjąłem PokeDex i zeskanowałem Ruffleta i rozejrzałem się wokoło przyglądając się morzu. Miałem nadzieję, że nie wysłali nikogo w pogoń, bo wtedy musiałbym przepłynąć Whirl Islands gdyż droga naokoło nie wchodziła w grę, gdybym popłynął wymijająco, przeciwnicy po prostu złapaliby mnie płynąc przez Whirl Islands. Spoglądałem to na morze, to na mojego Ruffleta i czekając na odpowiedź - jego oraz PokeDexa.


~~~~
Dobrze wiedzieć, przepraszam jeśli czasem będę pisał tak jak powinien pisać MG ale długo siedziałem na PBFie jako MG i się do tego przyzwyczaiłem. I ostrzegam, że pewnie normalnie moje posty będą krótsze, dziś po prostu miałem trochę weny Wink


Ellen
PokeDex zamigotał i pokazał ci takie dane:

Rufflet

Płeć:
Typ:
Znak Astralny: Wiatr
Charakter: Spokojny i posłuszny pokemon. Szybko przyzwyczaja się do nowego otoczenia.
Ataki: Peck, Leer, Fury Attack
lvl: 5


Gdy spoglądałeś w morze jak na razie po wrogach nie było śladu. Za to pod powierzchnią wody dostrzegłeś dziesiątki jeśli nie setki światełek. Źródłem ów światełek były Chinchou i ich wyższe stadium ewolucji - Lanturn'y. Pokemony te krążyły pod wodą szukając zapewne posiłku a tym samym tworząc naprawdę przyjemny widoczek. Twój Rufflet podszedł bliżej i zadowolony przyglądał się światełkom gdy nagle pod wodą dostrzegłeś spory cień - najprawdopodobniej pokemona. Tylko jakiego? Cień tak szybko jak się pojawił tak samo szybko zniknął w kierunku Whirl Islands. No cóż, twój podopieczny powoli przysypiał. Nie pozostawało ci na dzisiaj już nic innego jak pójść spać lub spróbować połowić.


Inumaru
Przyglądałem się światełkom podwodnych pokemonów wyglądały one pięknie, czułem się tak jakby niebo było nade mną jak i pode mną, gdy nagle jakiś cień przepłynął obok łodzi. Przez chwilę byłem przerażony, jednak po chwili uspokoiłem. Nie ma się czego bać, w końcu to tylko jakiś morski pokemon, i na pewno nie zaatakowałby stojącej łodzi, uznał by ją za skałę i tyle. Po prostu przestraszyłem się, gdyż pierwszy raz zobaczyłem coś takiego będąc sam na morzu. Gdy zobaczyłem przysypiającego Ruffleta mnie też zaczęły kleić się oczy. Dopiero teraz mogłem stwierdzić jak bardzo wyczerpany psychicznie i trochę fizycznie jestem po ucieczce przed Rocketsami.
- Dobra Rufflet. Idziemy spać. Jutro spróbujemy potrenować jeśli ci to nie przeszkadza i dostaniemy się do Olivine. - uśmiechnąłem się do Pokemona po czym poszedłem spać. Nawet nie chowałem Ruffleta do PokeBalla. Skoro będziemy teraz przebywać więcej czasu na morzu, nie widzę powodu aby się z nowym otoczeniem nie zapoznał przed snem.




Ostatnie Posty
Ellen
Cottonee nie udało się uśpić przeciwnika ale podczas kolejnej wymiany ciosów próbował dać z siebie wszystko i tym sposobem wywalczył sobie lekką przewagę. Co do pozostałej dwójki nie szło im tak dobrze jak wcześniej. W pewnej chwili burza piaskowa znikła i dała Emoldze idealną widoczność jego przeciwników. Wiewiór wzbił się w górę i zesłał na ziemię potężne Spark wzmocnione Charge. Rufflet po tym ataku ledwo co stał na nogach i nie miał szans aby znów złapać przeciwnika. Poochyena zniósł lepiej ten atak jednak też był wyczerpany. Emolga z chytrym uśmieszkiem zbliżył się do twoich podopiecznych będąc gotowym do wyprowadzenia kolejnego Spark. Pokemony najprawdopodobniej by poległy gdyby nie nagły strumień połączonych ataków nad ich głowami, który zmiótł Emolge za jednym razem. Odwróciłeś się by sprawdzić z skąd atak został wyprowadzony. Ujrzałeś Anitę z pokemonami, które uwolniła. Kiwnęła głową w stronę Larvitara, a pokemony znów połączyły swoje ataki i zaatakowały. Kłusownicy natychmiastowo powrócili swoje pokemony do PokeBalli i mieli zamiar uciec swoim wozem lecz szybko zorientowali się, że opony są przebite. Sprawcą był nie kto inny jak Nidoran z polanki. Jedyną pozostałą drogą ucieczki był bieg przez las ale na to też im nie pozwolono. Przed chatką zjawiła się policja i aresztowała kłusowników dziękując wam za pomoc w schwytaniu ich. Po policje zadzwoniła oczywiście Anita, która podziwiała teraz Arcanine oficer Jenny.

Poochyena + 0.50 lv.
Rufflet + 0.70 lv.
Cottonee + 1 lv.


Inumaru
Już przygryzałem wargi bojąc się, że możemy przegrać gdy na szczęście pomogła nam wesoła kompania. Podbiegłem do moich pokemonów i wszystkie przytuliłem gratulując im przy okazji po czym podbiegłem do Anity i ją też przytuliłem, nie wiedząc co mnie do tego nakłoniło.
- Udało nam się, świat będzie teraz wolny od tych dwóch kretynów. - uśmiechnąłem się do niej, po czym odszedłem i zacząłem szukać Electrike, która została złapana przez kłusowników. To był naprawdę piękny Pokemon. Jeśli udało mi się ją znaleźć, podszedłem do niej i zapytałem czy nie chciałaby może teraz ze mną podróżować. Następnie podszedłem do oficer Jenny i Anity podziwiającej Arcanine'a.
- A co z Pokemonami tych ludzi? - zapytałem oficer Jenny i rozejrzałem się w poszukiwaniu Emolgi i Larvitara. Wiedziałem, że były to bardzo dzielne i wierne Pokemony. Owszem, pracowały w imię zła, ale przecież trenerów nie zawsze się wybiera. Może ja lub Anita moglibyśmy je przygarnąć? Może moglibyśmy je... zresocjalizować? Na pewno byliby to bardzo przydatni przyjaciele podczas mojej misji...


Ellen
- Gdy aresztujemy kogoś, a osoba ta posiada pokemony to właściciel idzie do wiezienia lub dostaje tylko karę, a jego pokemony znajdują się w tym czasie pod opieką w specjalnych ośrodkach stworzonych dla pokemonów przestępców. Mogły by one pomóc w ucieczce więc nie wypuszczamy ich na wolność ani nie dajemy nikomu innemu. Przecież stworzenia te mają swoich właścicieli, którzy nie chcą stracić swoich podopiecznych. Co innego jeśli właściciel dostaje dożywocie. Wtedy pokemony są oddawane do adopcji lub jeśli pokemony są źle traktowane lub odrzucone, wtedy także może je ktoś zaadoptować lub są wypuszczane na wolność. Tak więc przykro mi ale w tym przypadku pokemony zostaną przeniesione do ośrodka.
Oficer Jenny wsiadła do samochodu i odjechała w stronę miasta. Wy zaś zostaliście z grupką pokemonów. która zaczęła się rozchodzić w swoje strony. Gdy dostrzegłeś w niej Electrike i powiedziałeś to co chciałeś powiedzieć mogłeś dostrzec iż pokemon prawie w ogóle cię nie słucha. Cały czas wpatrywała się w Poochyene, od razu szczęknęła porozumiewawczo gdy tylko usłyszała o podróży z tobą. Jej samej chodziło raczej o podróż z Poochyeną ale lepsze chyba to, że w ogóle się zgodziła.


Inumaru
Popatrzyłem z rozbawieniem na Electrike.
- Dobra Julio, może mnie kiedyś polubisz. - w odpowiedzi na szczeknięcie dotknąłem ją PokeBallem, aby potwierdzić złapanie po czym podniosłem kulkę o ile operacja się udała i wróciłem do Anity.
- Fajnie, że pomogliśmy tym Pokemonom, a Poochy zyskał adoratorkę... mam nadzieję, że może im się powiedzie... - jeśli ją złapałem to wypuściłem Electrike i ją zeskanowałem - Ale jednak... jakie mamy następne plany? - spojrzałem w twarz Anicie wpatrując się w jej oczy.


Ellen
Ponowny skan pokemona wyglądał tak:

Electrike

Płeć: samica
Typ:
Znak Astralny: Seraph
Charakter: Zakochała się w Poochyenie i chciałaby aby ten odwzajemnił jej uczucia. Od tego czasu polubiła też walki myśląc, iż tym sposobem zwróci na siebie jego uwagę i będzie mogła z nim spędzać więcej czasu. Lubi podkreślać swoimi eleganckimi ruchami, iż jest przedstawicielką płci pięknej.
Ataki: Tackle, Thunder Wave
lvl: 6.6o

Anita lekko się zarumieniła widząc jak wpatrujesz się w jej oczy i wbiła wzrok w ziemię udając, że nagle zainteresował ją jakiś kamyk.
- Jeśli dobrze pamiętam to chciałeś się udać do miasta Ecruteak, prawda? Tak więc może już wyruszmy? Bo jak dalej tu będziemy tkwić to zrobi się ciemno i będziemy musieli nocować w tym miasteczku. Sam jednak widziałeś, że nie ma tu nic ciekawego. - dziewczyna obróciła się i ruszyła wolnym krokiem wraz ze swoim Growlithem w stronę miasta aby tam znaleźć odpowiednią drogę.
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach