Laureline

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Laureline

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 1:35 pm

Witajcie:) Co ja wam sie bedę tu rozpisywać? Poznacie mnie podczas gry. Miewam humorki jak to każdy a tym bardziej kobieta. Nie akceptuje histori typu "byłem, zobaczyłem, zwyciężyłem" wolę jednak historie dłuższe od mojego przykładu ale też nie litannie. To, że jestem "aniołem" to nie znaczy że do mnie zgłaszacie swoje marne modły;) (chyba że w prośbach). Aby u mnie grac musicie wypelnic ponizszy formularz:


Imie i nazwisko: (postaci)
Wiek: ( postaci nie wasz... )
Charakter: ( krótko, zwięźle i na temat )
Wygląd: (foto i/lub opis av wymagany!)
Historia: ( nie za dluga i nie za krotka ale z sensem)
Starter: ( odpadają pokemony które są wspomniane w regulaminie )
Profesja: ( trener itd)
Profesja poboczna: ( łowca skarbów, morderca itd. Jedyny warunek ze musi być ujęte to w his )
Partner/ Wróg:
Cel:
Prośby: ( proście a MOŻE będzie wam dane )

To na tyle:) Powodzenia w rekrutacji u mnie:).




Justine
Imie i nazwisko: Justine Michele Scorrer.

Wiek: Szesnaście lat.

Charakter:
    Nazwać ją można oazą spokoju, tudzież idealnym stoikiem. Ach! No i ma w sobie niewyobrażalne pokłady okrucieństwa, a przy tym cierpi na... lęk przed kontaktem fizycznym z innymi ludźmi. No chyba, że bierzemy pod uwagę walkę, wtedy wszelkie obawy znikają.
    Tak, to kolejny, króciuteńki opis tejże dziewczyny. Jednak w końcu każdy ma jakieś ukryte wnętrze, więcej cech charakteru, tudzież jakieś nawyki.
    Tak też jest i w przypadku Justine. Kiedy masz gorszy dzień zejdź z zasięgu jej wzroku, jest w stanie wykorzystać każdą, ale to każdą, okazję by jeszcze bardziej pogrążyć cię, zniszczyć i zdołować. Nie zna litości, a szacunkiem obdarza tylko osoby, które sobie na to zasłużą – jak na razie – nikogo. Potrafi patrzeć na czyjeś cierpienie bez mrugnięcia okiem, ba! Nawet z uśmiechem na ustach. Sama, odporna na bycie wyśmiewaną i po części na ból, a wszystko dzięki dzieciństwu. Pojęć ‘Rodzina’ i ‘Przyjaciele’ praktycznie nie rozumie. Dla niej ludzie dzielą się na ‘Sprzymierzeńców’, którym i tak nie wolno ufać i ‘Wrogów’. Biegle posługuje się sztukami walki, ze znaczącym akcentem na te wschodnie jak jujitsu, kendo i karate, oraz bronią palną. Nigdy nie rozstaje się z kataną i wakizashi [miecze samurajskie], a także kompletem pięciu noży zwanych też kunai, to tak fachowo.
    Dziewczyna od zawsze nie miała nikogo bliskiego, zawsze polegać musiała na samej sobie, więc odizolowała się od społeczeństwa, jakoby zamknięta we własnym świecie, pogrążona w rozmyślaniach... Nie znosi i najchętniej zamordowałaby wszystkich ludzi, którzy wtrącą się do jej planów, jednakże zawsze zachowuje spokój. Jest uparta jak osioł, a przy tym ma nieco wygórowane ambicje, no cóż. Jedno jest pewne, kiedyś udowodni tym... ludziom ...że jest coś warta i wiele potrafi osiągnąć własnymi siłami. Nikt nie będzie jej ograniczał.
    Kary cielesne i psychiczne, zmęczenie, ból? Normalka, rzeczy, przez które nie zapłacze, które nie mają dlań żadnego znaczenia. Zniesie je bez grymasu na ustach, a może i z uśmiechem? W głębi duszy tłumi w sobie te, a nie inne odczucia, bo jak twierdzi musi być silna. Nikomu nie zdradza własnych tajemnic, z nikim też nie chce się zadawać. W głębi duszy potrzebuję osoby, która stałaby się dla niej odpowiednikiem przyjaciela, kimś więcej niźli tylko sprzymierzeńcem. Jednakże to jest jedyna rzecz, której się boi. W końcu jako kilkulatka została zdradzona no może nie tak dosłownie, ale ona właśnie w ten sposób to odebrała. Czy potrafi być miła?
    Tak. Na serio bardzo, ale to bardzo rzadko i dla wybranych, albo Pokemonów, bo dla tychże stworzeń ma coś w rodzaju sumienia, żeby coś osiągnąć? A co jest trudnego w zagraniu niektórych emocji dla osoby, która jest urodzoną aktorką, oszukującą ludzi już od wielu lat?
    Podobnie zresztą jest z szacunkiem tejże osóbki – a niech sobie ktoś myśli, że uważa go za ważnego. A ona już swoje wie. I tak, kiedy już go wykorzysta, nie będzie dla niej miał znaczenia.

Wygląd:
    Długowłosa, bo o kłakach sięgających ud, blondynka o niebieskich oczach. Jest wysoka i szczupła, a przy tym jednak wysportowana. Zazwyczaj ubrana... no zwyczajnie. Tak mniej więcej wyglądałby najprostszy i najkrótszy opis naszej Just. Jednak o wyglądzie
    tej dziewczyny z pewnością można powiedzieć coś więcej, nieprawdaż? W końcu do takiego opisu pasuje wielu, wielu ludzi, zaś ona jest wyjątkowa, na swój sposób.
    Punkt pierwszy buty. Tak, to rzecz po której najprościej rozpoznać ją w tłumie. A wszystko to dlatego, że dziewczyna zazwyczaj nosi najzwyklejsze, jak dla kogo, glany. Owe wojskowe buty w czarnym kolorze bardzo rzadko zastępowane są przez trampki, zaś te obowiązkowo muszą być za kostkę, w przeróżnych barwach i wzorach, o neonowych wręcz sznurówkach, bo jak twierdzi – buty powinny przyciągać uwagę, a zresztą... te są najwygodniejsze. Jak dla kogo. W końcu glany nie ważą znowu tyle samo co sandałki odpowiednie dla normalnej dziewczyny o posturze takiej jaką ma blondynka. Jednak Just. nigdy nie należała do przeciętnych, ale nie o tym teraz, prawda?
    Druga i chyba najdziwniejsza rzecz w jej wyglądzie to... ubrania. Tutaj dziewczyna pokazuje pokaźny, że tak to nazwę, zbiór. Od eleganckich i sukienek, charakterystycznych dla nastolatek w jej wieku, jednak dosyć krótkich, które nadają jej słodkiego wyglądu, zwłaszcza, jeśli ubierze do nich jedne ze swoich trampek, przez stanowczo za duże bluzy z kapturem, obowiązkowo narzuconym na głowę, koszulki i ogólnie dresy, aż po eleganckie koszule w komplecie do krótkich dżinsowych spodenek, co jest jej ulubionym strojem na co dzień. Ach! No i obowiązkowo ten jej czerwony lub niebieski krawat! Przecież inaczej nie pokazałaby się w takim ubraniu!
    Tak, to chyba na tyle z ubioru, ale co jeszcze o wyglądzie tejże dziewczyny? Długie aż do pasa włosy w kolorze blond, choć tak jasne, że czasem zdaje się, że niewiele brakuje im do białości. Zazwyczaj luźno rozpuszczone. Grzywka po jednej stronie praktycznie zasłania twarz, po drugiej zaś spięta jest wsuwkami, obowiązkowo w dobranych kolorach. Oczywiście czasami zdarzają się jakieś odstępstwa od tejże zasady, jak na przykład wysoki kucyk czy kok. Oczy mają kolor nocnego nieba, są ciemnogranatowe, a nawet praktycznie czarne, rzadko kiedy czai się w nich jakieś odczucie, no, poza nienawiścią. Podobnie zresztą twarz dziewczyny zazwyczaj nie wyraża żadnych, najmniejszych nawet, pozytywnych emocji. Ironiczny uśmiech za to nie odstępuje jej na krok, jednak nie zawsze, co nie zmienia faktu iż chyba nikt nie widział jej ze szczerym wyrazem twarzy od lat.
    Wysoka na znacznie ponad metr osiemdziesiąt parę, ba! Może i przekroczyła ze 190 cm wzrostu, nie interesowała się tym jakoś specjalnie. Wielu twierdzi iż ma anoreksję. W końcu dwadzieścia parę kilo niedowagi to dosyć sporo. Jednak w przypadku Justine jest to tylko dobry metabolizm i wysportowanie, bowiem co jak co, ale mięśnie to ona ma, podobnie zresztą jak i kondycję.

Historia:
    Historia naszej Justine zaczyna się gdy ta ma już cztery lata, to znaczy... wcześniej też jakaś była, ale nie ważna, taka, która teoretycznie nie miała żadnego wpływu na małą, wtedy, blondynkę. Właściwie te pierwsze lata życia pamięta jak przez mgłę, prawie wszystkie, za wyjątkiem dnia jej czwartych urodzin. Owy dzień zapisał się w jej mentalności doskonale. Jej rodzice zawsze traktowali ją jak najważniejszą osobę na świecie, nie można jednak rzec, że wtedy była rozpieszczonym bachorem. W końcu Justine wrodzoną miała skromność i grzeczność, zwano ją złotym dzieckiem, bowiem szybko nabywała wiedzę, była niezwykle spostrzegawcza, sprytna i inteligentna. Wszystko jednak zawaliło się w jej czwarte urodziny, najgorszy dzień ze wszystkich, który tylko zapoczątkował proces, który doprowadził ją do obecnego stanu ducha. Z samego rana wraz z matką wybrała się na spacer, jak zawsze, w końcu trzeba było wyprowadzić ich Houndour’a. Inaczej Pokemon pies nudziłby się, a do tego dopuśćić nie można było . W tym samym czasie ojciec blondynki szykował dla niej niespodziankę, jednak nie było jej dane dowiedzieć się jaką.
    Mieszkali tuż przy ulicy. Matka Justine przez nieuwagę została pociągnięta przez podopiecznego wprost na jezdnię, pod nadjeżdżający samochód. Zginęła na oczach zszokowanej córki, która wtedy nie potrafiła wydusić z siebie słowa. Po prostu stała na chodniku, jak gdyby ją zamurowali. Później mogło być już tylko gorzej.
    Czterolatka dzielnie zniosła wszystko co się wydarzyło, zaś po pogrzebie kobiety ojciec złożył jedną obietnicę, która dziwnie odbiła się w umyśle Justine.
    - Nigdy cię nie zostawię. - Powiedział wtedy, ajednak nie dotrzymał. Nie był bowiem wstanie pogodzić pracy i opieki nad kilkuletnim dzieckiem. Już w pół roku od owego feralnego dnia, w którym blondynka straciła matkę, została odebrana przez opiekę społeczną, dlaczego? W domu dziecka usłyszała tylko, że już nigdy go nie zobaczy, by nie przywoływać wspomnień. A ona pamiętała i pamięta do dziś. Dodatkowo, w wieku lat dziewięciu, dowiedziała się, że i jego straciła. To wtedy zaczęła zamykać się na świat zewnętrzny.
    Raz jeden, gdy miała właśnie lat siedem i pół, została zabrana do domu tymczasowego. Młodzi ludzie mieli już jednego syna, starszego od niej może o trzy lata? Może o cztery? No nie ważne. Tak czy owak dzieliła z nim dach przez jakieś dwa lata. Josh, bo tak się owy dzieciak nazywał zawsze chciał udowodnić jej, że jest lepszy, zbłaźnić na oczach, czy to rówieśników, nauczycieli, czy rodziców. Innymi słowy – przed wszystkimi. Poniżanie jej, bicie i inne takie uznawał za szczyt honoru, zaś jego opiekunowie w ogóle nie reagowali. Właśnie przez niego niespełna dziewięcioletnia wówczas Justine zapisała się na naukę sztuk walki. Najpierw było karate, później jujitsu i tak rozwijało się zamiłowanie granatowookiej, treningi spowodowały, że nie musiała się już obawiać Josha, jednak kiedy pokonała go w pełni po raz pierwszy, ten wszystkim rozpowiedział, że to ona zaczęła. I uwierzono mu, podczas gdy jej nigdy nikt wierzyć nie chciał. To był kolejny cios dla dziewczyny. To ona poniosła karę i to ją odesłano na powrót do sierocińca, skąd, dopiero, w jej jedenaste urodziny została zabrana.
    Tym razem trafiła do wielodzietnego małżeństwa, w którym traktowano ją, z początku, na równi z innymi. A później? Później zaczęto jej wytykać, że powinna być milsza, a przy tym jeszcze brać ze sobą na jakieś przeróżne bankiety, spotkania... w końcu jej przybrani opiekunowie byli dobrze zarabiającymi hodowcami. A ona tego nie znosiła. Tych tłumów, udawania, że ją to cieszy, ciągłych uścisków, pocałunków, wymawiania na siłę słów ‘kocham cię’ i innych takich.
    Jakby tego było mało nie mogła posiąść własnego Pokemona. Nie pozwolono jej. Ot tak, bez powodu. A przecież nie byłoby problemów, prawda? Nie musiano by już dłużej znosić jej humorków, zachowań nieodpowiednich dla dziewczyny... Bądź co bądź teraz nadszedł dzień urodzin jednej z córek owego małżeństwa, zaś sama Just. została zmuszona do obserwowania jak Melody wypuszcza z Ball’a swojego pierwszego podopiecznego – Mudkipa. Tego było dlań za wiele.
    Jej młodsza o pięć lat, przybrana i nieporadna siostra mogła wyruszyć w jakąś tam podróż, a ona sama, która już nie raz udowodniła, że sobie w życiu poradzi, nie!? Prychnęła głucho jak strzała przeskakując schód po schodzie, by dotrzeć na górę, do swojego pokoju. Szybki ruch, a duża, nieco już podniszczona torba spod łóżka znalazła się właśnie na nim. Blondynka prędko zamknęła drzwi na klucz, ażeby nikt nie raczył jej przeszkodzić. Spod poduszki wyjęła jedną, ale jakże ważną, rzecz, mianowicie ulotkę dotyczącą jakiejś tam organizacji, no dobrze, nie jakieś tam, bo przedstawiającej się jako Kurai Taiyō, czy też Dark Sun. Czym się zajmowali? Podobno miała się dowiedzieć na miejscu, gdzie dostanie również pierwsze zlecenie. Hah! To coś dla niej, tym bardziej, że poszukiwali właśnie osób o silnym charakterze, odważnych no i gotowych do walki. Ciekawe tylko czy przyjmą nastolatkę. No cóż. Zobaczy się już na miejscu, gdzie dokładniej? W Littleroot. Zmięła kartę wrzucając ją jednocześnie do kosza. Nie będzie potrzebna.
    Zdecydowanie za mocno otworzyła szafę, bowiem wszystkie zawiasy zaskrzypiały niemiłosiernie. Jednak ona się nie zastanawiała. Prędko wyjęła kilka ubrań, które następnie wrzuciła do torby, później w bagażu wylądowały jeszcze jakieś buty, zaś ona sama wsunęła się w przyduży dres i glany, zaś długie włosy upięła tak, by nie dało się ich dostrzec, gdy zarzuci na głowę kaptur. Prędko omiotła pokój. W torbie wylądowały jeszcze jakieś ołówki, zeszyt, przybory codziennego użytku jak szczotka do włosów, oraz wszystko inne co spoczywało w kosmetyczce, jej ukochane kunai, a także oba miecze wiszące na ścianie. To wszystko? Chyba tak. W takim razie...
    W paru susach znalazła się przy oknie. Na całą szerokość otworzyła je, by następnie, z torbą na ramieniu, przekroczyć parapet i znaleźć się na dachu. Był lekko spadzisty, ale ona, co ciekawe, miała już jako taką wprawę w chodzeniu po nim, skąd? To już osobisty sekret blondynki, związany z jej szkolnym życiem.
    Zręcznie przeszła z dachu, na jedną z gałęzi potężnego dębu rosnącego obok, a dalej, po szerokim pniu, zsunęła się na ziemię. Z lekkim uśmieszkiem samozadowolenia stanęła na mokrym trawniku. No tak, padał deszcz, a nawet nie padał a lał, jednak co ona miała do stracenia? Najwyżej się rozchoruje, a to przecież nie takie straszne... Przejdzie. Kiedyś tam.
    Swe kroki skierowała z Petalburg City, ku Odale, zaś tam, aż do Littleroot Town. Na tę chwilę... nie bardzo wiedziała co powinna zrobić, jedno było jednak pewne – wszystko, byleby znaleźć się jak najdalej od owych opiekunów i odnaleźć członków owej organizacji. Organizacji, która, o czym jeszcze nie wiedziała, zajmowała się nie tylko kradzieżami Pokemonów, ale i pozbawianiem życia ich i ludzi. Dziewczynie rzecz jasna to nie przeszkadzało, tak długo, jak mogła walczyć... I być sobą.

Starter: Eevee [otrzymany w owej organizacji, ofc]

Profesja: Trenerka/ Koordynatorka

Profesja poboczna: Tia... zakwalifikujmy ją do płatnych zabójców, co? Po prostu jest członkinią grupy, która zabija, kradnie, ect.

Partner/ Wróg: Nie specjalnie ufa ludziom, więc raczej można powiedzieć, że cały świat jest dla niej wrogiem. Choć prosiłabym wcisnąć jej gdzieś tam chłopaka, Yoshi'ego, również z tej samej organizacji ;3

Cel: Przeżycie prawdziwych przygód; pokazanie ile jest naprawdę warta, a co za tym idzie znalezienie się dość wysoko w organizacji, do jakiej dołączy; zyskanie przyjaciela, choć akurat temu sama zaprzecza.

Prośby: Nah... Chyba wszystko powyżej było... A! Krew, plus osiemnastka i takie brednie, rly.

// Wieeem, że przynudzałam i trochu to przydługie, ale jak już odgrzebałam z czeluści komputera, postanowiłam wykorzystać o3o" //



Bakus1357
Imie i nazwisko: Paweł "Misiek" Błaszczyk
Wiek: 17
Charakter: znasz
Wygląd: mniej wiecej znasz ale wole taki jak będzie w avatarze.
Historia: Paweł, chłopak jak każdy. ( tutaj środek znasz w duże części xD ). Do pewnego momentu, kiedy to chłopak miał wypadek na motorze. Tyle koło podbiło się przy prędkości 120 km/h i chlopak lecąc 100m skosił brzózki. Obudził się z dziurą w pamięci, zadzwonił do pierwszego kontaktu jaki miał na liście w nie odebranych... Była to Adrianna. A ona mu wsio opowiedziała.
Starter: Te co są umówione
Profesja: trener
Profesja poboczna: poszukiwacz zagubionej pamięci.
Partner/ Wróg:-
Cel: Odzyskać pamięć, i co się tylko da.
Prośby: to już jest omówione. xD




Peaches
Imię i nazwisko:
    Peaches Lorrain

Wiek:
    Osiemnaście lat

Charakter:
    Ciężko opisać charakter Peaches, której charakter może lekko się zmieniać, hm, sezonowo.
    Panna Lorrain to bardzo nieśmiała osóbka, która przenigdy nie zrobi pierwszego kroku i nie za bardzo zaangażuje w życie szkoły. Jest też inteligenta, łatwo przyswaja wiedzę Nie można zaprzeczyć, że Peach jest bardzo subtelna, nawet, gdy chce komuś powiedzieć prawdę, to robi to delikatnie, aby nie zranić tej drugiej osoby. Jest realistką, rzadko zdarza jej się bujać w obłokach, najczęściej twardo stąpa po ziemi. Rzadko kiedy się odzywa, wszyscy mówią, że jest, aż nazbyt cicha, ale jest to spowodowane, ciężkim życiem i tym, że nikt nie chciał jej słuchać. Jest miła oraz uprzejma, nigdy nie powie złego słowa, a wredne uwagi, które i tak z rzadka się zdarzają u niej, zachowa dla siebie. Bije od niej wręcz anielski spokój, zawsze jest cierpliwa, gdy ktoś zadaje jej dużo pytań. Była też wychowywana na osobą kulturalną, która nie przeklina i zna zasady dobrego wychowania. Dosyć nieufna, ze względu na to, że wiele osób ją zraniło i zostawiło samą, gdy najbardziej ich potrzebowała. Podchodzi więc z dystansem do nowo poznanych osób i zawsze jest czujna na ich gesty oraz słowa. Rzadko się uśmiecha, najczęściej towarzyszy jej ten sam kamienny wyraz twarzy, nawet oczy wydają się być puste, jakby dziewczyna była tylko powłoką, która kroczy po ziemi, a jej dusza dawno z niej uleciała. Jednak nie ma co się bać, dziewczę to nie jest istotą wypraną z uczuć, po prostu nie chce ich ujawniać. Jest ustabilizowana emocjonalnie, chociaż czasami zdarza jej się, że popada ze skrajności w skrajność. Latem potrafi tryskać życiem, popadać w euforię, a jesienią jest już melancholiczna, zdarza jej się nawet, że popada w depresję. Jednak jest to związane z jej chorobą, którą leczy od wielu lat. Jest uległa, nie tylko jeśli chodzi o jej związki, ale ogólnie jeśli chodzi o życie. Jedyne czemu nie ulega to presji ze strony rówieśników. Dlatego co poniektórzy uważają, że jest nudna. Empatyczna, zawsze, gdy ktoś jej potrzebuje, pomoże danej osobie, nie oczekując nic w zamian. Rzadko bo rzadko, ale jednak buja w obłokach. Jednak zdarza jej się tylko wtedy, gdy jest sama i nie ma nic do roboty. Boi się kontaktów z obcymi ludźmi, w szczególności z mężczyznami, ich wzroku (znaczy się mężczyzn) oraz kontaktu cielesnego. Ale cóż się dziwić, dziewczynie, która była wykorzystywana przez swojego ojczyma. Poważna, nawet jak na swój wiek dziewczyna, której nie bawią czyjeś wybryki. Jednak są osoby, które potrafią ją rozbawić. Jest też dojrzała, jednak potrafi dogadać się nie tylko z dorosłymi oraz swoimi rówieśnikami, ale także z osobami od siebie młodszymi. Niezbyt często zdarza jej się być porywczą, ale jednak w jej życiu zdarzyły się takie sytuacje. Teraz stara się wszystko dokładnie przemyśleć, rozważyć dobre i złe strony tego co zrobi. Od zawsze była opiekuńcza i raczej taka pozostanie. Nie szufladkuje innych, toleruje każde zachowanie, dopóki nie zagrażają one jej lub komuś, na kim jej zależy. Nie lubi być w centrum zainteresowania, dlatego też rzadko kiedy występuje publicznie. Ma także niskie poczucie własnej wartości, dlatego też, gdy ktoś ją chwali doszukuje się spisku. Jednak, czasami można zauważyć rumieńce na jej twarzy, gdy usłyszy pochwałę. Peach jest osóbką szczerą, zwykle nie owija w bawełnę, lecz wszystka stara się przekazywać delikatnie. Ot, nie chce nikogo urazić własnym zdaniem i przysporzyć sobie wrogów. Dążąca do perfekcji, te słowa określają ją najlepiej, jeśli chodzi o pracę i tym podobne. Od zawsze wszystko miała zaplanowane, rzadko kiedy robiła coś na szybko. Wszystko po prostu było niczym w szwajcarskim zegarku. Niektórzy powiadają, że nawet każdy gest ma zaplanowany. Może to jest prawdą. Jednak wiadomo, że jest i druga strona medalu, ale jak ona wygląda u Peach, pozostanie na razie tajemnicą.


Wygląd:
    Peaches jest dosyć wysoka, lecz bez przesady. Mierzy sobie sto siedemdziesiąt trzy centymetry. Jest też szczupła, lecz nie wychudzona, ot, taka w sam raz. Ciało dobrze umięśnione, niektórzy po zobaczeniu dziewczyny po raz pierwszy, wolą z nią nie zadzierać, no ale wygląd nie zawsze mówi o charakterze człowieka. Dziewczę jest nadzwyczaj blade, niektórzy posądzali ją o to, że choruje na anemię bądź co gorsza jest krwiopijcą. Jednak nie ma co się martwić jest zdrowa, no i jest stuprocentowym człowiekiem. Nie należy do dziewcząt, które mogą poszczyć się dużymi krągłościami, ale nie jest też jakaś płaska. Taka w sam raz. Rysy jej twarzy są dosyć delikatne, jednak nie można jej uznać za dziecko, a za typową dorosłą kobietę. Sama twarz jest owalna, a zarazem lekko podłużna, ciężko określić. Oczy są duże, ciemnobrązowe, otoczone gęstymi, smoliście czarnymi rzęsami. Ciężko dostrzec w nich cokolwiek, są puste, jakby dusza dawno uleciała z ciała. Jeśli ktoś już coś zdoła w nich dostrzec to smutek. Jej nosek jest zgrabny, mały, lekko zadarty do góry. Usta pełne, malinowe, rzadko kiedy wyginają się w coś na kształt uśmiechu. Cała jej twarz ogólnie jest niczym wyrzeźbiona w kamieniu, niemalże brak jej jakiejkolwiek ekspresji. Co poniektórzy zastanawiają się, czym to jest spowodowane, lecz raczej nigdy nie otrzymają odpowiedzi. Włosy jej są długie, czarne, najczęściej rozpuszczone i część opada niesfornie na twarz. Rzadko można zobaczyć jak dziewczyna paraduje w związanych, włosach jednak czasem to się zdarza, najczęściej gdy trenuje. Jednak w rozpuszczonych z jednej strony wygląda o wiele lepiej, a z drugiej strony... No cóż, ciężko to określić. Jej dłonie zawsze są zadbane, a paznokcie zwykle są pomalowane jakimś lakierem. Plecy okalane są dużą ilością blizn, pamiątce po ojczymie panienki Lorrain. Każda opowiada o innej nocy. Może to przez niego jej ślepia są takie puste, bez emocji, takie same jak każdej nocy, której ją wykorzystywał? Któż to może wiedzieć. Dziewczę zwykle ubiera się tak, aby jej ruchy nie były ograniczone. U niej rzadko kiedy ujrzysz buty na obcasie oraz zwiewne sukienki. Najczęściej zakłada jakieś obuwie sportowe bądź trampki, luźne koszulki lub koszule oraz bojówki.


Historia:
    Historia Peaches jest ciężka, lecz wszystko zaczęło się, gdy miała czternaście lat. Wtedy jej życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażała. Odnalazła swojego brata oraz ojca, jednakże życie zostało odebrane jej matce. Jej życie toczyło się tak jak w przypadku każdej innej nastolatki, a zarazem było inne. Nikt nie myślał, że ona jest chora, na coś innego oprócz anoreksję. Że zmaga się z o wiele gorszymi demonami, że te zmiany nastrojów są spowodowane pewną chorobą, a nie tylko dojrzewaniem. Jednak, gdy Peach dowiedziała się o tym, że jest chora, nie chciała, aby rodzina oraz przyjaciele specjalnie ją traktowali. W szkole tak naprawdę nikt nie wiedział. Nie mieli się także dowiedzieć o tym, że ojczym ją wykorzystywał, lecz znów wszystko potoczyło się inaczej. Najpierw wszyscy z klasy oraz wychowawczyni, a potem cała szkoła. Patrzyli na nią inaczej. Dlatego też nie chciała, aby wszyscy dowiedzieli się, że jest chora. Codziennie brała lekarstwa i jakby nigdy nic przychodziła do szkoły. Jednak czasami miała dość ich wzroku. I znów, gdy miała piętnaście lat nastąpił przełom. Poszła na imprezę i znów ją ktoś wykorzystał. Zaszła w ciąże. Jedynie jej rodzina oraz Nathaniel oraz Aimée. Urodziła synka i nazwała go imieniem swego przyjaciela. Jednakże, gdy mały miał pół roku, z jakiegoś powodu umarł. Wtedy ona miała szesnaście lat. Rok później umarł Nathaniel. To było ciężkie dla Peach, lecz musiała sobie jakoś poradzić. Zaczęła pisać książki i wysyłać do wydawnictwa. Kilka dni temu opuścił ją brat. Zostawił jej pewną karteczkę.
    Kochana Peach,
    wiem, że pewnie będziesz mi miała za złe, że cię opuściłem. Lecz tego właśnie ode mnie wymagano. Wyruszyłem w podróż, która jest niebezpieczna, a ciebie nie chciałem w to wplątać. Jednakże przejdźmy do rzeczy. Zostawiam ci swojego Pichu, PokeDex, PokeNav, pięć Pokeball'i, 2 Safariball'e, 2 Potion'y , Mapę, swój stary rower oraz 5000$, na wydatki związane z Pichu. Pokemon powinien Cię polubić, w końcu często z nim bawiłaś. Dobra, to chyba wszystko. Tylko błagam Cię, nie szukaj mnie.
    Patryk

    Później wyruszyła w podróż wraz z Aimée, aby odnaleźć swojego brata i spotkać kilka ciekawych pokemonów.
    Aimée Rosewel - miła, opiekuńcza, jest niczym starsza siostra dla Peach. Była siostrą Nathaniela. Peach czuje do niej coś więcej.

Cel:
    Chce odnaleźć brata oraz złapać ciekawe pokemony.

Starter:
    Pichu

Profesja:
    Trener

Profesja poboczna:
    Pisarka

Partner/ Wróg:
    W podróży towarzyszy jej przyjaciółka Aimée.

Prośby:
    Miło by było, gdyby między Peach, a Aimée narodziło się wyjątkowe uczucie.

//Wiem, że historia krótka. Mam nadzieję, że jednak ma jakikolwiek sens. Jeśli jednak nie to postaram się wszystko poprawić.//




Samanta
Imię i nazwisko: (postaci) Samanta Brony

Wiek: ( postaci nie wasz... ) Niech będzie, że 10 lat. Zawsze to urozmaicenie w stadzie młodzieży...

Charakter: ( krótko, zwięźle i na temat ) Samanta jest ciekawą świata, małą dziewczynką. I tak to z takimi smykami bywa, nie pojmuje większości aluzji i gróźb. Jeśli jej się coś spodoba, a nie może tego dostać, złości się i obraża na cały świat. W kryzysowych sytuacjach stara się uciec, jeśli jednak nie ma wyjścia- budzi się w niej lwica. Wtedy strach się bać, co z niej wyrośnie... Ponadto jest bardzo pojętna, szybko się uczy i choć nie pamięta, co jadła wcześniej na obiad, to na lata zapamiętuje to, co uważa za ważne. Jest raczej beztroska i radosna, niźli spokojna. Nieśmiałość to pojęcie całkowicie obce dla Sam.

Wygląd: (foto i/lub opis av wymagany!) Wysoka jak na swój wiek dziewczynka, o intensywnie błyszczących oczach. Długie włosy są jej nieodłącznym elementem, z którego to jest niezmiernie dumna. Ma jasną cerę i prosty nos. Woli zwiewne ubrania, także spódniczki. Nie cierpi, gdy ją coś ogranicza- także spodnie czy niewygodne buty. Aktualny wygląd- patrz avatar.

Historia: ( nie za dluga i nie za krotka ale z sensem) Historia Samanty nie jest ani dramatyczna, ani straszna. Przynajmniej ona tak nie uważa.
Od urodzenia żyła w wielkim mieście- ciasnota, smog, bieda i brud- to była jej codzienność. Dzień w dzień grzecznie szła do szkoły, gdzie uczono jej nie tylko matematyki, ale i wbijano do głowy, jak bardzo różnorodny jest świat przyrody. Niezbadane gatunki pokemon śniły jej się co noc, a wakacje niemal w całości poświęcała na dalekie wędrówki, licząc, że w jakiejś zapomnianej dzielnicy znajdzie jakiegoś nietypowego pokemona. Chciała zabłysnąć przed światem jako wyjątkowa trenerka i hodowczyni nowo odkrytych pokemonów. Najlepiej takich, które sama by znalazła. Czas jednak mijał, a ona w najlepszych wypadkach napotykała gangi rattat. Nie zniechęcała się. Coraz mniej przejmowała się ludźmi, którzy ją otaczają. Mama, która nieraz czekała z obiadem, tata, który ciężko pracował w kopalni. Dopiero kiedy zdarzył się wypadek, wróciła na ziemię.
Jak zwykle, któregoś sierpniowego wieczora wróciła do domu. Spóźniła się nie tylko na obiad, ale i na kolację. Wiedziała, że mama nie będzie krzyczeć. Ale to, co zastała, przerosło ją. Mama gapiła się w ścianę, nie usłyszała nawet, jak weszła do domu, a potem do pokoju. Dopiero, kiedy ją dotknęła, mama drgnęła i się rozpłakała. Siedziały do rana, nie mogąc uwierzyć w to, że zostały same. Do Sam chyba nie bardzo to dotarło. Przez kilka dni siedziała w swoim pokoju i próbowała na nowo ułożyć swój świat. Ich świat. Ponieważ ich sytuacja materialna zawsze była nie do pozazdroszczenia, mama szybko poszła do pracy. Zatrudniła się w sklepie z akcesoriami dla pokemonów. Choć miały więcej pieniędzy niż zawsze, matka nigdy nie powróciła do dawnych czynności. Nie gotowała, prała rzadko i w ostateczności. Często zamykała się w pokoju. Sam nie mogła tego znieść. Miała wrażenie, że w ciągu miesiąca postarzała się o kilkanaście lat. Chciała znów czuć się jak dziecko, bez tego przytłaczającego kamienia, jakim stała się atmosfera w domu i patrzenie na mamę, znajdującą się w depresji.
Któregoś dnia coś drgnęło. Mama jakby zauważyła na powrót, że nie jest sama. Że obok drzemie Samanta. Popłakiwała, pewnie znów miała koszmary. Zrobiło jej się wstyd. Powinna zająć się dzieckiem; nie czuła się jednak na siłach. Musiała załatwić jeszcze tyle spraw... Przypomniała sobie o plakacie, który powiesiła wczoraj na szybie w sklepie. "Miesiąc z pokemonami- zabawa, nauka i niezapomniana przygoda!" Początkowo go zignorowała, bo kto urządza coś w stylu wakacyjnych kolonii na początku września? Teraz jednak uznała, że to wspaniałe wyjście dla nich obu. Jeszcze tego samego dnia skontaktowała się z organizatorem turnusu i ustaliła wszystkie szczegóły. Wyjazd z ich miejscowości był nazajutrz, z samego rana.
Kiedy tylko Sam ujrzała mamę, jak skrada się do jej pokoju, poczuła, że już nie ma sił więcej opłakiwać tatę. Poradziła sobie z tym. Wiedziała, że życie toczy się dalej. Bardzo chciała, by i mama to zrozumiała i uszanowała, a najlepiej sama powróciła do życia. Bardzo się więc zdziwiła, kiedy mama po ciemku zaczęła ją pakować, myśląc pewnie, że już śpi. Samantę ogarnęła wielka trwoga. - A co, jeśli chce mnie komuś oddać?!. Zanim jednak spanikowała, usiadła i zapytała wprost: - Co robisz? Mama się zdziwiła, ale po chwili uśmiechnęła. Sam uznała to za dobry znak i cierpliwie zaczęła słuchać wytłumaczenia mamy. Z każdą chwilą jej oczy robiły się większe i większe.... W końcu wyskoczyła z łóżka i z radością zawisła matce na szyi. - Jadę na pokewakacje? Ależ to wspaniałe! Marzyłam o tym od lat!
Mało brakowało, a sama zaczęłaby latać. Cieszyła się przeogromnie. Nie czuła też wyrzutów sumienia- ogniki śmiechu tańczyły w oczach mamy. Uwierzyła, że znów będzie dobrze, będzie jak dawniej. Muszą tylko odpocząć od siebie nawzajem i skoro mama znów przejęła dowodzenie misją "życie", to ona nie musi się już o nic martwić.
Kiedy rano pierwsze promienie słońca dotknęły jej twarzy, od razu wyskoczyła z łóżka i razem z bagażem, popędziła z mamą na umówione miejsce zbiórki...

Starter: ( odpadają pokemony które są wspomniane w regulaminie ) Możesz mi coś wybrać z typu normalnego bądź latającego, jeśli chcesz. Lubię niespodzianki (;

Profesja: ( trener itd) Hodowca- trener.

Profesja poboczna: ( łowca skarbów, morderca itd. Jedyny warunek ze musi być ujęte to w his ) Hodowca. Równie dobrze może być kiedyś tam w przyszłości hycel miejskich pokemonów (;

Partner/ Wróg: Chcę, by gdzieś na tym wyjeździe Sammy znalazła sobie przyjaciela.

Cel: Znalezienie przyjaciela na turnusie, otrzymanie pierwszego pokemona, powrót i rozpoczęcie pracy jako hodowczyni- hycel.

Prośby: ( proście a MOŻE będzie wam dane ) Prooooszę o przyjęcie. Obiecuję, że się nie zawiedziesz. Wszak znam Cię nie od dziś, choć może Ty o tym nie wiesz. No i podobnie jak Ty, nie przepadam za walkami. Prosiłabym wtedy, o łaskawa Pani o więcej niespodzianek fabularnych (;




Nikko
Imię i Nazwisko: Nikko Alebro
Wiek: Chłopak urodzony 12 Stycznia 1992 r. - Czyli 20 Lat.
Charakter: Chłopak jest zamknięty w sobie i cichy, a na wszystko miało wpływ to co się wydarzyło w dzieciństwie. Nie lubi pomagać nikomu, jest stanowczy i dąży do swojego, lecz ma też słabe punkty. Łatwo go zranić, ale trzeba chwycić się dobrego mostu. Gdy się go obrazi wybucha agresją i lepiej oddalić się daleko. Nie ma odwagi jednak otworzyć się przed Mikasą i powiedzieć o przeszłości.
Wygląd: Ma lekko owalną twarz, z wyraźnymi rysami. Mały szpiczasty nosek, a także usta, które kryją jedną wielką tajemnicę, czynią go osobą ponurą. Zbytnio się tym nie przejmuję, dlatego też nie przejmuje się resztą wyglądu. Patrzy na świat purpurowymi oczami, a jego uszy są praktycznie nie widoczne. Są małe lekko zaostrzone i całe pokryte płaszczem włosów. Jego brązowe włosy nie są długie, lecz są dość gęste i rozchodzą się zakrywając mu część głowy. Idąc dalej, jego ciało przypomina sylwetkę zwyczajnego chłopaka, więc rozpisywanie jej było by stratą czasu. Czas na ubiór, a więc nosi niebieską koszulkę na długi rękaw, z białymi pasami na rękawach, na to zakłada nieraz specyficzną czarną skórę, lecz nie robi tego zbyt często. Na nogach ma długie czarne spodnie, które są uszyte tak, żeby umożliwić spokojne poruszanie, a mówiąc prościej, są szerokie i wygodne. I na koniec buty, lecz tu nie ma co dużo pisać, gdyż nosi od luźne buty, z dużymi "językami"
Historia: Nikko urodził się w szczęśliwej rodzinie, a jego rodzice, dobrze ustawieni życiowo, z dobrze płatnymi pracami bardzo się ucieszyli widząc syna. Ten od początku jednak wykazywał coś dziwnego. Wyglądał jak by był zaklęty, coś było z nim nie tak. Rodzice zaniepokojeni tym wezwali lekarza, który po diagnozie stwierdził, że jest wszystko w porządku. Czas leciał, a Nikko dojrzewał, do czasu. Gdy miał 6 lat, do drzwi zapukał ktoś pytając o Gregorego, ojca chłopaka, ten będąc jeszcze małym dzieckiem nie widział kto to, dlatego otworzył drzwi. Ku jego zdziwieniu zobaczył trzech mężczyzn z czarnymi kominiarkami, które zasłaniały twarz. Ten chciał uciekać i zamknąć się, lecz było za szybko. Jeden z nich chwycił go mocno, i nie mógł nic zrobić. Porywacze zabrali go do auta, a w domu zostawili list. Gdy ojciec chłopaka wrócił do domu, bardzo się przejął. Najpierw telefon ze szpitala, że Marry jest chora i zostało jej kilka dni życia, gdyż choroba została wykryta za późno, a teraz jeszcze to. Ale co miał zrobić, nie rozdwoi się, a dziecko mogło zginąć, a skoro Marry nie da się pomóc, jego wybór był oczywisty. Zajechał na stare cmentarzysko, gdzie mieli się spotkać. Jeden z porywaczy, który trzymał chłopca spytał o kasę, lecz Gregory tylko pokiwał głową. Nie miał wyboru, chciał dobra dziecka, więc tak też oddał 2/5 swego majątku. Następnie popatrzył znacząco na okupantów i powiedział głośno, aby wypuścili chłopca, Ci to zrobili strzelając ojcy Nikko w łeb. Ten nie mógł się pogodzić z tym, zamknął się w sobie, a z pomocą przyszła nowa sąsiadka. Dzieci od razu się polubiły, a Nikko nawet poprawił się humor, lecz o starych wydarzeniach mówić nie chciał. Po kilku latach znajomości postanowili wyruszyć w podróż. Młodzian wziął najpotrzebniejsze rzeczy, wygrzebał z starej komody pokeball z niedawno wyklutym jajem, którym opiekował się jego ojciec odkąd Nikko pamiętał. I tak się zaczęło.
Starter: Charmander o imieniu Sammy
Profesja: Trener
Profesja poboczna: Brak takowej, lecz wyjdzie jeszcze nie jedna znając życie Smile
Partner/ Wróg: Mikasa
Cel: Zebranie odwagi w sobie na wyjawienie Mikasie przeszłości, odnalezienie morderców ojca, zemsta za samo porwanie.
Prośby: Takowych Brak ^.^




Seth
Imie i nazwisko: Seth Carter
Wiek: 19
Charakter: Opanowany, miły, zabawny, czasem cyniczny, sarkastyczny i wredny. W sumie to nic specjalnego ponad to w jego przypadku.
Wygląd:
Historia:

Seth urodził się w regionie Sinnoh, w mieście Sunyshore. Od małego lubił słońce, plaże i słońce. Często przebywał nad brzegiem morza. Jednak w wieku 12 lat zmienił swoje przyzwyczajenie. To za sprawą pewnego wypadku. Chłopak wracał właśnie do domu od kolegi, mieszkającego niedaleko Sunyshore, kiedy idąc przez las zauważył małego, fioletowego pokemona. Maluch był wyraźnie ranny a obok niego leżały pióra Spearow'ów, Seth domyślił się że to właśnie owe poke-ptaki zaatakowały stworka. Z początku ów stworek nie chciał się dać nawet dotknąć, starał się odczołgać w krzaki jednak był zbyt zmęczony i stracił przytomność. Seth zdjął swoją kurtkę, owinął małego nią i pobiegł do Sunyshore, oddając go do PokeCentrum. Siostra Joy opowiedziała mu w międzyczasie o tym pokemonie - Nidoranie, jak się dowiedział. Po rozmowach z rodzicami chłopiec zatrzymał go i zaczął z nim trenować. Tak mijały kolejne lata, które Seth poświęcał na treningi z Nidoranem oraz swoje zainteresowania (sztuki walki). W wieku 17 lat doszło do kolejnego, dziwnego wydarzenia. Otóż nad Sunyshore przeleciały Zapdos, Moltres oraz Articuno. Wracający z wyprawy badacz opowiedział w PokeCentrum jak spotkał na drodze Entei'a, Suicune oraz Raikou. Okazało się że zarówno legendarne poke-ptaki, jak i poke-psy, kierowały się w to samo, tajemnicze miejsce. Nikt nie wiedział o co chodzi a w telewizji informowano iż pozostałe poke-legendy były widziane jak kierowały się w tą samą stronę. Seth postanowił to sprawdzić. Jako że nie był jedynym w laboratorium Sunyshore był spory ruch trenerów którzy przyszli po sprzęt i pokemona aby ruszyć za tą tajemnicą. Seth odebrał Pokeballe, Pokedex, PokeNav i PokeGear. Kiedy szykował się do opuszczenia domu rodzice dali mu jeszcze pieniądze, żeby nie musiał się chociaż o to martwić. Dodatkowo zrobił sobie kilka kanapek i spakował je do plecaka z resztą przedmiotów. Gotowy do drogi pożegnał się z rodzicami i ruszył przed siebie, chcąc rozwiązać tajemnice legend. Po drodze spotkał pewnego poke-badacza, który poradził mu że powinien poszukać starej mapy która pamięta czasy kiedy ludzie żyli z pokemonami w harmonii i nie musieli ich łapać. Na owej mapie jest podobno zaznaczone miejsce w którym zbierają się legendy. Problem w tym że mapa zaginęła a wcześniej była w starej świątyni trzech żywiołów (Ognia, Wody i Elektryczności), która znajduje się spory kawałek na południe od Sunyshore. Seth postanowił to sprawdzić...w końcu legendy też przemieszczały się na południe, tak więc było mu to nawet po drodze...

Starter: Nidoran (M)
Profesja: Trener
Profesja poboczna:
Partner/ Wróg:
Cel: Whatever..może być nawet to co jest w historii, ale i tak co wymyślisz to pewnie będzie fajne Smile Bardziej zależy mi na grze dla samej gry xD
Prośby: Może jakiś romans z fajną dziewczyną gdzieś tam później w trakcie gry? D:



Aian
Imię i nazwisko: Rei Kahimoto
Wiek: To córka szatana, zesłana z misją, nie starzeje się, a wygląda na około 17 latek. A naprawdę ma aż strach myśleć ile.
Charakter: Nie ma w sobie ani grosza dobra. Córka i ulubienica szatana, która kocha czynić zło. Nie da się tego inaczej opisać. Jest wredna, zawsze mówi to co myśli nie patrząc czy zaboli to kogoś, a jak zaboli, to cieszy się z tego. Lubi ranić innych, krzywdzić maltretować. Jest agresywna i porywcza.
Wygląd: Kliknij!
Historia: Jedyna córka szatana i lucyfera, która żyła w piekle i czyniła zło zostaje zesłana na ziemię. Tam naznaczony przez szatana będzie jej służył, by osiągnęła cel ojca. Zadanie nie jest proste, bo musi znaleźć Kryształ Życzeń. Bardzo rzadki, występuje tylko jeden, a każdy może mieć jedno życzenie. Na ziemi będzie miała prócz swych szatańskich mocy dzięki którym może kontrolować żywioły, zmieniać się w różne stwory, czynić ból innym Pokemona. Po co? Tego nie wie nikt, ale dostała go od ojca, gdyż ten uważa, że te stwory mogą jej się przydać. Skoro mówi tak ojciec, niech się tak stanie. Była już na ziemi, nic się nie zmieniło, tak samo nudna. Góra Fought na której miała czekać na naznaczonego była żeby nie skłamać drugą najstarszą górą na świecie. A ona czekała, w końcu musi nauczyć się obsługiwać pokemony oraz czynić zło, bo bez tego nie była by sobą.
Starter: Houndour
Profesja: Trener
Profesja poboczna: Istota Piekielna, dokładniej córka szatana.
Partner/ Wróg:Wybrany
Cel:Znaleźć Kryształ Życzeń i wywołać zło na świat by potem nim żądzić, bo piekło każdemu się nudzi z czasem ne?
Prośby: To tak, po pierwsze nie miej mi za złe, że będę grał dziewczyną. Druga rzecz wybacz taką no cienką historię, ale liczy się sens ne? Mam nadzieję, że dasz radę to prowadzić, bo to fajna akcja i może fajnie wyjść. Pokemony to postać drugoplanowa ale Cii..


COŚ TAM XD
~Kod do skanów:

Kod:
[quote]
[img][/img]
[i]Nr w Dexie:[/i]
[b]Nazwa:[/b]
[b]Płeć:[/b] [img][/img]
[b]Charakter:[/b]
[b]Typ:[/b] [color=][/color]
[b]Znak:[/b]
[b]Lvl:[/b]
[b]Ataki:[/b]
[/quote]


~Kolory typów

#999966 - normalny
#FF0033 - walczące
#FF9966 - ogień
#6699FF - woda
#CC99FF - lot
#99CC66 - trawa
#9900CC - trujący
#FFFF33 - elektryczny
#CC9933 - ziemny
#FF33CC - psychiczny
#996633 - kamienny
#99FFFF - lód
#66CC66 - robak
#6600CC - duch
#660099 - smok
#993333 - mrok
#CCCCFF - stal

~Znaczki płci:

http://gpxplus.net/files/images/badge/male.gif - on
http://gpxplus.net/files/images/badge/female.gif - ona
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach