Zapisy!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Zapisy!

Pisanie by Gokai on Nie Cze 01, 2014 12:42 pm

Przyjmę oczywiście każdego, kto wykaże się nutką kreatywności. Podpunkty z gwiazdką nie są obowiązkowe.

Kod:
[b]Imię:[/b]
[b]Nazwisko*:[/b]
[b]Wiek: [/b]
[b]Wygląd(obrazek lub opis):[/b]
[b]Charakter:[/b]
[b]Historia(minimum 20 linijek):[/b]
[b]Starter:[/b]
[b]Cele:[/b]
[b]Przyjaciele*:[/b]
[b]Wrogowie*:[/b]
[b]Prośby:[/b]
[b]Dodatkowe rzeczy*:[/b]
[b]Gatunek (fantasy, science fiction, horror, kryminał, piractwo etc.):[/b]
[b]Preferowana długość postów:[/b]


Ostatnio zmieniony przez Gokai dnia Sob Lis 29, 2014 3:59 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Ash Ketchum on Pią Cze 06, 2014 7:44 am

Imię: Ash
Nazwisko*: Ketchum
Wiek: 16 lat
Wygląd: Mało się zmieniło od czasu podróży po Sinnoh. W zasadzie mam tylko nową, czarną kamizelkę, nowe, zielone buty i większy plecak.
Charakter:  No cóż. Przez prawie sześć lat musiałem udawać kogoś, kim nie jestem. Musiałem być słodkim, czułym, niewinnym chłopaczkiem. Miałem być na początku słabym, a potem rozwalać każdego moją Pro Myszą. A propo żółtego wypierdka. Zacząłem go nienawidzić w Johto, jak zaczął powalać jednym Thunder Shockiem całe zastępy kamiennych stworków. Tak naprawdę jestem buntowniczy i niezależny, ale dla kasy zrobię wszystko. Tylko dlatego występowałem w tym serialu. No i wbrew pozorom, lubię dziewczyny. A zwłaszcza May. O matko, ale z niej babka!
Historia: Jak ja nienawidziłem reżyserów " Pokemona ". No bo sami przyznacie. Trzy razy z rzędu przegrałem ligę, to myślałem, że w Sinnoh się odkuję i będę miał to z głowy. Ale nie! Te wredne Japończyki, ustaliły, że owszem pokonam Paula, ale polegnę w finale. Zgadnijcie kto będzie moim przeciwnikiem? Barry. No po prostu mowę mi odjęło. Miał być epizodyczna postacią, a zrobili z niego gwiazdę.
Powiedziałem " Pierdolę, nie robię!". On tak, tak! Dobrze słyszycie. Boski Ash potrafi używać przekleństw i jeżeli się wkurzy to ich użyje. Ma w końcu 16 lat.
No ale niestety. Zaproponowali dużą sumkę kasiorki. Co miałem robić? Przyjąłem, ale w mojej głowie zaczął kiełkować plan.
Przedstawię wam scenariusz wielkiego finału, którym miała się zakończyć Platynowa Konferencja:

Walka nadal trwa. Pikachu vs Empoleon. Mała mysz atakuje z powietrza ogonem i elektrycznym atakiem. Pingwin boni się Bąbelkowym promieniem i nagle! Okropnie szybko atakuje Świdrodziobem. Pikachu pada martwy.
Publiczność ucicha, a Ash z krzykiem i ze łzami w oczach podbiega do przyjaciela. Gdy okazuje się, że na ratunek jest za późno, zaczyna krzyczeć i płakać. Nagle dzieje się coś dziwnego. Wszyscy przyjaciele i rywale, z każdego regionu wychodzą na arenę i płaczą. Ich łzy zamiast spadać na ziemię, gromadzą się koło myszy.
I nagle on ożywa! Ash ucieszony przytula kompana.

Sami uznacie, że to żałosne. Ale cóż. Chociaż chciało mi się rzygać, zagrałem tę scenę. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Według scenariusza, miałem ruszyć do nowego regionu, z Pikaczem. Miałem tam spotkać, nowe tajemnicze i intrygujące stworki, takie jak: pokemon srajtaśma ewolujący w kibel, doniczkę z paprotką, straszną reklamówkę, stada zwierząt- płyt CD i nową, wielką legendę: połączenie książki, zębów, jakiś nóg, i słomki.
No to się wku... zdenerwowałem. Pikacza zostawiłem w celi, z jednookim, psychopatycznym Absolem, tą głupią Dałn, w sklepie gdzie możesz kupić ubranie dla swojego pokemona, a skośnookiego murzyna w klubie Go-Go. Żadne nie stawiało oporu.
Potem włamałem się do magazynu stworków. Wiedziałem czego szukam. Znalazłem pokeball z Elekidem. Oczywiście mogłem wziąć legendę, ale co np. taka Dialga żre? Lum Berry jej nie dam.
Wziąłem tez zapas balli. W końcu nie miałem żadnych. Zostawiłem tylko Dexa, bo wbrew pozorom, on jeden był normalny.
Wychodząc zgarnąłem jeszcze pieniądze z konta. I tu mnie opuściło moje szczęście.
Wychodząc z banku, zauważyła mnie grupa maluchów. Zaczęły drzeć ryja, na całe miasto i zleciały się dziewuchy, panowie w różowych koszulkach i emeryci. Każdy coś chciał, niektórzy chcieli nawet iść ze mną do łóżka.
Zacząłem uciekać w stronę portu. Gonili mnie, najwięcej dziewczyny. Gdybym miał więcej czasu, może bym skorzystał z ich propozycji.
Schowałem się na jednym ze statków. Niestety nie zdążyłem zauważyć dokąd płynie, ale sądząc po stanie, musiał to być jakiś bogaty region.
Zmęczony całym dniem i pogonią, zasnąłem w jakiejś kajucie.
Obudził mnie zimny wiatr. Nie byłem na statku, nie byłem nawet w Sinnoh. Przykryty tylko gazetą.
Spojrzałem na datę. Była sprzed dwóch lat. O to co mi się rzuciło w oczy:

Kod:

NOWE NAZWY DLA MIAST!!
Jak uznała Krajowa Komisja Zajebistości Na Region Polania, stare nazwy miast są mało zajebiste. Trzeba je zmienić. I teraz przykładowo Kielce będą się nazywać Fangtown, Kraków Gitescity, Gdańsk Porto Banjo, a nasza stolica Zajebistetown.
Dodatkowo zabrania się uczenia w szkole dzieci, powyżej 10 roku życia. Mają się one biegać po całej Polanii, razem z pokemonami i walczyć z liderami sal. Cóż nasi drodzy czytelnicy. Narzekaliśmy na rządy Tuska, który blokował zagraniczne treści, mamy teraz piękne rządy Zajebistej Partii.
Coraz bardziej mi się to podobało. Ten region jest wprost dla mnie stworzony. Muszę tylko dowiedzieć się w jakim jestem mieście i gdzie pierwsza sala. Dalej pójdzie już łatwo.
Starter: Elekid
Cele: Zacząć znowu żyć jak normalny nastolatek, trenować pokemony dla przyjemności, a nie przymusu i wreszcie wygrać jakąś ligę!
Przyjaciele*: ---
Wrogowie*: ---
Prośby: Mam nadzieję, że zgodzisz się na nieco inną rozgrywkę. Będzie to taka parodia, w której stłamszony bohater podrzędnego anime, wreszcie może być sobą.
Dodatkowe rzeczy*: Grubsza forsa przy sobie, trzymana w woreczku na szyi.
Gatunek: Wszystkiego po trochu.

Ash Ketchum

Liczba postów : 1
Join date : 06/06/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Pią Cze 06, 2014 7:39 pm

Powiem, że przeczytałam i mam mieszane odczucia co do tego zapisu, historia po prostu nie przypadła mi do gustu.

Odrzucone

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Mistrz on Sro Sie 27, 2014 5:22 pm

Imię: Tim
Nazwisko*: Ice, jest to jednak skrót od prawdziwego nazwiska, Icebreaker, którego Tim się jednak wstydzi.
Wiek: 13 lat
Wygląd(obrazek lub opis):
Charakter: Tim jest miły i przyjazny, lecz okazuje te dobre cechy głównie zaufanym osobom z otoczenia (Liam, Diana, i jego stworki). Woli nie nawiązywać kolejnych przyjaźni, bo zresztą, po co mu one? Jest też leniwy, lecz pomimo to, gdy zostaje zmuszony do wykonania jakiejkolwiek czynności, stara się zrobić ją jak najlepiej, by później nie było żadnych kłótni w stylu ,,źle to zrobiłeś!” i mieć święty spokój. A propos spokoju. Nie daje się wyprowadzić z równowagi, w każdej sytuacji, nawet najbardziej dramatycznej i podniosłej, stara się myśleć chłodno i prowadzić się rozumem, zamiast emocjami.
Historia(minimum 20 linijek): Tim mieszkał w Saffron, a właściwie na obrzeżach tego wielkiego miasta. Jego rodzina od lat interesowała się tylko i wyłącznie pokemonami typu walka, a właściwie, było to coś więcej, niż zwykłe interesowanie się. Traktowali stworki tego rodzaju jako najsilniejsze, najpotężniejsze oraz najlepsze. Ubóstwiali je, uważali za dozgonnych przyjaciół, oraz, co najważniejsze, trenowali je. Akurat w tym ostatnim, byli niezwykłymi specjalistami i ekspertami. Właśnie przez tą funkcję, stali się poważani, zyskali sławę i prestiż, oraz całkowitą władzę w miejscowym Dojo. Chcieli też, i to bardzo, żeby nareszcie, przywrócić do tego właśnie miejsca salę odznaki, którą stracili na rzecz Sabriny i ich grupy ,,psycholi”, jak zwyczaj mieli zgryźliwie nazywać swoich rywali, przedstawiciele familii Icebreakerów.
Pokemony, które były najchętniej preferowane, to Blazikeny, u których doceniano ich podtyp, ogień, oraz niezwykłą zwinność. Nie doceniano klasycznych Machampów, co też jest faktem godnym wyróżnienia. Jedynie nestor rodu, Miho, posiadał takiego.
Ale wróćmy do sylwetki naszego głównego bohatera. Jako syn jednego z najpotężniejszych trenerów klanu, zawsze miał ciężko. Narzucono na niego bardziej wyczerpujące treningi, by szybko nabył godnej podziwu muskulatury. Ale on, był zwykłym leniem. W mgnieniu oka nabrał niechęci do wszelkich czynności, które kojarzyły mu się z dwudziesto-kilometrową mordęgą, którą pozostali zwali zwykłą, poranną przebieżką.
Ojciec denerwował się i zarazem niepokoił tym, co się stało z jego dzieckiem. Oburzył się, widząc lenistwo, które junior przejawiał na każdym kroku. Doszedł do wniosku, że za dużo od niego wymaga, lecz nawet, gdy zmniejszył intensywność ćwiczeń, efekt był wciąż ten sam. Gdy w wieku ośmiu lat, kolejne starania nie przynosiły skutku, głowa tej dynastii, czyli wspomniany już raz Miho, uznał, że nie potrzebne będą w jego wypadku zabiegi o tężyznę, lecz trzeba jak najprędzej wprowadzić go w świat Pokemonów. Już dzień później, otrzymał swojego pierwszego pokemona – Meditite’a. Lecz, nienawiść do wyczerpujących szkoleń, przerodziła się w nienawiść do stworków walczących. Dlatego też, jeszcze przed zachodem słońca, kula z jego pierwszym pokemonem zdążyła trafić do kosza.
Lecz tata dawał mu kolejne pokemony… Ileż to tych Tyrogue’ów przewinęło się przez ten krótki okres… I nici, śmietnik, chociaż był coraz to bardziej przepełniony, to Tim i tak znajdował miejsce na kolejną biało-czerwoną kulę. Jednak, cierpliwość seniora dobiegła końca. Pomyślał ,,skoro gardzi najsilniejszymi stworkami, to teraz, niech sam sobie takiego znajdzie!” i właśnie tak postanowił zrobić. Zawiózł go w okolice Mt. Moon, i zostawiając w jednej z jaskiń, powiedział:
- Masz tutaj synu dwa PokeBalle… Jeden, pusty, czeka, aż złapiesz w niego swojego pierwszego pokemona. Drugi, kryje mojego Torchica. Pożyczam Ci go na ten czas, na pewno się przyda. Twoim zadaniem będzie złapać pokemona, a potem odnaleźć wyjście z jaskini. Ale wiedz, że jeśli zabłądzisz w tym miejscu, ja wyjdę Ci na pomoc. Znam to miejsce jak własną kieszeń, często tutaj trenowałem. A teraz, weź te kule, i leć! – kończąc słowa, wręczył oba przedmioty, by później, klepiąc po ramieniu, dodać otuchy. Odjechał chwilę potem, i tyle go było widać.

Wchodząc do pierwszych-lepszych korytarzy, kierował się światłem słońca, które – im dalej szedł, tym było silniejsze i jaśniejsze. Po kilku minutach trafił do dziwnej komnaty. Ściany były pokryte czymś lśniącym, świecącym… Zaczął zastanawiać się, co to może być, gdy, poślizgnąwszy się, upadł na tył głowy i zemdlał… I tak, ogłuszony, leżał na lodzie przez kilka godzin…

Obudził się cały zziębnięty, lekko zamroczony, i na dodatek złapał jakieś choróbsko – co chwila pokasływał, smarknął też kilkakrotnie. Z trudem podniósł się na równe nogi, rozejrzał się dookoła, roztrzepał… Bum! Coś pchnęło go powrotem na ziemię, i to z niemałą siłą. Padł, a jego głowa spotkała się z twardym lodem. Niektóre kawałki się pokruszyły, i wbiły w ciało, powodując okaleczenia. Zawył z bólu, gdy część skruszonej tafli przecięła jego policzek, cudem omijając oko. Chciał trochę się wylizać, i wtedy, znowu coś go pchnęło na ziemię, a do tego można było poczuć ostre zęby na karku. Po raz kolejny poczuł niewiarygodny ból.
Pomimo cierpień, zdołał odwrócić się i zobaczyć, kto go atakuje. Był to ogromny, przerośnięty wręcz Golbat, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że ma zamiar zabić Tima. Odleciał na kilka metrów, by później, zacząć pikować w stronę swojej potencjalnej ofiary, z horrendalną szybkością. Już był kilka centymetrów od niego, serce zaczęło gwałtownie bić, myślał, że to koniec, ale… Mijały sekundy, a ten nie czuł żadnego uderzenia. Niechętnie otworzył oczy, i zobaczył, że nietoperz, który chciał go unicestwić, został zamrożony. Tim nie wiedział, w jakich okolicznościach się to stało, dopóki nie otrzepał się i wstał z ziemi. Teraz ujrzał piątkę małych Snoruntów, kilka z nich wysyłało w stronę drapieżcy wiązkę lodowych promieni. Było pewne, że to ich sprawka. Gdy tylko upewnili się, że wszystko poszło po ich myśli, podeszli do Tima. Otoczyli go z kilku stron, poprzyglądali się przez moment, by następnie, wyjść z komnaty, i dać znak przybyszowi, by poszedł za nimi. Chociaż cała sytuacja go trochę przerastała, zdecydował się podążyć ich śladem.
Przez całą drogę kręcił się koło niego najmniejszy ze stadka. Co jakiś czas uśmiechał się, podskakiwał, jakby cieszył się że coś się dzieje. W połowie drogi, chłopak zrozumiał, że stworki kierują go do wyjścia. I była to trafna myśl, bo po pokonaniu kilku szczelin i ominięciu stalagnatów, było już widać otwór na zewnątrz. Nagle, przypomniało mu się coś. Przybył przecież tutaj, by zdobyć swojego pierwszego pokemona, a tutaj, wyjdzie cały posiniaczony, ranny, zziębnięty, a do tego, z pustą kulą. Wyjął właśnie ten przedmiot z kieszeni, i zaczął rozmyślać, jak zareaguje ojciec, gdy dowie się o tym fakcie… I wtedy, stało się coś nieoczekiwanego. Snorunt, który całą drogę mu towarzyszył, podskoczył, czubkiem głowy przycisnął nacisk na PokeBallu, i wlazł do środka. Nasz bohater do dziś nie odnalazł racjonalnego faktu, wyjaśniającego jego zachowanie.

Gdy wyszedł na zewnątrz, ujrzał czerwony Van taty. Czekał już na niego dłuższy czas – to było pewne. Wtem podbiegł do niego ojciec. Widząc jego liczne rany, zaczął wypytywać o różne sprawy. Właśnie tak minęła ich powrotna podróż. Jednakże, tato nie wiedział o tym, jakiego pokemona złapał. Zdążył tylko zabrać od niego Torchica, i szybko znikł w czeluściach domu.

Wszystko wyglądało na happy end. Tata pogodził się z synem, syn otrzymał swojego pokemona… Lecz, szczęście nie trwało długo. Ojciec dowiedział się o Snoruncie, i wpadł w furię. Bo jak to może tak być, członek klanu Icebreakerów (Icebreaker – Lodołamacz) posiada pokemona typu lód!? Pokłócił się z synem, na ten właśnie temat, a gorzkim wynikiem tego incydentu było pobicie syna i zabranie mu pokemona. O tym zaś dowiedziała się matka. Oburzyła się postępowaniem męża, i powiedziała mu prosto w twarz, że nie będzie tolerowała przemocy. Stanęła w obronie dziecka i chciała złagodzenia konfliktu. Jednakże, kolejne pobicie nadeszło, pomimo prób powstrzymania temperamentu ojca. Wtedy właśnie wyjechała z synem, do rodziny w Pallet Town. Tam znalazła dobrze płatną pracę, szybko uzbierała pieniądze na kupno mieszkania, bez wcześniejszej potrzeby zadłużania się. Na prośbę syna, zapisała go do szkoły trenerskiej, co okazało się bardzo dobrym wyborem. Bo w szkole, Tim był prymusem. Uczył się najlepiej, a do tego poznał Liama i Dianę – szkolnych rówieśników, których znajomość szybko przerodziła się w przyjaźń. Do końca roku byli nierozłączni, spotykali się codziennie po szkole, a gdy któreś z nich zachorowało, pozostali natychmiast odwiedzali i pomagali uzupełnić lekcje.

Lecz nadszedł dzień, który poprzewracał całkowitą harmonię do góry nogami. Początkowo, wydawało się to zwykłe popołudnie. Skończył się ostatni dzień szkoły, nazajutrz rozdanie nagród, a wszyscy zaczęli rozmyślać o upragnionych wakacjach. Tim, Liam i Diana zdecydowali się spędzić ten dzień na pobliskiej polance, gdzie było wiele przeróżnych pokemonów. Postanowili dzisiaj złapać jakiegoś, chcieli przecież rozpocząć swoją przygodę z pokemonami, nikt z nich przecież nie posiadał żadnego takiego. Polowania były udane, jak na razie, tylko dla Diany. Złapała ona Bulbasaura, i to nawet bardzo silnego. Przynajmniej takie sprawiał wrażenie.
Tim wciąż nie mógł znaleźć odpowiedniego pokemona. Jedyne, jakie znajdywał, były albo słabiutkimi robalami, albo zbyt silnymi pokemonami, by się do nich zbliżyć, bez narażenia zdrowia. A Liam, znowu pokazał, że jest farciarzem. Znalazł dzikiego Belduma i postanowił go złapać. Podbiegł do niego, lecz stworek, zaczął nagle uciekać. On podążył za nim. Po kilku kilometrach znalazł się u podnóża jakiejś kilku metrowej skały. Stał tam właśnie ten pokemon, którego chciał mieć. Podbiegł do niego, rzucił w niego kulą, i… I złapał go. Ucieszył się ogromnie, lecz, rzeczywiście, nie miał dłużej szczęścia. Zdecydowany wrócić do pozostałych, odwrócił się, i zanim zrobił krok, usłyszał ogromny huk. Zwrócił się w stronę miejsca, gdzie usłyszał dźwięk, i ujrzał gigantycznego Metagrossa. Najwyraźniej, była to matka Belduma, którego złapał przed chwilą. Rzucił się do gwałtownej ucieczki, na szczęście nie został dogoniony. Stalowy pokemon rozgniótł kulę, pozostawioną przez Liama i odszedł.

Liam i Tim szli razem, wesoło rozmawiając o wspólnej podróży. Szybko znaleźli się pod furtką prowadzącą do posiadłości państwa Greaves. Zaniepokoiła ich pewna osoba, która stała nieopodal nich, cały czas im się przyglądając. Podeszła do nich, i okazało się, że to był… Ojciec Tima. Przeprosił za swoje zachowanie, a w ramach przeprosin wręczył dzieciom po pokemonie. Liam otrzymał Riolu, a Tim, otrzymał Snorunta. Tego samego, którego złapał w Mt. Moon…

Starter: Snorunt
Cele: Zostać mistrzem pokemon, na koniec kariery znaleźć jakąś bezpieczną fuchę, w stylu lider/członek elitarnej czwórki.
Przyjaciele*: Liam
Wrogowie*: ---
Prośby: ---
Dodatkowe rzeczy*: ---
Gatunek (fantasy, science fiction, horror, kryminał, piractwo etc.): Wszystkiego po trochu.

Mistrz

Liczba postów : 4
Join date : 26/08/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Czw Sie 28, 2014 4:37 pm

Przyjęty, gra zostanie założona albo dzisiaj albo jutro, zależy od gości :3

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Koxiarz on Sob Lis 29, 2014 2:00 pm

Imię: Sandro
Nazwisko*: Naverick
Wiek: 14 lat
Wygląd: Sandro to młodzieniec, który nie wyróżnia się swym wyglądem od innych rówieśników. Posiada kruczoczarne włosy, które świetnie dopełniają się z jego oczami koloru granatowego. Jego młodzieńcza i smukła twarz, zawsze wykazuje jakieś emocje i przez ostatnie kilkanaście miesięcy jest to przeważnie uśmiech, bardzo szczery uśmiech, dzięki któremu wydaje się bardzo przyjacielski. Jego szczupłe ciało okryte jest zawsze tym samym rodzajem ubrań. Dokładniej chodzi tu o bluzkę z krótkim rękawem koloru czerwonego. Dolna część ciała zakryta jest natomiast przez niebieskie jeansy, które są bardzo wytrzymałe i najlepsze na długą podróż. Buty obowiązkowo niebieskie, które przykrywają całe stopy, tak więc można śmiało stwierdzić, że uwielbia dwa kolory: czerwony i niebieski.
Charakter: To właśnie rodzice wpoili mu zasady, którymi teraz kieruje się w życiu, czyli rozwaga, poszanowanie prawa, oddanie bliskim, których powinien szanować ponad wszystko. Mimo iż stara się żyć spokojnie i zgodnie z prawem to jednak, gdyby jego przyjaciele byli w niebezpieczeństwie wolałby im pomóc nawet za cenę własnej reputacji niż porzucić w potrzebie. Jest bardzo komunikatywną osobą i z wielkim poczuciem humoru, zaś jedną z jego największych wad jest szybsze mówienie niż myślenie i często nim dobrze się zastanowi palnie jakieś głupstwo, a jeszcze innym razem nie może się powstrzymać i często żartuje z innych - nie było to nigdy złośliwe z jego strony, bo często byli to znajomi. Po prostu kocha, gdy inni wokół niego się śmieją. Należy też dodać, że jeżeli ktoś ma problem, to stara się dowiedzieć się o co chodzi i mu pomóc. Można też szczerze powiedzieć, że jest perfekcjonistą z wielkimi ambicjami przez które często czuje się załamany, jeżeli coś wyjdzie nie tak jak chciał.
Historia: Sandro urodził się w Viridian City. Jego zamiłowanie do kieszonkowych stworków zrodziło się dzięki ojcu. W swojej trenerskiej przeszłości podróżował on po regionie, w wyniku czego zdobył pokaźną kolekcję tych istot. Młody Naverick od samego dzieciństwa obracał się w towarzystwie pokemonów. Niektóre z nich budziły u niego duży lęk. Jednak po ich zapoznaniu, okazały się być doskonałymi partnerami do zabaw. Fascynację tymi istotami podsycały jeszcze opowieści taty. Młodzian słuchając tych historii jednocześnie wyobrażał sobie wszystkie wspaniałe pojedynki oraz niezapomniane widoki, których musiał doświadczyć ich narrator. Ogromnego zapału do tego, nie można było mu odmówić. Najchętniej od razu spakowałby swoje rzeczy i wyruszył. Niestety, z powodu swojego młodego wieku musiał na razie wstrzymać się ze swoimi planami. Pozostało mu zadowolić się stworkami, z którymi zdążył się już zżyć. Często za ich pomocą toczył pojedynki ze swoim rodzicem. Zostały one w końcu do tego wytrenowane, więc trzeba było utrzymać u nich optymalną formę. Dla Sandra było to bardzo interesujące doświadczenie i zawsze z niecierpliwością czekał na kolejną potyczkę. Początkowe starcia służyły mu do przybliżenia sobie podstawowych ataków. Z biegiem czasu walki stawały się coraz ciekawsze i wymagały od byłego trenera coraz większego zaangażowania. Młodzian nigdy nie zdołał odnieść zwycięstwa. Już w wieku 11-stu lat planował opuszczenie domu, lecz rodzice wyrazili ku temu kategoryczny sprzeciw. Tata twierdził, że, skoro on wyruszył w swoim 15-stym roku życia, to jego syn także powinien. Wszelkie dyskusje na ten temat były bezcelowe. Chłopiec przeżył ten okres w taki sam sposób jak ten poprzedni. Odniósł jednak drobny sukces, bowiem udało mu się wynegocjować pozwolenie na podróż, gdy tylko skończy 14 wiosen. Wtedy to wraz ze swoim ojczulkiem udał się do swojego wuja. Posiadał on hodowlę pokemonów w pobliżu lodowej jaskini. Po dotarciu na miejsce młodzian zauważył jak jego krewny podaje dłoń dwóm facetom w czarnych strojach. Nieznajomi zauważając nadchodzącą rodzinę właściciela tego miejsca szybko odeszli. Starszy z Navericków był tym spotkaniem wyraźnie zaniepokojony, jednak nie poruszał tej kwestii przy swoim potomku. W każdym bądź razie młodzieniec otrzymał młody okaz Sneasela. Od urodzenia przybywał z ludźmi, więc dobrze znosił z nimi kontakt. Teraz wystarczyło tylko spakować potrzebne rzeczy, by następnego dnia wyruszyć w podróż. Ojciec przygotował dla swojego dziecka jeszcze jedną niespodziankę. Postanowił wręczyć mu ekwipunek początkującego trenera, aby ułatwić mu wyprawę.
Starter: Sneasel
Cele:
-Odbycie podróży po wszystkich regionach.
-Szlifowanie swoich umiejętności trenerskich.
Przyjaciele*: ---
Wrogowie*: ---
Prośby: brak
Dodatkowe rzeczy*: Latarka, Ubrania(w tym przeciwdeszczowe), Śpiwór, Scyzoryk, Kompas, Mapa regionu Kanto, Zapałki.
Gatunek : mieszany

Koxiarz

Liczba postów : 4
Join date : 29/11/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Sob Lis 29, 2014 3:59 pm

Przyjęty, zaraz zabiorę się za przygodę, dodałam jedną rzecz w formularzu zapisów więc jakbyś jeszcze to info mi dodał to bym była wdzięczna.

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Lizzy on Sob Lis 29, 2014 5:54 pm

Imię:Elisabeth
Nazwisko*: Deon
Wiek: 14
Wygląd(obrazek lub opis):Lizzy jest dziewczyną niezwykle drobną, aczkolwiek wyjątkowo szybką. Nie radzi sobie z biegami dystansowymi, z ciążarami, nie nadaje się do piłki nożnej. Delikatna budowa ciała i lekkie, dziewczęce rysy twarzy sprawiają, że wydaje się, jakby zaraz miała się rozsypać. Duże, ciemne oczy dziewczyny okalają czarne rzęsy, usta zwykle wygina w nieśmiałym uśmiechu. Zaraz nad nimi widać niewielki, lekko zadarty nos. Ciemne, dlugiewłosy kręcą się przy końcach, opadając na plecy Liz. Rusza się spokojnie, niezbyt gwałtownie, głos ma raczej cichy i melodyjny, nie lubi krzyczeć. W ogóle nie przepada za odzywaniem się bez potrzeby. Ubiera się w ciuchy o stonowanych kolorach, zwykle są to bluzki i najzwyczajniejsze spodnie. Czasami dobierze do tego marynarkę i szal.
[b]Charakter:
Powiedzieć o niej, że nie jest wyskokowa, to, no cóż... eufemizm na skalę światową. Ta dziewczyna to istne chodzące milczenie. Nie lubi odzywać się nieproszona, przy chłopcach wręcz wcale się nie odzywa. Oczywiście, lubi czasem pogadać, sensownie, jednak nie jest typem super gwiazdy, która zawsze musi wtrącić swoje trzy grosze. Jest płaczliwa, nie kontroluje łez. Płaczejednak dopiero, gdy ktoś ją naprawdę rozzłości lub zasmuci, nie daje jednak nikomu tego zobaczyć, po prostu wykonuje natychmiastową ewakuację w odosobnione miejsce, daje upust łzom i już. Jej imię oznacza \"szczęście\", drugie zaś oznacza osobę godną zaufania i wierną bliskim. Taka właśnie jest Liz. Jest przyjaciółką na dobre i na złe, trzyma się swoich i broni przyjaciół, jeśli zajdzie taka potrzebna. Nie odwraca kotra ogonem, potrafi się przyznać do błędu.
Historia:Historia Lizzy nie obfituje w epickie czyny, niezwykłe przygody czy zatrważające starcia Pokemon. Jest raczej smutna, tajemnicza i nie do końca wyjaśniona. Urodziła się i wychowała w Fuschia City. Jej życie nie jest pełne przygód i walk. CO to to nie. Raczej nudnego, monotonnego sprzątania, włóczenia się po pobliskich polach. Niemal od zawsze tak było. Znała każde gniazdo Pidgey'ów w okolicy. Wiedziała, gdzie sypiają dzikie Persiany, wiedziała, jakich miejsc unikać. Jednego nie uniknęła. Znalazła jajo Eevee.
Dzień jak co dzień, nic specjalnego. Wszystko było tak, jak powinno. Przynjamniej według niej. Rodzice pracowali, siostra uczyła się w domu. Liz wolała włóczyć się po polach, ze słuchawkami w uszach, z Chimcharem na ramieniu. Dostała go, gdy miała osiem lat. Małpka była na wpół dzika, jednak od razu spodobała się dziewczynce. Z powodu swojej niechęci do Pokekulek, stale zostawała na ramieniu Liz. Spacerowały polem, kiedy sama Liz poczuła, że coś ciągnie ją do nory. Jama była tam od zawsze. Nikt nigdy się do niej nie zbliżał. Mieszkające tam Eevee atakowały ludzi, którzy zbytnio zbliżyli się do domu POkemonów. Mimo to, Lizzy czuła nagłą potrzebę obejrzenia dziury w ziemi. Nie spotkała ani jednego futrzaka. Jedyne, na co się natknęła to jajo. Niewielkie, brązowe, z zygzakowatym szlaczkiem. Znała je jedynie z książek. Jajo Eevee przyciągało ją tajemniczą siłą. Dziewczyna nie wahała się długo, zabrała jajo do domu, gdzie przeszmuglowała je do pokoju. Umieściła je w kojcu i zastanawiając się, co z nim zrobić, zaczęła zauważać, że w domu działy się dziwaczne rzeczy. Przedmoity zmieniały miejsce, coś było nie tak. Jajo jednak nie dawało oznak, by coś miało się z niego wykluć. Dziewczyna postanowiła opuścić rodzinny dom i znaleźć Profesora Pokemon, który wyjaśniłby jej, co się dzieje z jajem.
Starter: Chimchar
Cele: Wyewoluować Eevee w Espeona, dowiedzieć się, dlaczego odnalazła jajo, dlaczego tak bardzo ją przyciągało. Odnaleźć profesora Pokemon i wypytać go o wszystko.
Przyjaciele*: -
Wrogowie*: -
Prośby: Prosiłabym o więcej fabuły, niż walk, dużo Pokemonów, i mam na myśli chociażby spotykanie ich, co niekoniecznie łapanie. No i może jakiś towarzysz by się przydał, ale tu liczę na random, lubię niespodzianki. Co do jaja Eevee- jest z eventu, tak więc wykluwa się po 7 stronach.
Dodatkowe rzeczy*: Chimchar nienawidzi Pokeballi. Nie lubi w nich siedzieć, więc raczej przebywa na ramieniu Liz.
Gatunek (fantasy, science fiction, horror, kryminał, piractwo etc.): Może Fantasy/ Horror
avatar
Lizzy

Liczba postów : 394
Join date : 21/11/2013
Skąd : Fuschia City

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Nie Lis 30, 2014 1:09 pm

Okis przyjęta, intrygująca historia Smile zajmę się założeniem gry jak wróce do domu

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Cato123 on Sro Gru 10, 2014 6:15 pm

Imię: Christopher
Nazwisko*: Madle
Wiek: 15
Wygląd(obrazek lub opis):

Christopher to średniego wzrostu piętnastolatek. Posiada piękne oczy, które są koloru szmaragdowego -  wszyscy komplementują tą część jego wyglądu. Ma też brązowe, ścięte na krótko włosy. Karnacji jest jasnej, ale nie bladej, jak wampir, czy albinos. Zwykle ubiera się w ciemniejsze i luźniejsze ubrania. Można stwierdzić, że jest przeciętnym piętnastolatkiem, który zbytnio nie wyróżnia się z tłumu.
Charakter: Christopher to trudny chłopak. Od zawsze wychowywano go na takiego cwaniaka, który uważa się za najlepszego i takiego, z którym nikt nie może się mierzyć. I niestety(albo i nie) ta część charakteru pozostała w nim na zawsze. Jest bardzo cięty w języku, lubi pokazywać jaki jest dobry i naśmiewa się z ludzi słabszych. Może, dlatego nie ma zbyt wielu przyjaciół... pomyłka. On nie ma ich w ogóle. Uwielbia rzucać nożami, które otrzymał od swojego ojca.
Historia(minimum 20 linijek): Christopher Madle, syn bardzo bogatego mężczyzny i równie dobrze ustawionej kobiety. Wychowywany w luksusach, zawsze miał to co chciał, nigdy niczego mu nie brakowało. Rozumiał, że jego rodzice nie byli uczciwymi ludźmi i zarabiali nielegalnie. Prowadzili oni słynną grupę bandytów - Team Darkness. Od małego trenowano go na idealnego zabójcę - musiał wybrać swoją ulubioną broń i uczyć się nią posługiwać. Musiał sam uczyć się walczyć i stać się jednym z najlepszych. Ale jemu takie życie nie odpowiadało... I pewnego dnia postanowił uciec...***
Był wieczór. Złowieszczy deszcz spadał na dach bardzo ładnie wyglądającego domu. Mógł tam mieszkać jakiś bogaty prawnik, czy osoba pracująca w bardzo wysokiej branży. Światła paliły się w kilku pomieszczeniach. W jednym z nich siedział młody, piętnastoletni chłopak. Zastanawiał się nad tym wszystkim. Chciał od tego uciec, nie chciał żyć w luksusach, które zostały stworzone za kradzione pieniądze. Dlaczego los wskazał na niego? Przecież on nic takiego nie zrobił. Na łóżku rozłożył piętnaście ostrych i połyskujących w świetle księżyca noży. Zawsze, gdy je widział to się uśmiechał. Rzucanie nimi w jakiś sposób go uspokajało, pozwalało uciec od szarej rzeczywistości. Spojrzał na swojego startera, który siedział - Murkrow... - zaczął i pokemon spojrzał w jego stronę. - A gdybyśmy tak uciekli? Moglibyśmy żyć inaczej, bylibyśmy wolni i nie musielibyśmy co chwilę zmieniać miejsca zamieszkania, bo moi rodzice kradną i muszą uciekać. Mam tego dość... A ty? - zapytał się go całkiem na poważnie. Murkrow skoczył na łóżko i spojrzał się na piętnastolatka wzrokiem ''Na co czekasz?''. - Masz racje! Spakujmy się i ucieknijmy... Tylko musimy być bardzo cicho i szybko biec. Okradli tutejszy bank, więc niedługo będą się przenosić, mamy okazje. - Wyciągnąłem plecak i zacząłem pakować wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Karma dla mojego pokemona, jedzenie, picie i inne potrzebne rzeczy. Tydzień po tym wskoczył do najbliższego statku, który zabrał go do Johto... Tak rozpoczęła się jego podróż... Cherrygrove City! Chciał odnaleźć ich Team i zaprzestać złych czynów!
Starter: Ja mam pokemony, ale, jak pisałaś, można je zachować trzy razy, więc zabieram ze sobą Shiny Murkrowa.
Cele: Zaprzestać czynów swoich rodziców i ich teamu
Przyjaciele*: Niech będzie samotnikiem.
Wrogowie*: Team Darkness
Prośby: Proszę o złapanie Misdreavusa!
Dodatkowe rzeczy*: Poproszę dziesięć ostrych i połyskujących noży.
Gatunek: No to jest: akcja, science-fiction, przygoda
Preferowana długość postów: Och. Nie mam żadnej preferowanej. Mogą być krótkie, długie...
avatar
Cato123

Male Liczba postów : 239
Join date : 30/01/2014
Skąd : Panem

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Czw Gru 11, 2014 6:05 pm

Przyjęty :3 I grę postaram się założyć tak szybko jak to możliwe

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Stefka on Sro Sty 14, 2015 5:24 pm

Imię/b] Stephanie
[b]Nazwisko*/b] Smith
[b]Wiek:
16 lat
Wygląd(obrazek lub opis):
Charakter: Stephanie jest trudnym orzechem do zgryzienia. Jej charakrer sam w sobie nie jest szczególnie twardy, czy trudny do zniesienia i współżycia.... Jest za to bardzo skomplikowany. Dziewczyna jest prawdziwą huśtawką nastrojów. Jest bardzo nieprzewidywalna, za każdym razem tak samo trudno przewidzieć jej reakcję. Jednak, niezależnie od czynników zewnętrznych, czy konkretnej sytuacji, dwie jej cechy zawsze pozostają takie same: jej niecodzienna inteligentcja i pesymizm. Niezależnie jednak od sytuacji, dwie cechy zawsze pozostają takie same: inteligencja i pesymizm. Być może to zabrzmi dziwnie i nieco absurdalnie, jednak tak w istocie jest. Zwykle bardzo się stara i próbuje dosięgnąć wysoko postawionej poprzeczki, ale mimo to łatwo ją zniechęci lub przekonać do swoich racji (od tego bywają wyjątki!) Raczej ciężko mówić o niej, jako o specjalnie lojalnej. Często zmienia zdanie, bywa impulsywna i często podejmuje niesłuszne decyzje pod wpływem chwilowych emocji. Jest pozbawiona wiary we własne umiejętności i własną wartość. Stara się jednak podchodzić do wszystkiego z optymizmem. Bywa wybuchowa, ale i melancholijna. Zwykle ma o wszystkim swoje zdanie, jednak dość rzadko dzieli się nim z innymi. Jej zaufanie dość łatwo jest zyskać. Często ulega pierwszemu wrażeniu. Jednak, kiedy już straci do kogoś zaufanie, bardzo trudno jest znów je odzyskać.

Historia(minimum 20 linijek): Jej matko dośc długo nie mogła zajść w ciążę. Starała się na wszystkie sposoby, dostępne dla średnio zamożnej rodziny. Straszne to było, czuć, jak bardzo chce się posiadać dziecko, jak bardzo by się je kochało i widzieć te wszystkie ciężarne nastoletnie matki, który nie dość, że ciąży nie chcą, to jeszcze nie jest im do niczego potrzebna. Więc jej matka żyła w depresji przez cztery lata, kiedy pewnego miesiąca, nie pojawiło się krwawienie. Wiadomość, że w końcu nosi w sobie małe istnienie przyjęła, jak wygraną na loterii. Od tej chwili wszystko miało się w jej życiu zmienić. Ona i jej mąż z napięciem oczekiwali narodzin swojego pierwszego, spóźnionego dziecka. Kiedy w końcu przyszła na świat, Stephanie była traktowana, jak najdelikatniejszy, najpiękniejszy przedmiot na świecie. Przez dziesięć lat była rozpieszczana przez matkę, ojca, babkę i ciotkę. Miała zawsze wszystko, czego pragnęła. Wydawać by się mogło, że nie powinna wyrosnąć na kogoś, kim jest, jednak z wnioskami prozę poczekać do końca historii. Kiedy dziewczynka dorosła do wieku dziesięciu lat, stało się coś niewiarygodnego i nieoczekiwanego. Matka Steph zaszła w ciążę po raz drugi. Ciąża była zupełnie nieplanowana i to pewnie dlatego została powitana jeszcze dwa razy większym entuzjazmem, niż pierwsza. O ile sam okres, kiedy dziecko było w brzuchu mamy, jeszcze dało się przeżyć, to życie po przyjściu na świat Josha było nie do zniesienia. Dziewczynka, jak na małe dziecko przystało, poczuła się odrzucona i nie kochana. Mimo zapewnień całej rodziny, że nadal kochają ją tak samo, tyle, że Josh potrzebuje teraz uwagi a ona nie, jedenastolatka wpadła w… depresję. Zaczęła niemal mieszkać u drugiej babci. Ta nie „oszalała” na punkcie Josha i uważała, że pierworodne dziecko jest zawsze najbardziej udane. Steph długo nie mogła pogodzić się, że młodszy brat naprawdę wkroczył w jej życie. Jednak jak to dzieciak, bardzo powoli, ale w końcu wkradł się do jej serca. Jednak życie okazało się być dość nudne i dlatego zdecydowała się wyruszyć w podróż.
Starter: póki co nie ma
Cele: zostać mistrzem of korz!
Przyjaciele*: none
Wrogowie*: none
Prośby: to, o czym już Ci pisałam
Dodatkowe rzeczy*:
[b]Gatunek (fantasy, science fiction, horror, kryminał, piractwo etc.):{/b] romans i przygoda!
[b]Preferowana długość postów:{/b] na pewno nie krótkie, ale do tej przygody tez nie za długie. Takie średnie. Zobaczysz, jakie będą moje, takiej samej długości chcę twoje.

Stefka

Liczba postów : 8
Join date : 14/01/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Sro Mar 18, 2015 5:59 pm

*czyści zapasy wiedzy* Ktoś nowy, młody świeży i chętny?

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by RemikR on Nie Mar 22, 2015 8:47 am

Imię i nazwisko: Remik Killings
Wiek: 18
Wygląd:
Nosi wysokie, czarne glany, prawie pod kolano. Na jego koszulkach często pojawia się taki znak. Ma ciemne, brązowe oczy. Pod skórzaną kurtką kryją się dobrze rozwinięte mięśnie, wyraźne, lecz nie ogromne.
Charakter: Kocha Pokemony, są jego przyjaciółmi i chce im pomagać za wszelką cenę. Najwyższą wartością jest dla niego miłość i przyjaźń. Zawsze dba o przyjaciół, jest dla nich bardzo miły, troszczy się o nich. Brzydzi się kłamstwem. Dla obcych jest chłodny, twardy i spokojny, lecz gdy ktoś zajdzie mu za skórę, zwłaszcza krzywdą Pokemonów czy przyjaciół, potrafi mścić się bezlitośnie, długo, wtedy jest nawet skłonny do agresji. W obronie najważniejszych wartości jest gotów zapłacić każdą, nawet tę najwyższą cenę. Uwielbia ciężkie brzmienia, rock i metal są dla niego czystą przyjemnością, której uwielbia się oddawać. Fascynuje się wrestlingiem. Waleczny, nigdy nie odpiszcza i robi wszystko, żeby osiągnąć cel.
Starter: Totodile
Region, miasto*: Kanto, Alabastia
Historia: Wszystko zaczęło się lodowatej, styczniowej nocy, gdy księżyc był w pełni, a nad piękną Alabsatią szalała przerażająca burza. Byłą to naprawdę niezwykła noc. To co się wydarzało nie miało jeszcze wcześniej miejsca. Bowiem na świat przyszły bliźnięta – Remik i Max. Remik urodził się o całe 10 minut wcześniej. Chłopcy leżeli na kocyku, odróżnić ich można było tylko po szramie, którą Max miał na lewym Poliku. Co dziwne, w sali obok chwilę później urodziła się dwójka innych dzieci, zupełnie obcych – Kuba i Alex. Wszystkie leżały pod oknami obserwuj ąc niesamowite zjawisko. Otóż tylko osoby o czystym sercu mogły spostrzec jak na tle księżyca toczy się bitwa. Wielka bitwa pomiędzy Mew i Mewtwo, w której prym wiódł ten drugi. Nie wiadomo o co poszło. W końcu Mewtwo cisnął przeciwnika w skute lodem jezioro i już miał zadać ostateczny cios, gdy nagle Mew stworzył 3 perły, które rozleciały się po świecie i zniknął. Wściekły agresor nie mógł tego zdzierżyć. W geście zemsty stworzył czarną perłę, którą zniknęła, a sam Pokemon odleciał. Tak niesamowity był dzień, a raczej noc, narodzin czwórki dzieci. W domu bliźniąt szacunek do Pokemonów zawsze był ogromny. Ojciec chłopców był podróżnikiem, tak jak dziadkowie i wujek. Teraz tata spędzał czas w domu, z rodziną, lecz często opowiadał o przeżytych przygodach. Najczęściej wspominał, jak eksplorując jaskinię spotkał Moltresa. Ognisty ptak potrzebował pomocy, po czym po prostu odleciał. Dziadek opowiadał podobną historię, gdy był młody wędrował po górach, gdzie spostrzegł Zapdosa. Pokemon wypoczywał, a kiedy zobaczył przybysza nie uciekł. Pozwolił się zbliżyć, a nawet dotknąć i dopiero wtedy odleciał w nadchodzącą burzę. Jakby tego było mało, wujek spotkał Articuno. Gdy wypoczywał w lesie, pod drzewem, ten po prostu do niego przyleciał. Ptak miał w skrzydle wielki kolec, który wujek usunął przy pomocy swoich pokemonów. Wtedy ptak odleciał w swoją stronę. Każdy z nich miał pamiątkę po tym spotkaniu, pióro ptaka. Wytworzyła się pomiędzy nimi jakaś duchowa więź. W gorące dni, ojciec często wychodził, nie wiadomo dokąd. Dziadek znikał zawsze gdy nadchodziła burza, a z kolei wujek uaktywniał swoje wycieczki zawsze zimą, w lodowate dni, zwłaszcza w śnieżyce. Niestety, dziadek od strony mamy kiedyś przepadł podczas podróży. Tropił trzy mistyczne psy – Raikou, Entei, Suicune. Nigdy nie wrócił z tej wyprawy. Nie wiadomo co się z nim stało, nie znaleziono ani ciała, ani dziadka. Babcia znienawidziła za to wszystkie Pokemony, pozbyła się ich i nie wpuszcza do domu w Johto nikogo, kto je ma przy sobie. Wracając do dzieci, chodziły one do Akademii Pokemon, w której sporo się nauczyły. Pomagały Profesorowi Oak’owi oraz własnym rodzicom z pokemonami, kochały je bardzo mocno. Alex, Kuba i Remik zaprzyjaźnili się już pierwszego dnia w Akademii. Od tego momentu wszystko robili razem. Co do Max’a… nigdy nie lubili się z Remikiem. Starszy brat zawsze był od niego silniejszy i mądrzejszy, przez co złość i brak szacunku do Pokemonów (które uwielbiały Remika) ogarnęła jego serce. Traktował Pokemony jak maszyny. Pewnego dnia trójka przyjaciół wspólnie wracała ze szkoły. Po drodze spotkała ich niespodzianka. Przed nimi pojawił się Mew i wręczył im po pele. Czerwoną dla Alex, błękitną dla Remika i zieloną dla Kuby. Potem po prostu zniknął. Perły nie dawały o sobie znaku, po prostu były zawsze przy trójce przyjaciół, nie rozstawali się z nimi. Remik nosił swoją na szyi, jak naszyjnik na rzemyku. Jednak kiedyś, Remik natknął się na, widzianą jako noworodek, czarną perłę pośród rzeczy brata. gdy tylko się do niej zbliżył zaczęła emitować jakieś dziwne światło, które zniknęło po oddaleniu się. Chłopak mógłby przysiąc, że jeszcze tego samego dnia widział na niebie cień Mewtwo, lecz historia ucichła. Starszy z bliźniąt bardzo fascynował się wrestlingiem oraz ciężką muzyką i rozwijał obie pasje. Uczył się grać na gitarze, której stał się prawdziwym wirtuozem, potrafiąc grać nie tylko ulubiony metal czy rock, ale również każdą inną melodię. Uczęszczał na zajęcia z MMA oraz wrestlingu, znał sztuki walki i potrafił ich używać do obrony. Alex i Kuba również lubili ten rodzaj muzyki, często grali razem - Kuba na basie, a Alex śpiewała. W końcu nadeszły wakacje. Wszyscy ukończyli Akademię Pokemon z wyróżnieniem. Do bliźniąt przyjechał wujek. Pogadał z chłopakami i wręczył im po pokeballu. Remikowi przypadł Totodile. Wujek twierdził, że jest w nim to coś, że jest waleczny, twardy i tak jak Remik – nigdy nie odpuszcza, ale dla bliskich jest bardzo miły i niezwykle wesoły. Max dostał Pichu. Wujek twierdził, że jest słodki, ale jednocześnie zamknięty w sobie, czasem bywa agresywny, jednak nie boi się niczego. Pokemony były przygotowane specjalnie dla nas, były tak bardzo do nas podobne. Okazało się, że Alex i Kuba również dostali swoje startery. Postanowiliśmy całą trójką wyruszyć w wędrówkę po osiągnięcie marzeń. Max zrobił tak jak my, lecz on wyruszył sam, w nocy. I tak oto nastał ciepły, przyjemny, wakacyjny poranek. Obudziłem się w swoim domu spakowany do drogi.
Profesja: Trener
Cel: Zostać największym Mistrzem Pokemon oraz rozpracować działanie tajemniczych pereł, obronić Mew przed Mewtwo i udowodnić wyższość nad bratem
Towarzysze*:
Alex Callaway (koordynatorka)
Charakter: Wesoła, szalona, ma bardzo dobre serduszko
Starter: Chimchar
Kuba Crazy (koordynator)
Charakter: mądry, spokojny, kocha Pokemony
Starter: Turtwig
Dodatkowy ekwipunek*:Błękitna perła od Mew, odtwarzacz muzyki + słuchawki
Prośby: Chciałbym mieć wroga, brata bliźniaka Wink
Preferowana długość postów: Zdaję się na Ciebie Wink

RemikR

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Nie Mar 22, 2015 11:16 am

Wszystko jasne, przyjęty :3 grę założę jak pomyślę co by tu dać

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Syntropia on Wto Mar 31, 2015 1:13 pm

Jesteś mozę zainteresowana przejęciem gry? Niektórzy MG wolą zaczac czyjąś przygodę od nowa dlatego pisze tutaj, aby zapytać się czy wolisz nowy zapis, czy mogę napisać streszczenie swojej gry?
avatar
Syntropia

Female Liczba postów : 174
Join date : 01/04/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Wto Mar 31, 2015 2:02 pm

W sumie.. ile Twoja gra ma stron? Jak nie jest kolosem to po prostu przeczytam ją Smile

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Syntropia on Wto Mar 31, 2015 2:19 pm

Gra ma 6 stron, są tam dośc długie posty, jednak podobało mi się to co wykombinował mój poprzedni mg, oto link do gry:
http://pokehelvetti.forumpl.net/t1654-pieklo-moim-domem-gra-syntropii
Jeśli chodzi o historię mam ją zapisaną w karcie postaci, obrazek to odnośnik do niej
avatar
Syntropia

Female Liczba postów : 174
Join date : 01/04/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Wto Mar 31, 2015 2:59 pm

To wieczorkiem jak się pouczę i poklikam w howrse to przeczytam grę i zobaczę Smile

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by ShoGa on Wto Maj 05, 2015 10:28 am

Imię: Chris
Nazwisko*: Evans
Wiek: 24 lata
Wygląd(obrazek lub opis):

Nigdy nie zobaczycie go w dresach, adidasach, ani spoconym podkoszulku, zawsze zadbany, doskonale uczesany, dodatkowo nosi na sobie białą koszule, płaszcz sięgający prawie kostek i czarne obcisłe spodnie, nie ma dla niego znaczenia jak ludzie reagują na jego widok, gdyby mu się chciało pewnie sam powiedziałby co o nich myśli.
Charakter:
Niewinny, uroczy, bardzo miły i dobrze wychowany, powiedzmy, że to prawda, ludzie którzy go poznali wiedzę, co siedzi w jego duszy i na pewno nie jest to miła i przyjemna iskierka, a raczej zapalnik wielkiej bomby. Jednak wyjaśnijmy dokładniej, jaki na prawdę jest: z początku wydaje się na prawdę miłą osobą, jednak jeśli wyczuje, że nie może w żaden sposób skorzystać z danej osoby, od razu staje się wredny i odrzuca praktycznie każdego, nie przywiązuje się do ludzi, w szczególności do kobiet traktuje je tylko jak zabawki na jedną noc, rano one same nie marudzą na to co się działo, ale później wymagają jakichś telefonów, chcą dłuższego chadzania za rączki, a to na pewno nie dla naszego Chrisa.
Historia(minimum 20 linijek):
-A obiecujesz, że nie przekażesz tego dalej?- zapytałem śmiejąc się cichutko, po czym grzecznie jak małe potulne zwierze usiadłem na wygodnym fotelu, nie wiedziałem czemu ma służyć ten wywiad i czy opłaca się mówić prawdę, jednak warto spróbować.
-Mam 24 lata, jestem chłopcem z bogatej rodziny, mam co chce, a czego nie chce i tak jest moje, od prawie podstawówki każda dziewczyna jest moja, nie boje się przyszłości, nie zalezy mi na niej, nie mam rodzeństwa, obawiam się, że to zniszczyłoby doszczętnie moje życie, jak widać dalej mieszkam z rodzicami jednak zmieni się to jutro, mam zamiar zwiedzić troszkę świata- przerwałem patrząc na zalotne spojrzenie kobiety, która siedziała na przeciwko mnie, nie zorientowała się chyba, że nie jestem nią zainteresowany, wstałem spokojnie z fotela i zarzuciłem na siebie koszulę, którą po chwili bardzo niechlujnie zapiąłem na swoim ciele, tego jeszcze brakowało, śliniąca się kobieta
-Kawy może? Nie? Dobrze w takim razie pozwolisz, że będę mówił dalej- usiadłem spokojnie na przeciwko niej widząc smutną minkę jakże słodkiej panienki uśmiechnąłem się dumnie, mogłaby być miłą zabawką, ale musi poczekać, nie mam ochoty na zabawę dzisiejszego wieczoru, zerknąłem na sufit, co mogę jej jeszcze opowiedzieć? Na pewno nic o pakcie, na pewno nic, o oddaniu duszy
-Widzisz nie byłem jeszcze nigdy w Jotho, słyszałem, że życie tam jest bardzo ciekawe, jednak co ja na to poradzę ojciec woli mieć swojego spadkobierce przy sobie, a co jeśli by mi się coś stało? Chcesz usłyszeć o mojej rodzinie... Rozumiem, rodzice są ze sobą bardzo szczęśliwi... o jakim romansie mówisz? Ojciec nie zdradził ni razu mojej matki... tak jestem pewny- seria głebokich wdechów, zadaje za dużo pytań, za wiele ode mnie chce, Chris ochłoń, spokojnie oddychaj nie daj mu wyjść... nie pozwól... Za późno
~|~

Obudziłem się na środku swojego pokoju, moja głowa pulsowała w rytm bicia moje przerażonego serca, wiedziałem co się stało, konsekwencje zabawy z zaświatami dały o sobie znać
-Sylvia!!- zawołałem do pokojówki, która jako jedyna wiedziała jak wielkim potworem jestem, kobieta wbiegła do pokoju rozpoznając ton mojego głosu, zerknęła na ślady krwi, rozszarpane ciało i mnie całego, wiedziałem jak zareaguje, panika w oczach, po czym kilka wdechów, które miały dać jej czas na ochłonięcie, kiedy już się opanowała zadała cichutko pytanie
-Tak panie? - jednak nie oczekiwała na nie odpowiedzi po prostu zaczęła sprzątać mój bałagan, ja w tym czasie nie przejmują się jej obecnością po prostu rozebrałem się do naga i zniknąłem w łazience, do której drzwi znajdowały się na przeciwko mojego wielkiego łoża, wiedziałem też, że Sylvia nie zada żadnego pytanie, była zawsze posłuszna, sprzątała po mnie kiedy tylko ją zawołałem, teraz pewnie padnie pytanie kim na prawdę jestem
-Nazywam się Chris Evans, mam 24 lata, jestem synem zwykłych śmiertelników, zawarłem pakt z demonem mając 15 lat... tyle chyba wystarczy jak na początek, prawda?- szepnąłem  spokojnie wziąłem głęboki wdech i wszedłem pod prysznic, woda koiła nerwy, dzięki niej mogłem się opanować.
Sylvia:
Pokojówka Chrisa, ma zaledwie 19 lat, od dawna sam Chris podejrzewa ją o jakieś głębsze uczucia co do jego osoby, jednak póki robi co trzeba nie ma zamiaru jej zmieniać na kogoś innego.
~|~
Terdius:
Demon, z którym około 9-10 lat temu Chris zawarł pakt, jednak nie do końca objaśnił jego zasady, stworzenie grające bardzo nie fair, jednak nie da się go powstrzymać.
Wejście do czystego pokoju to było to czego spodziewałem się od swojej służącej, dlatego wiedziałem, że akurat jej mogę ufać. Ubrałem się w kolejną koszulę i czarne spodnie, chwilkę po tym jak byłem już gotowy aby iść na kolację, poczułem znajome ciepło
-Witaj Terdiusie, dawno się nie widzieliśmy, dobrze, że tym razem nie przestraszyłeś Sylvii, po ostatnim zbierała się prawie trzy dni- prychnąłem tylko, nienawidziłem kiedy zjawiał się w moim domu i doskonale o tym wiedziałem może właśnie dlatego pojawiał się coraz częściej? Wiedziałem o co mu chodzi
-Tak dostałem zadanie i wiem co mam zrobić, ale spokojnie droga do Jotho nie jest aż taka ciężka zdążę doprowadzić nas do tego druida o którym mówiłeś... tak Terdiusie mam jego zdjęcie, poza tym w Jotho sam możesz zając się moim ciałem, od tego mnie przecież masz- pokręciłem głową nie musiałem czytać mu w myślach nie musiałem kombinować co ma mi do powiedzenia, po prostu wiedziałem czego ode mnie chce
- Wykonaj zadanie kochaniutki, a czeka Cię wielka nagroda- zadudnił głos Terdiusa, którego na szczęście słyszałem tylko ja
-Co nie będę musiał Ci już służyć?- miałem tylko nadzieje, że nie oberwę w łeb, ostatnio kiedy zadałem to pytanie spałem przez trzy dni i to nie z powodu złego samopoczucia, chociaż można by tak nazwać moją niedyspozycję.
-Nie mam ochoty się  tobą bawić dzieciaku, do roboty- po tym demon zniknął, a ja musiałem udać sie na kolację, innego wyjścia nie było.
Dodatkowe wyjaśnienia do historii:

*Bogactwo rodziny Chrisa, jego ojciec od bardzo dawna pracuje jako... a bóg sam wie co ten staruch robi, jedyne co do małego wiedział Chris to, to, że do piwnicy nie wchodzimy, pewnego dnia złamał zakaz i zlazł do podziemi. Chłopak miał wtedy około 15-16 lat, ogólnie był smarkaczem, dopiero później dowiedział się, że to co tam znalazł zniszczyło jego życie. Młody Evans w piwnicy ojca znalazł wiele zakurzonych ksiąg niewiadomego pochodzenia, sam dokładnie nie wiedział co jest w nich napisane, jednak zabrał ze sobą kilka z nich, wrócił do pokoju i zaczął czytać. W sumie nie było tam nic ciekawego, same bajeczki.

*Sylvia, osobista pokojówka Chrisa, w sumie wychowali się razem, rodzice dziewczyny zginęli w pożarze pobliskiego lasu, gdzie mieszkali przez wiele lat, jakimś cudem Sylvie udało się uratować i matka Evansa zlitowała się nad nią, dała jej wychowanie nauczyła ją wszystkiego czego tylko mogła, w sumie mimo swojego majątku matka Chrisa była bardzo robotną kobietą, bez służących pewnie ogarnęła by cały dom, ale kto się tym przejmuje, wracając do dziewczyny. Od pewnego czasu sam brunet zauważył, że dziewczyna ślini się na jego widok, jednak nie przejmował się tym, jakby nie było przez długi czas schodził przy niej półnagi, sam w sumie nie zwracał na nią uwagi, dopiero jakiś czas temu, dwa moze trzy miesiące wstecz zauważył jak dziewczyna na niego patrzy i spodobało mu się to, żadna z jego poprzednich "partnerek" nie patrzyła na niego wzrokiem zakochanego szczeniaka, a raczej jak napalona kotka, ale sam do niej nic nie czuł.

*Chris przez długi czas nie oddawał swojemu ojcu ksiąg, które zabrał z piwnicy, w sporym skrócie, chłopak upił na jednej z imprez, po czym pod wpływem odurzenia alkoholowego postanowił się zabawić, nie mam oczywiście na mysli zabawy z blondi panną, którą przyprowadził ze sobą do domu, kobiete rzucił na łóżko i kazał jej się zając samą sobą, w tym czasie Chris zabrał księgi i ruszył przed siebie do ogródka swojej mamusi, zawsze kiedy wypił za dużo jakoś go tam ciągnęło, usiadł na jednym z kamieni i w pół bełkocie przeczytał coś z książki. Zebrał się mocny i zimny wiatr, a chłopak zasnął jak małe dziecko po ciężkim dniu zabawy w szkole, ale co poradzić, tak bywa.
-Chris Evans- coś huknęło w ucho chłopaka, ten oczywiście ledwo przytomny podniósł się i rozejrzał po okolicy, przed nim lewitował jakieś 20 cm nad ziemią demon, z dwoma wielkimi rogami wychodzącymi z dwóch stron jego głowy
-Czego ku***- mruknął kompletnie pijany Chris, który nie był zadowolony z tego rodzaju pobudki, po chwili coś przyszpiliło go do najbliższej ściany, a chłopak poczuł jak coś ostrego wbija się w jego ciało przebijając je na wylot, demon stał z wyciągniętą w jego stronę ręką, a to co przebiło jego ciało to włócznia z jednego z posągów znajdujących się w ogrodzie, chłopak zakrztusił się krwią
-Widzisz Chris, bardzo lubie zawierać pakty jednak ze względu na moją twarzyczkę, nikt nie chce zawierać ze mną paktów, dlatego kiedy ktoś mnie wezwie, tak jak zrobiłeś to ty od razu rzucam się na niego i go atakuję, wtedy ktoś oddaje mi swoją duszę za swoje życie, prosty układ prawda- mruknął Terdius, bardzo zadowolony z tego jak zaatakował Evansa
-Czego chcesz?- wycedził chłopak wspierając się na włóczni z kącika jego ust lała się krew, nie mówiąc już o tym co działo się z samą raną. Demon poczuł się jakby rozmawiał z największym idiotą świata, jego mina wyrażała więcej niż 1000 słów, jednak czego wymagać od młodego człowieka z którego ciała ulatuje życie
-Widzisz Chrisie, oddasz mi swoją duszę, ja wykorzystam twoje ciało do własnych celów, w zamian za to ty nie umrzesz... przynajmniej w tej chwili, widzisz jako stary demon mam wiele osób do zabicia, a to wymaga młodego ciała więc idealnie że trafiłem na Ciebie, będziesz żył wiecznie, znaczy się do czasu, kiedy będziesz mi potrzebny, z czasem moje zadanie będą coraz cięższe, coraz bardziej męczące- powiedział bardzo spokojnie
-Zgadzam się nie ważne co zgadzam się!- ryknął chłopak
-Tak szybko? Przecież nie przedstawiłem jak to wszystko będzie wyglądało
-Ja nie chce umierać!- Chris płakał wypowiadając te słowa, jednak po chwili jego oczy zamknęły się....
Starter:

Shuppet
Cele:Jak na razie dostarczenie demona do druida w Jotho, a później, pewnie wykonanie kolejnego zadania od tego bydlaka.
Przyjaciele*: kto przeraszam?
Wrogowie*: Nie znam
Prośby: chyba brak
Dodatkowe rzeczy*:
Gatunek (fantasy, science fiction, horror, kryminał, piractwo etc.): a bo ja wiem do czego się to zalicza
Preferowana długość postów: daj z siebie wszystko moze nadąże

ShoGa

Liczba postów : 84
Join date : 29/08/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Gokai on Wto Maj 05, 2015 6:41 pm

Przyjęty... Postaram się to ogarnąć już teraz, ale nie obiecuję :3

Gokai

Liczba postów : 3599
Birthday : 01/10/1997
Join date : 04/04/2013
Age : 20

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Zapisy!

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach