~Zapisy

Go down

~Zapisy

Pisanie by Laureline on Nie Kwi 05, 2015 1:34 pm

Umieszczam tu zapis. Wiadomo co trzeba z nim zrobic. Rozpisywać się nie mam zamiaru jakim jestem mistrzem gry. Powiem tyle że nie pierwszy raz nim jestem, zarowno na tym forum jak i innych. Można się ze mną dogadać na każdy temat ale łatwo dać mi się we znaki, a tego można pożałować. To chyba tyle.
~Zapraszam



Kod:

[b] Imie i nazwisko: [/b]
[b] Wiek: [/b]
[b] Charakter: [/b]
[b] Wygląd: [/b]
[b] Historia: [/b]
[b] Starter: [/b]
[b] Profesja: [/b]
[b] Profesja poboczna: [/b]
[b] Partner/ Wróg: [/b]
[b] Cel: [/b]
[b] Prośby: [/b]
[b] Kontakt: [/b]


Ostatnio zmieniony przez Laureline dnia Pon Kwi 13, 2015 8:26 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Laureline

Female Liczba postów : 1648
Birthday : 07/04/1995
Join date : 22/01/2013
Age : 23
Skąd : Warszawa

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: ~Zapisy

Pisanie by Czacha350 on Sro Kwi 08, 2015 8:04 pm

Imie i nazwisko: Meliodas
Wiek: 20
Charakter: Meliodas jest osobą która przemyśli co musi zrobic nim ruszy przed siebie do tego jest leniwy i troskliwy o innych.
Wygląd: Klil
[b] Historia:

Historia rozpoczyna się gdy 20 letni kowal imieniem Meliodas zwiedza jaskinie za jego wioską i odnajduje w środku sarkofag z pokeballem i dziwnym mieczem oraz starą notką na której widnieje słowo ''Ryuu Jin Jakka". Po wypowiedzeniu tych słów miecz staną w ogniu i płomieniami związał się z młodym kowalem wypalając mu na ramieniu znak w postaci smoka pożerającego swój ogon. Meliodas zabral ze sobą pokeballa i wrócił do swojej kuźni by przemyśleć całe zajscie. Przypomniał sobie o książce ktktóra głosi órą czytał swojej świętej pamięci siostrze za mlodu,zawierała ona legende o mieczach, że na świecie istnieje 12 boskich ostrzy i każdy posiada własny atrybut.
Ryuu Jin Jakka -ogień
Sode no shirayuki-lód
Zetto Kanna - ziemie
Biakko -elektryczność
Cobra -trucizne
Zabimaru -Ciało
Muramasa -umysł
Senbonzakura-roślinność
Haineko -powietrze
Gamaburi-stal
Shigure -mrok
Suzumebachi-woda
Gdy zostaną zebrane w kaplicy bogów będą w stanie spełnić jedno życzenie po czym zostaną pozbawione mocy i staną się zwykłymi metalowymi mieczami.
Te 12 mieczy same wybieraja właściciela a zmiana odbywa się przez wygranie z poprzednikiem walki. Miecze można ukryć pod postacią znaku na ciele który świeci przy bliskiej obecnosci swojego atrybutu.
Meliodas nie był pewny ale chciał za wszelką cene odzyskać siostrę która zginęła w wypadku przed laty. Postanowił wyruszyć w podróż by zebrać ostrza i wskrzesić siostre.

Starter: Honedge
Profesja: Trener
Profesja poboczna: Kowal
Partner/ Wróg: Wedle uznania
Cel: Zebrać 12 ostrzy
Prośby: Brak
Kontakt: No chyba masz juz wiele dojść.
avatar
Czacha350

Liczba postów : 291
Birthday : 25/06/1995
Join date : 22/01/2013
Age : 23
Skąd : Przemyśl

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: ~Zapisy

Pisanie by Laureline on Czw Kwi 09, 2015 4:44 am

Ta historia miała być długa? Pffff xD Akcept A skoro używasz starego konta to chociaż zajmij się KP itd;)
avatar
Laureline

Female Liczba postów : 1648
Birthday : 07/04/1995
Join date : 22/01/2013
Age : 23
Skąd : Warszawa

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: ~Zapisy

Pisanie by Latios on Sob Kwi 11, 2015 4:04 pm

Imię i nazwisko: Leonard Sunderman
Wiek: 15 lat
Charakter: A więc, Leo od najmłodszych lat wychowywał się wśród pokemonów, dorastał z nimi, bawił się, nierzadko obserwował treningi, czy starcia. To wszystko sprawiło, że nasz bohater nie wyobraża sobie życia bez pokemonów i one są dla niego całą rodziną. Oczywiście pamięta on o swoich rodzicach, o rodzeństwie... czasem nawet przypomni sobie o jakiś kuzynach, czy dziadkach. Pokemony są jego rodziną w podróży, kiedy idzie przez lasy, łąki, przedziera się przez góry czy szuka stworków nad jeziorem, wtedy jego jedyną rodziną są kieszonkowe stworki, nie lubi ich chować do pokeballi, dlaczego? A jak ty, byś się czół gdyby ktoś za pomocą jakiejś technologi zmienił cię w czystą energię i schował do dziwnego urządzenia, wypuszczał cie prawie zawsze jak czegoś potrzebuje. Wychodzisz, walka, wychodzisz trening, twoje życie jest jak klatki w filmie, jak pojedyncze zdjęcia, jak pokaz slajdów. Znikasz w górach, pojawiasz się w lesie. No właśnie, zapewne nikt by nie chciał by jego życie tak wyglądało, więc młody Sunderman nie chce zmuszać do tego pokemonów. Oczywiście kiedy to konieczne, np. z powodu wielkości pokemona, czy dlatego, że stworka trzeba złapać zastosuje pokeballa. Wracając do charakteru. Leo zawsze na starcie zakłada, że nic się nie uda, jednak nie sprawia to że się poddaje. Przeciwnie, zawsze im cięższe starcie, im trudniejsze wyzwanie tym bardziej się stara. Jest raczej leniwym stworzeniem, nie bierze się za nic co nie jest konieczne, jeśli jednak już coś zaczyna to chce to wykonać jak najlepiej, w starciach nigdy się nie poddaje, jeśli nie można wygrać, to trzeba ratować honor. Jeszcze może chwila na omówienie IQ tego chłopaka, otóż jest on dość inteligentny, ale wiadomo, taki wiek że się najpierw dziesięć razy zrobi, a potem raz pomyśli. Lubi czytać, w walce zawsze analizuje przeciwnika z każdej strony i stara się wybrać jak najodpowiedniejszego pokemona do walki z nim, pod tym względem nie lubi ryzykować i o ile nie jest to konieczne nie chce nawet wyrównanej walki, takiej gdzie oba pokemony nie mają nad sobą ani przewagi typu, ani jakiejś większej przewagi siły, zawsze musi znaleźć i wykorzystać słaby punkt rywala.
Wygląd:
Historia:
Chłopak urodził się co prawda w Mossdeep w Hoenn, ale już od pierwszego roku życia mieszkał na Wyspach Sevii, archipelagu oddalonym o niecałe pięćdziesiąt kilometrów od Kanto. Nie miał tam złego życia, ale doskwierała mu nuda. Życie płynęło tam niezwykle powoli, dlatego nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł wyruszyć w podróż. Miał jednak problem z przekonaniem do tego swoich rodziców. Ci woleli by poszedł ścieżką obraną przez jego brata, Mitcha, i został lekarzem. Nastolatek był pełen uznania dla tego zawodu, ale niemalże od początku wiedział, że to nie dla niego - nie czuł powołania. Długi okres czasu spędził na rozmowach (chociaż dla osoby postronnej to raczej brzmiało jak obrady sejmu... tylko bez obrzucania się przekleństwami) z rodzicielami, aż w końcu postawił na swoim. Miał tylko jeden warunek - musiał sam zarobić na podróż.
Rodzice z pewnością sądzili, że tak go powstrzymają, bo w młodości Leoś był raczej... wygodnicki i unikał pracy jak tylko mógł. Nie docenili jednak jego uporu. Chłopak znalazł zatrudnienie jako leśnik w Jagodowym Lesie, a później przeniósł się na statek, gdzie pracował jako kelner. Mimo że momentami było ciężko, nie żałował tych wyborów. W pierwszej „katowni”, jak sam określił sadzenie nowych drzewek, zdobył naprawdę dużą wiedzę na temat jagód, ich działania oraz zastosowania w walce, a w drugiej miał okazję podsłuchiwać rozmów utalentowanych trenerów. Kto by pomyślał, że w taki sposób można poznać tyle ciekawostek na temat pokemonów?
Chłopak określił to później „szkołą trenerki w pigułce”.

„W końcu nadszedł ten dzień” pomyślał rozochocony, schodząc na ląd.
Przed sobą widział już odległe o ledwie kilometr miasteczko Pallet. Tam miała się rozpocząć jego wielka przygoda. Musiał przyznać, że zniszczone budynki będące pozostałością po walce z Zespołem Rocket robiły nieco przygnębiające wrażenie, ale to nie osłabiało jego zapału. W końcu najgorsze już minęło, czyż nie?
Starter: Sama wybierz (i tak nie ma przy sobie żadnego pokemona)
Profesja: Trener
Profesja poboczna: Poszukiwacz przygód
Partner/ Wróg: na razie brak
Cel: Oj, kilka tych celów jest. Oczywiście najważniejszy to tyle by pokemony Leo jak najlepiej się rozwijały, dla tego chłopaka nie małe znaczenie ma też ilość pokemonów - chce mieć ich jak najwięcej! Pragnie zdobywać zarówno wstążki, jak i odznaki. Pozostałe cele zapewne wynikną w trakcie gry.
Prośby: brak
Kontakt: gg 50300179

Latios

Liczba postów : 1
Join date : 11/04/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: ~Zapisy

Pisanie by Keiza on Nie Kwi 12, 2015 10:22 pm

Imie i nazwisko: Keiza Misare
Wiek: 17
Charakter: - No jaki, jaki ? Normalny ! Jak dzieciak ? Dobra, dobra, opowiem. - wydusiła sprzątaczka, popijając kolejny łyk gorącej herbaty. (…) Odkąd pamiętam wszędzie go było pełno. A to w lesie, to w ogrodzie, czy w środku miasta. Można go było spotkać w każdym miejscu. Nie lubił siedzieć w domu. (…) Jednak polubiłam tego łobuza, może dlatego, że to ze mną miał najlepszy kontakt, nie wiem ? Może i nie miałam swoich dzieci, ale traktowałam go jak swojego, w przeciwieństwie do jego siostrzyczki, która była małą, wredną pluskwą. (…) Zapamiętałam go jako uśmiechniętego, nie przejmującego się zbytnio małymi sprawami chłopca. Nie był chuliganem, po prostu psocił, wygłupiał się, a wszystko dlatego, by rodzice go zauważyli. (…) Keiza dostał kiedyś od matki aparat fotograficzny, którym się zafascynował. Od małego robił zdjęcia, wszystkiemu i wszystkim. – Kobieta wstała, wyciągnęła dwa albumy z dolnej półki w komodzie i mówiła dalej. 
- Wyraz twarzy sporo mówi o człowieku, czego nie można było powiedzieć o Keizie. Całkiem dobrze potrafił grać, wykorzystując przy tym cały swój talent. (…) No człowieku, kiedy to było ? Nie pamiętam już. (…) Był otwarty na nowe znajomości, ale też nieśmiały. Musisz wiedzieć, że on ma swój świat i swoje kredki. Często gadał do siebie, chyba do siebie… On jest po prostu specyficzny, tak bym go nazwała, albo raczej unikalny, nie ma drugiego takiego jak on. Ma również swoje dziwactwa, często wyjawia, co dzieje się w owym czasie w jego głowie. Jest optymistą, co niektórych denerwuje, a czasem buduje na duchu. Nie pozwoli by ktoś przy nim był smutny, czy zdołowany, stara się rozweselić za wszelką cenę, taki błazen, ale w dobrym znaczeniu. Jednak chłopak ma jeszcze drugą, mroczną stronę. Potrafi być chamski, opryskliwy, mieć swoje zdanie i lubić się o nie wykłócać, w ogóle lubi się kłócić, co często kończy się bójką. Jest oportunistą, choć czasem robi wyjątki, gdy prawo za bardzo włazi na jego życie. (…) Nie wiem no, mógł się przecież zmienić przez te kilka lat nie? Pamiętam, że był dość odważny. Czasem bywa infantylny, czasem zachowuję się jak dorosły, ogólnie trudno go rozgryźć.
Wygląd: - Keiza to młodzieniec o jasnych blond włosach, które zazwyczaj opadały mu na lewą stronę, łącznie z grzywką, tworzących przy tym efekt promieni słońca rysowanych przez dziecko w przedszkolu. Jego oczy, jak u prawie każdego blondyna przybrały kolor nieba, który w połączeniu z odcieniem grzywy tworzył obraz pięknego chłopca. Był niewysoki i niepozorny, całkiem normalnie wyglądający poza tymi kłakami, które nie pasowały do całej reszty. (…) Pamiętam, że grzywka zawsze opadała mu na oczy, co zmuszało go do mimowolnych ruchów głową, by ją odgarnąć. (…) Uśmiech młodzieńca powalał każdego na nogi, nie można było nie odwzajemnić uśmiechu patrząc na niego. To zaraża. (...) Jakieś znaki szczególne? Posiadał trochę blizn. Zwykle znajdowały się gdzieś na rękach, choć i na całym ciele można było znaleźć kilka, z wyjątkiem twarzy. Może mi się wydaje, ale zawsze przesadnie dbał o swoją mordeczkę. (...) Ubierał się zazwyczaj w schludną białą koszulę i spodnie, które idealnie do niej pasują. Nigdy nie widziałam u niego bluzki wciągniętej w spodnie, tłumaczył się, że tak jest luźniej.

Historia: W samym sercu Sandgem Town mieszkało państwo Misare, no może mieszkało to za dużo powiedziane, pomieszkiwało to i tak zbyt wiele. Głowa rodziny - Roger, jest bogatym dyrektorem bardzo dobrze prosperującej firmy budowlanej, natomiast matka – Jenny, w młodości była modelką oraz koordynatorką, a teraz została znaną projektantką. Jak można się domyślić nie często przebywali w domu. Ważniejsza była kariera, niż własne dzieci. Państwo Misare mieli córkę Lisane. Pierwsze dziecko i to jeszcze dziewczynka, zawsze była oczkiem w głowie tatusia. Zawsze dostawała to, czego chciała. Około 3 lat później urodził się bohater tejże historii, a mianowicie Keiza. Początkowo chłopak był ukochanym potomkiem mamusi, jednak z czasem, gdy córka dojrzewała, poszła w ślady mamy. Piękna dziewczyna o długich blond włosach, miała duże niebieskie oczy i białą jak ściana cerę. Przy jej długich nogach i smukłej sylwetce, rówieśniczki mogły tylko zazdrościć. Jak można przewidzieć matka zrobiła z niej modelkę i cały czas poświęcała jej, ucząc ją technik koordynatorskich, a mały Keiza spadł na boczny tor. 

Dom stał na obrzeżach miasta Sandgem. Duży z jednym piętrem i wielkim ogrodem. Blondyn mieszkał tam ze swoją nianią, która była także sprzątaczką. Bardzo ciepła kobieta o imieniu Sara. Wychowanie chłopca spoczywało na jej barkach, z czym nie miała problemów. Chłopak dorastał i zaczynał buntować się przeciw rodzicom, siostrze i głównie dorosłym. Psocił w szkole, stwarzał kłótnie i bójki. Jednak ani ojciec, ani matka nie zwracali na to uwagi, byli pochłonięci swoją pracą. Kilka razy w roku, głównie na święta, „rodzinka” zjeżdżała się do domu, by „świętować". Sara zawsze starała się opowiedzieć im, co dzieję się z ich synem. Kończyło się zazwyczaj na tym, że ojciec pokrzyczał, matka dała karę, a po świętach znów nikogo nie było, a chłopak mógł robić co chciał, jednak miał szacunek do swojej niani. To ona go najlepiej znała, to ona mogła z nim porozmawiać i próbować go zmienić.
- Keiza kochanie wstawaj śniadanie czeka !! – powiedziała, lekko ubrudzona mąką na twarzy. Po nie całych 10 minutach, blondyn zszedł na dół. Umyty i ubrany. Miał nadąsaną minę, jak przez ostatnich kilka dni. 
- Dzień dobry. – odpowiedział zimno, po czym usiadł do stołu i zaczął flegmatycznie jeść naleśniki. Sara sfrustrowana całą sytuacją, postanowiła porozmawiać z młodzieńcem. 
- Słuchaj Keiza, widzę że ostatnio jesteś jakiś nieswój. Powiesz mi co się stało ? 
- Nic, Saro, naprawdę. - zbył ją, po czym machnął ręką z widelcem, który prawie mu wypadł z ręki. 
- Przecież widzę, nie oszukasz mnie, znam cię dobrze. Chodzi ci o rodziców, prawda ? O to że ich nie ma ? O to, że zapomnieli o tobie ? – powiedziała opierając się przedramionami o stół i wwiercając się wzrokiem w chłopca. Między czasie Glaceon, który przez cały czas zajadał swoje pokemonowe jedzonko, ziewnął, aż Keiza zatrzymał na nim wzrok. 
- Przed tobą nic się nie ukryję. – uśmiechnął się fałszywie, gdyż wcale nie miał powodu do radości. 
- Słuchaj, ja na twoim miejscu znalazłabym sobie jakieś hobby i zapomniała o tym. Wiem, że łatwo się mówi, ale… - tutaj wstrzymała się na chwilę i podeszła do okna. 
- Nie mogę źle, mówić o moich pracodawcach, ale powiem ci jako przyjaciółka… – podeszła do Keizy, który właśnie kończył naleśniki. 
- Pokazałabym im, że potrafisz sobie poradzić bez nich, że jesteś odpowiedzialny, uczynny i samodzielny. – skończyła, po czym poczochrała ładnie ułożoną grzywkę chłopca. 
Blondyn uśmiechnął, ale tak, jakby myślami był już gdzie indziej. Wstał podziękował, pogłaskał Glaceona i pobiegł do swojego pokoju z pełną energią. 
Wrócił z dużym aparatem uwieszonym na szyi. 
- Saro, mogę wziąć Glaceona do ogrodu, mam pewien pomysł. 
- Dobrze. - odpowiedziała, kręcąc wałkiem ciasto. 

Keiza zaczął robić zdjęcia pięknemu lodowemu pokemonowi. W każdej pozycji oraz z każdej perspektywy. Usiadł na schodach i razem z lodowym lisem przeglądali fotki na elektronicznym ekranie. 
- Czegoś brakuję, nie uważasz ? – powiedział na wpół do pokemona i na wpół do siebie. 
- Masz rację. Glaceon użyj lodowych odłamków i pokaż jaka jesteś przy tym piękna. – Keiza przyłożył szybko jedno oko do wizjera, a drugie zamknął. Pokemon zebrał w sobie energie, po czym podskoczył tworząc małe sople, które z dużą szybkością leciały w jeden cel na ziemi. Oprócz odgłosów uderzających o ziemie odłamków, można było usłyszeć ciągłe pstryknięcia kolejnych zdjęć. 
- Zobacz Glaceon, jakie piękne. Jesteś gwiazdą. Saro, zobacz co zrobiłem !!! 
Dziecięca fascynacja, szybko przerodziła się w prawdziwą pasję. Cały jego pokój był obklejony przeróżnymi zdjęciami pokemonów. Na biurku stało kilkanaście albumów obok nich notes, w którym zapisane były przeróżne notatki i przemyślenia chłopca. Keizie tak spodobało się fotografowanie, że robił zdjęcie każdemu stworkowi w mieście. Cykał fotki nawet obcym trenerom, którzy próbowali swoich sił w walce. Te ciągłe przybywanie z kieszonkowymi potworkami sprawiło, że chłopak nie tylko się zmienił, ale chciał wyruszyć w swoją podróż pokemon. 

Pewnego dnia, gdy Keiza fotografował dzikie pokemony niedaleko wejścia do lasu, poczuł się dziwnie źle, jakby miało stać się coś strasznego, coś tak okropnego, że… 
- Co tu robisz gówniarzu matka, cię woła, chce z tobą pomówić. – Za blondynem stała jego siostra, jak zwykle piękna i z dziwnym wyrazem na twarzy. 
- Ehh… - westchnął głęboko i zaczął ponownie robić zdjęcia stadku Swadloonów, jakby zupełnie się nią nie przejął, albo olał. 
- Nie słyszałeś smarkaczu !! – Lisanna wrzasnęła. 
- Odwal się ode mnie, teraz się matką mną interesuję? Niech sama tu przyjdzie i mi to powie. – odpowiedział przez zaciśnięte zęby. 
- Jak śmiesz tym tonem, do mnie ?? – zdziwiła się i chciała wytargać małego braciszka z ucho, by ten w końcu jej posłuchał. Była wściekła, prawdopodobnie na odcisk nacisnęły jej kobiece sprawy, albo chłopak ją rzucił. W tej samej chwili jej włosy jak zawsze, pięknie ułożone i proste, zaczęły się nienaturalnie skręcać i ruszać w każdą stronę. 
- Co jest do jasnej… Co ty robisz ? 
- Ja ?? zdjęcia, choć to co ty robisz, też jest śmieszne. – blondyn, zaczął się wrednie śmiać, a końcówki jej włosów zaczęły się zażyć, by po chwili zmienić się w mały płomyk. 
- Ooo ale, to już jest straszne. – rzekł do siebie, zamyślając się głęboko. 
- Aaaaa, popamiętasz mnie gówniarzu. – Lisana uciekła w stronę domu, gwałtownie gasząc swoje włosy. Gdy dziewczyna zniknęła, pojawił Litwick, który śmiał się do rozpuku. 
- To ty zrobiłeś ? – nadal powstrzymując śmiech, nie czekając na odpowiedź, przybił piątkę małemu, białemu pokemonowi. 
- Zrobię jeszcze kilka zdjęć Swadloonom, no i tobie Litwick i muszę wracać, będę miał kłopoty pewnie, ehh… znowu wrócili… 
Gdy blondyn wrócił do domu, przy stole w jadali czekała już cała „rodzinka”, a Sara biegała z kuchni, by podawać jak najwykwintniejsze dania. Glaceon siedział w ogrodzie, gdyż rodzice nie pozwalali pokemonom służby chodzić po domu, natomiast robiący wielkie wrażenie Mismagius zajadł przysmaki przy stole. Lisana nadal wpatrywała się w brata, jak by mówiła – „Lepiej nie idź spać.” Była tak zła, bo jej włosy nadal były w nieładzie, których nie mogła ułożyć, z nie wiadomych przyczyn. Matka z ojcem rozmawiali, co jakiś czas wypytując o coś Keize i Lisane. Zapadł zmrok i w całym domu zrobiło się przejmująco ciemno. Sara szybko wstała i poszła do kuchni po zapalniczkę, by zapalić duże świeczniki, stojące na stole, jednak gdy wróciła były zapalone. Wszystkie się świeciły, co ją trochę zdziwiło. Usiadła i zdezorientowana spojrzała na Keize, by znaleźć odpowiedź na ów dziwne zdarzenie. Nikt inny, po za nimi, nie zwrócił na to uwagi. Widać, jak byli zajęci sobą. Późnym wieczorem, wszyscy kładli się już spać, tylko biedna Sara, nadal zmywała i sprzątała po obiedzie. Gdy dochodziła północ, drzwi do pokoju blondyna otworzyły się, a w niej stanęła siostra, niczym zły upiór. Obok niej stała Gothorita z równie wrednym uśmieszkiem. Można się tylko domyślać co chodziło po głowie najstarszej córce państwa Misare, jeżeli miała tak bujną wyobraźnie co Keiza, to strach pomyśleć, co wymyśliła, jako zemstę na swoje włosy. Dziewczyna zbliżała się do brata, który obudził się momentalnie, jakby miał załączony w pokoju alarm przeciw wrednym siostrom. 
- Co ty tu robisz ? – zapytał, jeszcze ziewając. 
- Muszę ci zrobić jakąś krzywdę… – Pokazała ręce, które do tej pory chowała za sobą, a w jednej z nich trzymała nożyczki. 
- Obetnę ci tą twoją, jakże piękną grzywę gówniarzu. Gothorita, proszę teraz Telekineza. – dodała, a włosy Keizy, a dokładnie grzywkę podniosły się, czekając tylko na ciachnięcie. W tym samym momencie, albo jeszcze szybciej, psychiczny pokemon, sam podniósł się i zaczął lewitować, by po chwili wylądować z dużą szybkością w ścianie. Grzywka opadła. 
- Gothorita, co się stało ? – zapytała, zdziwiona. A na przeciwko jej twarzy pojawił się Litwick, który postarał się, by nie wyglądać słodko, jak zazwyczaj, lecz bardziej upiornie. Drugi raz tego samego dnia, można zauważyć, jak dziewczę o blond włosach ucieka od swojego młodszego brata. Keiza znowu zaczął się śmiać, a Litwick podleciał do niego, jakby czekał na przybicie piątki. Reszta nocy, przebiegła w spokoju. Rano gdy chłopak wstał, nowy przyjaciel już lewitował po pokoju. Lisanna zostawiła tylko kartkę przyklejoną do drzwi z napisem: „Jeszcze mnie popamiętasz gówniarzu.” Na śniadaniu już nikogo prócz Sary, nie było, prawdopodobnie to Lisanna poprosiła matkę, by wcześniej wyjechać, a że zawsze dostaję to, czego chce, to wyjechali z samego rana. 
- Saro, poznaj mojego nowego przyjaciela, to jest Litwick. Przyszedł za mną, aż z lasu i nastraszył Lisannę i chyba dlatego wcześniej wyjechali. 
- Ach to ty, pobiłeś Gothoritę ? Piątka ! – spytała retorycznie, po czym przybiła pokemonowi - świeczce (xD) piątkę i wyjęła z lodówki owoc, który dała pokemonowi. 
- Saro, jest jeszcze jedno, jeżeli Litwick się zgodzi, to chce z nim wyruszyć w swoją podróż, tak jak mi doradziłaś… Co ty na to ? 
Starter: Litwick
Profesja: Koordynator
Profesja poboczna: Trener
Partner/ Wróg: Partnerów nie bardzo, mogę mieć znajomych, których spotykam na przykład podczas pokazów, ale gdzieś w podróży, aż do końca, ale że z kimś wędruję to nie Smile A jeżeli chodzi o wroga, to na pewno będzie to moja siostra, ale to już wątek pozostawiam to rozwinięcia Tobie Wink jak to zrobisz Wink Może być też jakiś mój rówieśnik, albo typowo jakaś organizacja Wink
Cel:
~ Wystartować w Wielkim Pokazie i wygrać, 
~ Zostać sławnym fotografem, 
~ Metodyczne i skrupulatne trenowanie i powiększanie swego teamu, 
~ Pokazać rodzicom, że nie są mu potrzebni, ani ich kasa.
~ Pokonać siostrę w pokazie. Stać się lepszy, niż ona.
Prośby:
~ Chciałbym, aby nazwy ataków i ability były po polsku. Taka największa prośba, jakby co to zawsze możemy omówić wspólnie jak będzie jakiś problem z tłumaczeniem.
~Aby w regionie Sinnoh, pokemony nie ograniczały się tylko do IV generacji, ale i ze wszystkich, 
~ Chciałbym aby Liwick, był pokemonem który nie chętnie wchodzi do kuli.
~ Chciałbym, aby coś się działo ;] tzn jakieś wątki komediowe, detektywistyczne, kryminalne, miłosne. Czego dusza zapragnie. Również fajną opcją jest, dokonywanie wyborów, które w przyszłości dają się odczuć, 
~ A, bym zapomniał o najważniejszym, z tym fotografowaniem to jest tak, że chciałbym, aby moja praca polegała na wysyłaniu zdjęć np. do firmy, która mnie zatrudniła. Aby kazali mi zrobić zdjęcia rozmnażającym się Ratatom, to je robię, jak je znajdę. Reszta należy do ciebie, 
~ Zróżnicowany arsenał technik posiadanych przez pokemony. 
Kontakt: gg: 11057067 skype: kamcioo. Snapchat: keiza0 xD

Keiza

Male Liczba postów : 21
Birthday : 23/03/1993
Join date : 04/04/2014
Age : 25

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: ~Zapisy

Pisanie by Laureline on Pon Kwi 13, 2015 8:24 am

1. Latios - z twojej historii (krotszej od charakteru bodajze) malo co wynika. Jednakze jako taka wizje mam wiec na czas probny 2 strony PRZYJETY

2. Keiza - nie bede sie rozpisywac procz razacych spacji przed znakami interpuncyjnymi. Wiem, ze admini cie do mnie wyslali i mi grozili^^ ale mimo wszystko PRZYJETY

3. Napiszcie na gg (ja do was napisalam) jak dopelnicie wszystkich formalnosci typu KP, Box, Bank, DT i linki znajda sie w podpisie.

4. Gry mysle, ze zaloze DZIS.

Zapisy na ta chwile ZAMKNIETE chyba ze jakas historia mnie baaaaaardzo porwie. Tak mala ilosc graczy spowodowana matura...
avatar
Laureline

Female Liczba postów : 1648
Birthday : 07/04/1995
Join date : 22/01/2013
Age : 23
Skąd : Warszawa

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: ~Zapisy

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach