Pieklo moim domem! Gra Syntropii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pieklo moim domem! Gra Syntropii

Pisanie by Syntropia on Nie Maj 10, 2015 4:33 pm

Od razu informuję, nie mam zamiaru korzystać ze swoich pokemonów poza tą przygodą, nie będą brały udziały w eventach forumowych ani niczym takim, nie wymienie oraz nie sprzedam ich. Resztę postów ze swojej przygody z Airem wrzucę do pierwszego posta kiedy będę miała troszkę więcej czasu

Air napisał:Kartka w twojej dłoni, była pusta. Jedyną ciekawostką był fakt że delikatnie poruszała się po twojej dłoni na zachód, a tam stała ściana. Pokeball zamknął się radośnie, oznajmiając że małpka jest twoją własnością. Makuhita został na ziemi w pozycji aniołka zamykając oczy. Widać że odpoczywa po ciężkiej bitwie. Zdecydowanie problematyczne się wydawało wszystko co było związane zarówno zostaniem w tym miejscu bez wyjścia, a wyruszenie po raz pierwszy od dawna samemu powoduje to uczucie. Strach, a kiedyś zapomniałaś co to za uczucie...

Twoją jedyną opcją jest ruszanie przed siebie, ku nieznanemu. Jedyną dobrą nowiną jest pozostawiony szkicownik Laviego wraz z ołówkiem. W oddali widać że twoja droga nie będzie zbyt prosta. ponownie pojawiło się kilka możliwych ścieżek. Pionowy most, skrawek dróżki, oraz zakręt w prawo ciągnący się mocno w dół.


Syntropia napisał:-Coś ty narobiła- szepnęłam znowu do siebie jak na razie musiałam pokonać własne myśli, co mogłam zrobić, żeby stało się inaczej, pewnie było wiele takich rzeczy jednak zepsułam wszystko, swoje relacje z Lavim, który bardzo ładnie bawił się moim ciałem uczuciami, ale nie specjalnie mi to przeszkadzało, chociaż może powinno? Zerknęłam na karteczkę, która pokazywała mi gdzie może znajdować się Lavi, jednak wiedziałam, że w danym momencie nie mogę iść go szukać, zepsułabym wszystko jeszcze bardziej, zaczęłam zbierać powoli wszelkiego rodzaju swoje zabawki, nowy pupil, musiałam się nim jakoś zaopiekować, dać mu coś do jedzenia, szkoda, że nie przemyślałam wcześniej łapania go, sama nie mam co jeść, ponownie jedynym wyjściem będzie Lavi który mam nadzieję, że odmówi nakarmienia moich pokemonów, one mu nic nie zrobiły, mnie może zagłodzić mam to gdzieś... Pokręciłam głową odganiając od siebie wszelkie związane z nim myśli, jednak podchodząc do notatnika sama nie wiedziałam czy mam go zabrać ze sobą czy zostawić tutaj, a co jeśli ma tam jakieś ciekawe ifnormacje o których wcześniej nie chciał mi nic powiedzieć? Zabrałam notatnik ze sobą i zerknęłam na małego łobuza
-Wiesz, że jestem z Ciebie dumna?- zapytałam pokemona, któego miałam od naprawdę dawna, wiedziałam, że po ciężkiej walce jedyne co mogę zrobić dla tego pokemona to wrócenie go do pokeballa, stworzenie ważące prawie 90 kg to zbyt duży wysiłek jak dla mnie w szczególności, że sama ważę mniej
-Dasz radę iść mój przyjacielu? - zapytałam malucha kiedy sama chowałam nowe zabawki do swojej torby, , kiedy już pokemon odpowiedział mi na pytanie, albo wracam go do pokeballa, albo idę z nim przed siebie wszystko zależy od podjętej przez niego decyzji. O dziwo postanowiłam ruszyć krętą drużką w dół, musiałam pomyśleć o wielu rzeczach a taj drogi nie opisywało piękne hasło: DROGA DO DANTEGO. W danym momencie musiałam poradzić sobie sama, może akurat będzie to moment w którym zginę? Ruszyłam wybraną drogą nie myśląc już więcej.
avatar
Syntropia

Female Liczba postów : 174
Join date : 01/04/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach