Cieniu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Cieniu

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 7:30 pm

Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Uzupełniamy jak nazywa się nasza postać, może mieć tylko Ksywke ale może także mieć Imię Nazwisko i ksywe.
Wiek postaci: Nie trzeba tłumaczyć
Charakter: Na podstawie charakteru waszej postaci będę mógł rozwijać fabułę oraz dokonywać pewnych rzeczy za was. Im więcej cech charakteru zostanie podanych tym barwniejsza będzie gra. Cechy nie mogą siebie wykluczać np. Strachliwy i Odważny itp.
Wygląd: Najlepiej jakaś fotka.
Towarzysze: Z kim podróżujesz/ Chciałbys podróżować.
Profesja Pokemon: Wybieramy sobie profesję pokemon która będzie nam pomagać/przeszkadzać w grze np Trener/Koordynator/Hodowca i jakie tam są jeszcze inne profesje związane z pokemonami.
Profesja Postaci: Wybór Profesji Postaci jest nie obowiązkowy ale jest zalecany ponieważ dzięki temu nasza postać będzie mogła się rozwijac w danym kierunku można wybrac od Kupca po Mistrza Mieczy, Kuglarza, Alfonsa i inne dziwne Profesje znane w naszym świecie Smile
Starter: Nie trzeba tłumaczyć
Historia: Proszę o przemyślane historie które się wam szybko nie znudzą, lubie czytać długie i ciekawe historie ale nie gardze krótszymi treściwymi zapisami, z góry mówię że jeśli ktoś odwali mi historie na 5 kartek A4 a po przeczytaniu 20 linijek będzie wiało nudą będę odrzucał bez czytania dalej. To nie jest konkurs literacki tylko Zapis Smile
Cele: Nie trzeba tłumaczyć.
Prośby: Nie trzeba tłumaczyć.

W celach estetyczny bardzo was prosze używać pogrubień po to daje wam tutaj szablonik Wink
Kod:

[b]Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci:[/b]
[b]Wiek postaci:[/b]
[b]Charakter:[/b]
[b]Wygląd:[/b]
[b]Towarzysze:[/b]
[b]Profesja Postaci:[/b]
[b]Starter:[/b]
[b]Historia:[/b]
[b]Cele:[/b]
[b]Prośby:[/b]


Dawcio
no to będzie po bandzie.... ;d

Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Shigoto
Wiek postaci: 17
Charakter:
Narwany, łatwo angażujący się, bardzo emocjonalny (chodzi tu o huśtawkę nastrojów), ma swoje odchyły typu:
- mówienie do siebie
- spanie z misiem
- noszenie jednoczęściowej piżamki - pajacyka
Potrafi również być bardzo poważny! (nie rób ze mnie klauna! D: )
Wygląd:
To co widzisz na avku 8D
Towarzysze: Jeżeli będziesz mieć chęć wprowadzić nie będę stawiać oporu, na starcie jestem sam
Profesja Postaci: Trener, koordynator, zbieracz liści drzew apriconów do klasera
Starter: Litwick
Historia:
- Wezwijcie go. - powiedział leżąc na łóżku. Był stary, a śmierć to kolejność rzeczy. Wiedział, że to jego ostatnie godziny .
- Dobrze. - odpowiedział jeden ze służących i po chwili zniknął za drzwiami. Kilka minut później w komnacie zjawił się młodzieniec. - Chłopcze podejdź tu. - rzekł starzec. Shigoto zbliżył się do łóżka po czym przyklęknął i zaczął słuchać. - Proszę. - powiedział zdejmując z szyji naszyjnik. Miał on kilka pustych miejsc. Zapewne miejsca te były na pozostałe klejnoty. Aktualnie znajdował się na nim tylko jeden - czarny - kryjący straszliwą moc, bardzo złą, nie tak jak bliźniacze kamienie.
- Masz, weź go. - Wręczył go chłopakowi. - Posłuchaj. Ten naszyjnik związany jest ze śmiercią twoich rodziców.
- Ależ wujku!
- Cicho! - zbeształ chłopaka. - Ja nie mam siły żeby ci o tym opowiedzieć. Wiele razy starałem się, lecz nie umiałem. Na naszyjniku znajduje się Czarny kamień... - powiedział bardzo cichym głosem i spojrzał na niego. - Nie możesz nigdy nikogo darzyć uczuciem nienawiści, złości ani gniewu. Inaczej ten kamień Cię straci. Jeżeli chcesz wiedzieć co spotkało twoich rodziców, musisz wyruszyć w podróż po Chinach, w poszukiwaniu ich... Pozostałych klejnotów naszyjnika Cheng - Kao. - powiedział po czym jego powieki zamknęły się. Na zawsze.
________
Chłopak nie posiadał wiele wiedzy o historii tego naszyjnika. Wiedział tylko - z opowiadań wujka - że na świecie zagubione są inne klejnoty ( 8 ), a moc ich jest potężna. Każdy klejnot ukazywał swą potęgę, gdy osoba go posiadająca emanowała daną emocją (szczęście,smutek).
Nie pozostał długo w posiadłości jego rodziny. Wyruszył więc, aby dowiedzieć się czegokolwiek o swych rodzicach, a także o tym dziwnym naszyjniku, konkretniej by znaleźć pozostałe kamienie według woli swego wuja od strony Taty....
Cele:
"Wyruszył więc, aby dowiedzieć się czegokolwiek o swych rodzicach, a także o tym dziwnym naszyjniku, konkretniej by znaleźć pozostałe kamienie według woli swego wuja od strony Taty....."
Prośby: brak




Air
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: John Deck/ "Zero"
Wiek postaci:18
Charakter: Zero jest na ogół opanowanym i bardzo zaradnym człowiekiem. Potrafi być zimnokrwisty i ukraść dziecku lizaka bądź pierwszego pokemona co daje mu sporo radości, lecz wszystkie się zmienia gdy wypatrzy przepiękną niewiastę. Wtedy staje się bardzo bardzo napalony by właśnie ją przelecieć. Podchodzi do nich romantycznie z klasą lecz pod sam koniec gwałci i ucieka.
Wygląd:
Towarzysze: dodawaj do woli :>
Profesja Postaci:Trener/ Założyciel Zespołu(na razie dorabia sobie w Zespole R)
Starter:Chimchar
Historia: Hmm Zaczynając od dziecka Zero nie był zbyt lubiany wśród rówieśników, przez tak zwaną "Złą Reputację" Bo pra pra pra pra pra pra pra wujek od strony ciotecznej po 3 matce był nie kto inny niż "Hitler"!
Więc Zero postanowił być bardziej zły! Tak by każdy zapomniał o nim! Ale niestety kobieca natura była w stanie wymazać mu z głowy te głupie plany i w wieku 15 lat pierwszy raz przeleciał koleżankę siedzącą obok w ławce. Został wykopany z szkoły a sam postanowił wyruszyć w podróż.
Cele:Stworzyć własną organizację + to be the best i zaliczyć wszystkie panienki na świecie( Tylko te ładne)
Prośby: Ee no miszczu o co ja cie mogę prosić? :> Sraj wszystkim do woli.






Bakus1357
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Paul Yayami Omate
Wiek postaci: 21
Charakter: Bystry i odważny chłopak. Nie odczuwa lęku przed złapaniem na zbrodni, brakuje mu respektu przed kim kolwiek. Jest uparty, uwielbia wygrywać i nie przyjmuje słowa porażka. Szanuje pokemony bo wie ze to one dają mu tą siłę. Zrobi wszystko dla swojej ukochanej Joanny.
Wygląd: Wysoki, blondyn o niebieskich oczach. Dobrze zbudowany. ( patrz awatar) ( dokładnie cała postać, nawet szaty )
Towarzysze: Duch Joanny ( którego widzi tylko on,)
Profesja pokemonTrener
Profesja Postaci: Złodziej, płatny zabójca
Starter: Ogólnie był nim Magby ale wg umowy mój team zostaje taki jaki był ;]
Historia: Jestem Paul Yayami Omate. Pochodzę z wielkiego szlacheckiego rodu złodziei i morderców. Lecz tak naprawdę cała moja historia zaczyna się w dniu kiedy podczas walki straciłem moją ukochaną. Była to Joanna, kobieta o niebywałej urodzie i zapale do życia. Niestety zakończył je mój największy wróg Georg Yayami Omate. Tak to jeden z moich braci który nie mógł przecierpieć że chciałem ożenić się z kobietą która nie była szlachcianką. Jej śmierć była dla mnie ciosem prosto w serce. Zabrałem odpowiednią część majątku z rodzinnego skarbca i wyruszyłem w podróż po regionach pokemon celem obrabiania największych banków. Niestety jedna sprawa nie dawała mi ciągle spokoju. Duch Joanny który przychodził do mnie każdej nocy, opowiadał on o nieprzyjemnościach jakie dzieją się w świecie umarłych. Wiedziałem że nie zaznam spokoju dopóki coś z tym nie zrobię. Od pewnego mędrca dowiedziałem się że jest możliwość przywrócenia życia tym którzy już dawno od nas odeszli. Potrzebny był do tego kamień Seunu. Mały rubin o magicznej mocy który niestety jest bardzo dobrze ukryty. Prowadziła do niego jedynie mapa która została podzielona i schowana w różnych miejscach świata. Jednak wiedziałem że muszę to odnaleźć i ją wskrzesić. Jednak warunkiem tego jest odebranie życia mordercy ukochanej osoby.
Cele: Odnaleźć wszystkie części mapy, odnaleźć rubin, odnaleźć, pokonać i zabić brata, powrócić Joannie życie, przyjmować dodatkowe zlecenia dla mnie jako zabójcy i złodzieja
Prośby: częste odpisy i wiele walk.



Ikuze
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Ikuze Lajzard
Wiek postaci: 17
Charakter: Ikuze uważa za smieszne bawienie się ludzmi, jednak na jego twarzy nie pokazuje się żaden wyraz emocji, zabiera to zbyt wiele energi, zdarza mu się okazywać rozczarowanie oraz podniecenie. Jest osobą która robi coś jeśli musi i oczywiście sam zdecyduje że musi, nie lubi podlegać niczyjemu zdaniu, na wszystko ma czas, lubi otaczać się osobami energetycznymi i rześkimi, tak dla poruszenia atmosfery. Jest bezpośredni, ale tez i beznamiętny w dyskusjach czy obelgach, ciężko go zdenerwować.
Wygląd: Ikuze jest z wyglądu siedmanastoletnim chłopakiem o wadze ciała ok 58kg, należy do grona raczej osób szczupłych, jednak w jego ciele drzemie moc, tak pamiętajcie to. Ma zielone włosy, jednak nie jednolicie, na obrzeżach są one ciemno zielone, natomiast na czubku głowy przechodza w jasna zieleń, która jest również kolorem jego uroczej anteny. Na twarzy o bezuczuciowym wyrazie znajdują się wiecznie podkrążone jasno niebieskie oczy.
Co do ubioru, to trochę wyróżnia się z tłumu, nosi czerwoną w czarne pionowe pasy koszule z krótkim rękawem, do tego żółty prosty krawat i biała kamizelka z trzema skrzyżowanymi piszczelami na miejscu guzików. Na to czarny płaszcz z rekawami podwiniętymi po łokcie , jakże epicko postrzępiony na samym dole z postawionym kołnierzem i również trzema skrzyżowanymi piszczelami w miejscach guzików. Schodząc niżej widzimy pasujący do kamizelki i plaszcza pasek z odwróconą czaszka i skrzyżowanymi piszczelami w miejscu sprzączki . Jeszcze nizej mamy spodnie w kolorze plaszcza oraz jakze stylowe wysokie buty pasujące do paska, kamizelki oraz płaszcza z elementami piszczeli i czaszek. W jego ustach nieustannie tkwi lizak lub inny cukierek. <Z wyglądu jest identyczny jak Amaimon z Ao no Exorcist>
Towarzysze: Moze być ktoś dziewczyna lub chlopaka całkowite przeciwieństwo Ikiego. kogoś Iki musi wykorzystywać do robienia mu jedzenia i innych rzeczy. Z Twojej woli moze być ich tez więcej.
Profesja Pokemon: Trener
Profesja Postaci: Poszukiwacz przygód/skarbów/badacz legend
Starter: Tropius
Historia: Zacznę od ogólnego opisania swiata w którym się znajdujemy. Planeta jest zamieszkiwana przez ludzi, pokemony ale też i wszystko inne co kiedykolwiek istniało w jakich kolwiek tworach fantasy sci-fi i innych, mozna tu spotkać ogra i mówiącą plazmę robota i ogromne chodzace drzewo, jest tu wszystko i kazdy może miec swojego pokemona bo czemu nie. To samo tyczy sie miast i krajobrazów, tropikalna dżungla może zmienic się w stalowe drzewa czy lewitujące budynki. Mozesz umieścić tu jako MG wszystko co tylko masz w głowie, to jest swiat który kreujesz Ty. Miedzy ludzmi a pokemonami jest cos na zasadzie mocnego powiazania, pierwszy pokemon jest dopasowywany do jego trenera juz przy narodzinach, dzieki czemu onoje razem rosną rozwijają się i zdobywają doswiadczenie. Uzupełniaja sie nawzajem, razem tworzą doskonałośc, czyli jeśli jeden jest mały i chudy to drugi jest duzy i potezny, jedento mózg drugi to ciało, sa swoimi przeciwienstwami ale idealnie ze soba wspólgrają.
Był juz ciemno i to był ostatni dzień jego spokojnego zycia w jego lewitującym domku na drzewie, jutro wyruszał badać ten swiat i jego uroki, odkryć tajemnice i zabawić sie bo nie ma co się nudzic w domu. Ikuze czuł że Tropius także nie spał, tak było to wydażenie wążne dla ich obojgs, opuszcza to co znane i do czego przywykli przez tyle lat, a wyruszą w nieznane. Iki wyciągnął z kieszeni lizaka i wsadził go sobie do ust co chwile ciumkając. Myślał, tak był do tego zdolny o czym, w sumie o wszystkim i o niczym v\bładził myslami to tu to tam skaczac z mysli na myśl. Wykńczyło go to miał dośc, za duzy wisiłek trzeba sie trochę odstresować bo nie zaśnie. Wyszedł z domku i zanim pomyslał Tropius juz na niego czekał, był wspaniałym pokemonem takim energicznym i bystrym. Postanowili sie przelcieć ponad wioską. Ikuze wsiadł na grzbiet Troupiusa i wzbili sie ponad korony drzew mijając wierzowce i szczyty górskie. Lecieli powoli księzyc oświetlał im drogę aż nie chciało się wracać. Dokładnie nie chcial już wracac, po cowyruszac rano skoro i tak nie przespi tej nocy, lepiej zacząc już teraz. Troius zrozumiał go i szybko przyspieszył lot i zwiększył pułap tak widzieli wszystko z wysoka drzewa budnki odbijające blask księżyca i swój cień. Ikuze położył sie na Tropiusie tak aby widzieć niebo, tak zaczłęa sie ich podróz. Jednak udało mu sie zasną.

Cele: Zbadac ogromny świat pełen niewiadomych, wmieszać się w coś, rozwiązać masę zagadek, pokonać wielu rywali, odkryć coś dotad nieznanego eh mase tego tu moze być, podsuwaj jakies pomysły w grze Very Happy
Prośby: Dawaj wszystkim co masz, nie zróbmy z tego nudnej gry Very Happy


Amitiel
<center>Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci:
Emra Nii nazywana od czasu do czasu Meduzą, nie wiem sama czemu, ale tak jest…
Wiek postaci:
18 lat, ostatni rok w szkole hihi
Charakter:
Jest bardzo uczuciowa, jednak czasami nie pokazuje co naprawdę myśli, albo czuje, woli pewne rzeczy zachować dla siebie, jednak kiedy ma jej to uratować tyłek potrafi być wredna. Wierzy we wszystko co widzi, kocha swoje pokemony, boi się zaufać ludziom, jednak wyjątkowo ufa … swojemu urojeniu?
Wygląd:
Dziewczyna ma jkeis 178 cm wzrostu, jest odpowiednio zaokrąglona, ciemne napuszone włosy to jej znak charakterystyczny, tak samo jak ciemne oczy, które zawsze maluje dość mocno.

Emri zazwyczaj ubiera się tak, żeby pasowało to do jej humoru, jeśli źle się czuje ubiera na siebie po prostu dresy , albo inne luźne ciuchu, kiedy jest szczęśliwa może poświęcić trochę więcej czasu na ubranie się ładnie i schludnie.
Towarzysze:
Brak?
Profesja Postaci:
koordynatorka
Starter:
Patrz kp, kontunuacja gry, mam zezwolenie starego mg, gadałam z nią dzisiaj hihi
Historia :
Obudziłam się na niewielkiej łące słońce świeciło mocno, na niebie nie było ani jednej chmurki, usiadłam i rozejrzałam się po polanie
-Jak się spało księżniczko?- usłyszałam znajomy męski głos, zerknęłam za siebie i ujrzałam swojego… przyjaciela, nie znamy się za długo, jednak jest dla mnie jak starszy brat, stał w cieniu jednego z drzew opierając się o jeden z pni plecami, ciemne oczy patrzyły w moją stronę, chłopak uśmiechał się lekko, zawsze uważałam, że słodko tak wygląda, jednak on uważał inaczej, pytanie czy chciał robić mi na złość, wykłócając się o to, czy po prostu nie lubił jak mówiłam, że jest słodki… mniejsza… Moje rozmyślania przerwał jeden mały szczegół, a dokładniej zmiana w jego oczach, wiedziałam co to znaczy, zerwałam się na równe nogi i podeszłam do niego, złapałam twarz chłopaka w swoje dłonie i przyjrzałam się jego oczom
-Potrafisz się kontrolować, czy nie? Gdzie, żeś był… ?- mruknęłam cicho, jego naturalnie zielone oczy stały się czarne, po chwili spojrzał gdzieś w bok
-Śledzili nas… musiałam się zając jednym z nich, miał właśnie zdać raport z naszym położeniem, spokojnie nic mi się nie stało…-chciał mówić dalej jednak mu przerwałam
-Nie mam zamiaru tego słuchać, wiesz, że da się to załatwić inaczej, ale nie, jak zawsze dla Ciebie ważniejsze jest to, żeby komuś skopać tyłek prawda? Tępy debilu przecież wiesz jak może się to skończyć!- ryknęłam wkurzona, odwróciłam się na pięcie, podeszłam do swojego plecaka, zarzuciłam go na ramię i ruszyłam przed siebie jednocześnie oddalając się od niego, nie słyszałam, żeby ruszył za mną… może liczył, że wrócę za chwilę jak ochłonę.
Drake, tak właśnie miał na imię, poznaliśmy się jakiś rok temu, spotykaliśmy się…znaczy się inaczej, wpadaliśmy na siebie dość często, w pewnym momencie okazało się, że idziemy w tą samą stronę i ruszyliśmy razem… no tak wiem brzmi jak zwykła historia, jakiejś zakochanej pary… nie, nie byliśmy razem, nie jesteśmy i nie będziemy…
Szłam przed siebie coraz bardziej wkurzona, przecierałam co chwilę oczy, wpakowałam go w ładne kłopoty, znaczy się… nie ja go w nie wpakowałam, już wcześniej je miał, ale teraz miał kogoś kogo musiał bronić co chwile, nie raz chciałam odejść jednak… nie pozwalał mi… moje zawiłe rozumowanie przerwał bolesny upadek, zahaczyłam stopami o jakiś korzeń i wbiłam buźkę w trawę, która stłumiła przekleństwa, które właśnie wypowiedziałam, podniosłam się szybko, otrzepałam ubranie i ruszyłam przed siebie, nie wiem dokładnie dokąd szłam, mapy brak, kompasu też, nie wiem gdzie jest najbliższe miasto, zazwyczaj podróżowaliśmy nocami, trudniej było nas tropić… Po chwili dotarłam na kolejną polankę…. Nie… jednak to nie była kolejna polanka… potrząsnęłam głową starając się odgonić od siebie to co waśnie zobaczyłam, po policzkach poleciały mi łzy
-Drake…- szepnęłam patrząc na najprawdopodobniej martwe ciało mojego towarzysza, czułam, że ktoś mnie obserwował, na środek polanki wyskoczył Umbreon, pokemon był bardzo zły warczał patrząc na mnie
-Nighty spokojnie –pokemon przekrzywił lekko łeb, po czym podbiegł do mnie i wtulił się mocno w moją nogę, był to pupil mojego towarzysza, stworzenie złapało szczękami moją nogawkę i zaczęło mnie ciągnąć, w stronę ciała swojego chłopaka, zauważyłam wokół jego ciała kałużę krwi, poczułam jak robi mi się słabo
-Przestań, nic się nie da zrobić… -mruknęłam i zacisnęłam mocno powieki, kiedy stałam tak szarpana przed pokemona, poczułam nagle uderzenie w plecy, po którym runęłam na ziemię. Umbreon zawarczał głośno, odwróciłam się na plecy i zobaczyłam, osobę, której na pewno nie chciałabym teraz spotkać… nie teraz… nie w tej chwili, stała nade mną postać w czarnym długim płaszczu, z kapturem na głowie
-Nareszcie was mamy- zaśmiał się dość głośno, jego głos poniósł się echem po lesie, jednocześnie strasząc pokemony w naszej okolicy, mężczyzna wyciągnął dłoń w moją strone, wokół niej zaczęło pojawiać się jasne światło…wiedziałam już co mnie czeka, nie zapowiadało się ciekawie
-Zostaw ją- ryknął mężczyzna, którego jeszcze chwile temu uznałam za nieżywego, stał w miejscu gdzie nadal była kałuża krwi, jego oczy były czarne tak jak wcześniej, jego skóra zrobiła się trochę ciemniejsza niż wcześniej, a ciemna poświata otaczająca jego ciało na plecach ułożyła się w kształt demonich skrzydeł, oraz trochę niżej przyjęła kształt długiego, smukłego ogona, który zakończony był niewielkim trójkątem. Widząc swojego towarzysza zaczęłam się wycofywać, nawet nie wstałam z ziemi, na czworaka zaczęłam przemieszczać się w stronę drzew, wyglądało to pewnie zabawnie…jednak wolałam nie ryzykować, że oberwę, szykowała się walka w której lepiej, żebym ja nie brała udziału. Drake zerknął w moją storne, chciał pewnie sprawdzić czy nic mi nie grozi, kącik jego ust lekko uniósł się w góre, po czym chłopak rozpłynął się w powietrzu, chwilę później pojawił się za swoim rywalem, złapał go za dłoń, którą tamten ciągle kierował w moją stronę, mój towarzysz kierował swoją dłoń lekko w górę, tak samo jak swoje kolano, które przytknął do łokcia mężczyzny, następnie mocniej szarpnął jego rękę w dół, krzyk napastnika poniósł się po łace, tak samo jak dźwięk łamanej kości, po chwili Darek znowu zniknął, po czym pojawił się przed mężczyzną, ustawił dłonie na wysokości policzków rywala, jednak nie dotknął go… nie musiał tego robić, aby utrzymać rywala, nie wiem dokładnie jak to się działo, ale umiał kontrolować ciała innych, po chwili białe światło otoczyło ciało tamtego mężczyzny z samego początku wręcz oślepiało, po jakimś czasie zaczęło gasnąć
-Ałaaa- krzyknęłam kiedy ktoś złapał mnie za włosy i pociągnął w górę, po chwili poczułam zimny i cienki przedmiot na swojej szyi, przełknęłam głośno ślinę
-Zawołaj go- mężczyzna, który zakradł się i właśnie przykładał mi nóż do gardła również nasz ścigał… głupia organizacja, która polowała na Drake, był poszukiwany ze względu na to kim dokładnie był, nigdy mi tego nie wyjaśnił, jednak wiem, że żywił się duszami… ludzkimi duszami, ponoć jako jedyne istoty na ziemi je posiadamy…
-Drake… pomóż- imię chłopaka zawołałam głośniej, żeby zwrócił na mnie uwagę, kolejne słowo powiedziałam praktycznie szeptem, mój przyjaciel dał się podejść, wrócił do normalnej postaci, bez widocznej aury, bez czarnych oczu, w jego koszuli była dość spora dziura, można było zobaczyć przez nią nadal krwawiącą ranę, nie było dobrze.. nie zdążył się zregenerować , a w pod tą postacią nie będzie w stanie tego zrobić, poczułam jak robi mi się słabo, nie zauważyłam go wcześniej, ktoś zaszedł Drake’a od tyłu i wbił mu coś w plecy, widziałam tylko jak chłopak pada na ziemię…..

-Drake!!!!- zerwałam się z łóżka, rozejrzałam się po pomieszczeniu, otarłam załzawione oczy
-Co siostrzyczko znowu ten sam sen? – usłyszałam głos swojej młodszej o rok siostry
-Czep się- mruknęłam cicho, odkryłam się i usiadłam po turecku
-Masz sny o nim od prawie roku, mówiłam idź z tym do lekarza, on nie istnieje, to tylko sen, ale ty mimo wszystko twierdzisz, że kiedyś spotkasz tego chłopaka…to tylko urojenia, twoja chora psychika płata Ci figle…a poza tym zbieraj się mama kazała Cie obudzić na śniadanie- dopiero teraz spojrzałam na to małe i wredne stworzenie, stała w drzwiach do mojego pokoju, ubrana już w normalne, dzienne ciuchy
-Wyjdź stąd, za chwile przyjdę- mruknęłam i czekałam aż wyjdzie, wpatrywałam się w podłogę do czasu aż usłyszałam zamykające się drzwi, dopiero wtedy wstałam i zaczęłam przeszukiwać szafę, musiałam się w coś ubrać, chociaż wolałabym wrócić do swojego snu…wolałabym wiedzieć co z Drake’m . Zebrałam już ciuchy, które dzisiaj na siebie ubiorę, odwróciłam się i rzuciłam rzeczy w stronę swojego łóżka i zamarłam, na moim łóżku siedział towarzysz z mojego snu, znaczy się z serii moich snów, stałam nieruchomo, chłopak wstał i podszedł do mnie, przyłożył dłoń do mojego policzka i uśmiechnął się tak jak pamiętałam, jednak jego tu naprawdę nie było, jego ciało było trochę przezroczyste… co było bardzo dziwne…
-Nie jestem snem… jestem twoją przyszłością, jednak najpierw musisz mnie uratować… -mruknął cicho i dotknął wargami mojego czoła… po czym jego postać rozpłynęła się w powietrzu

Cele:
* zostać najlepszą koordynatorką, to oczywiste
*dowiedzieć się czy Drake jest urojeniem czy naprawdę istnieje
Prośby: chyba brak </center>




berry
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Michael "AJ" Teddy
Wiek postaci: 17
Charakter: Michael jest osobą bardzo spokojną i opanowaną - zawsze potrafi znaleźć wyjście nawet z najgłupszej sytuacji. Stara się być miły i przyjazny, co jednak nie zawsze wychodzi mu na dobre, często jego przesadnie miłosierdzie doprowadza do różnego rodzaju żartów, pomimo to chłopiec zawsze stara się zachować zimną krew. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, od czasu do czasu zdarza się, że chłopiec 'wybucha', przez co przez niektórych uważany jest za człowieka agresywnego. Oczywiście nikt nie jest idealny, Michael jest również nieco złośliwy.
Wygląd: wstawiam po prostu mój av.
Towarzysze: Tobias - człowiek uwielbiający wszystko, co związane z nauką. Stara się zachować z AJ'em dobre kontakty, ale mimo wszystko - często dochodzi między nimi do spięć. Jego głównym celem jest wydanie własnej książki opisującej jego przygody, ale i zdobycie wszystkich oznak z regionu Kanto. Jego Pokemonem startowym jest Bulbasaur.
Mary - siostra Tobiasa. Wiążą ją bardzo przyjazne relacje z bohaterem gry. Jest młodsza o rok od szestnastoletniego brata, ale często sprawia wrażenie osoby bardziej poważnej. Podobnie jak Michael - kocha podróże. Jej Pokemon startowy - Pichu.
Profesja Postaci: Podróżnik, koordynator, trener [ale tylko dla kasy!]
Starter: Squiltre.
Historia:

Michael pochodzi z całkowicie normalnej rodziny mieszkającej w regionie Kanto. Jest jedynakiem, jego rodzice oprócz codziennych obowiązków lubią spędzać czas... podróżując. Swoją pasją "zarazili" AJ'a, kiedy ten był jeszcze małym chłopcem. Rodzice często zabierali go na długie, krajoznawcze i bardzo ciekawe spacery, które bardzo spodobały się AJ'owi. Podczas ich trwania młodzieniec z zapałem przyglądał się przepięknym Pokemonom, które radośnie spędzały czas na świeżym powietrzu. Wspaniałe życie Teddy'ego zmieniło się pewnego pięknego dnia, kiedy chłopiec [w wieku dwunastu] lat postanowił pierwszy raz samotnie wybrać się na przechadzkę. Jego uparty charakter doprowadził do tego, że chłopiec rzeczywiście wyruszył [oczywiście pod nieobecność rodziców.] Podróż chłopca była przyjemna i spokojna, aż do momentu, kiedy zrobiło się nieco ciemniej. Michael chciał oczywiście powrócić do domu, ale jeszcze bardziej skomplikował sobie sytuację - w ciemności zaczął błądzić po lesie.
***

Obudził się dopiero następnego dnia. Brudny, zmęczony i głodny wciąż próbował znaleźć drogę do domu. Niestety - był za daleko i nie miał jakiegokolwiek pomysłu na to, którędy wracać. Błądził jeszcze kilka długich godzin, aż stało się coś niesamowitego. Chłopiec dostrzegł potężnego Pokemona - ptaka, o którym wspominali mu rodzice. Ptaszyna dumnie uniosła głowę i gwałtownie poruszyła skrzydłem. Teddy wiedząc, że i tak nie ma już nic do stracenia ruszył za nią, przypuszczając, że owe stworzenie zaprowadzi go do domu. Niestety - spotkało go spore rozczarowanie. Chłopiec znalazł się na tajemniczej polanie jeszcze bardziej głodny i zmęczony. Wydarzenia, które miały jednak miejsce tam bardzo go zaskoczyły. Pokemon niespodziewanie zaczął błyszczeć bardzo jaskrawym światłem, a kiedy AJ mógł wreszcie otworzyć oczy - jego już nie było. Później... no właśnie, co tak naprawdę działo się później? Tego tak naprawdę nie wie nikt. AJ odwrócił się i całkowicie niespodziewanie okazało się, że jest w pobliżu swojego własnego domu, do którego oczywiście powrócił.
***

Rodzice oczywiście prawili chłopcu kazania na temat jego głupoty i odpowiedzialności. Opowiadali także, jak bardzo się bali i ile trudu włożyli, aby odnaleźć syna. Ten jednak zignorował ich słowa, rzucił się na kanapę, po czym błyskawicznie zasnął. Obudził się dopiero następnego poranka. Przypomniał sobie swój wspaniały sen - jak nie trudno się domyślić przyśnił mu się tajemniczy Pokemon oraz otaczające go inne stworzenia - do złudzenia przypominające litery alfabetu. "Zaufałeś mi, a ja ci pomogłem, teraz oczekuję twojej pomocy. Czekaj na dalsze wskazówki...!" Chłopiec zastanawiał się, w jaki sposób może się odwzajemnić. Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata a o tajemniczym Pokemonie słuch zaginął. Wszystko uległo zmianie dopiero kilka dni, po tym jak AJ stał się już prawie dorosły - kilka dni po jego siedemnastych urodzinach. Młody Teddy znalazł skrawek gazety, w którym napisane było jak okrutny człowiek mordował swoje Pokemony. W ich obronie stanął tajemniczy Pokemon-ptak, ale i on padł ofiarą psychopaty. Dusza Pokemona błąka się po ziemi już bardzo długo - niestety nikt nie wie jak można jej pomóc.


Cele: - Pomóc tajemniczemu Pokemonowi.
- Wygrać pokazy oraz główny festiwal.
- W przyszłości zająć się opieką nad Pokemonami.
Prośby: Rywal - Patrick. Stosuje skuteczne, ale gwałtowne metody treningu. Jego pupilem jest Charmander, ale dodatkowo posiada Pidgey'a. Nie znosi Tobiasa, ale nie pała sympatią do pozostałej dwójki.
Wymieszanie wszystkich stylów. Horror, komedia, romans, przygoda, może fantasy :3?




Rinn
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Rinn Aoineko "Czerwony Kapturek".
Wiek postaci: 16lat.
Charakter: Rinn jest egoistyczna, wredna, złośliwa i zawzięta. Lecz gdy kogoś polubi, potrafi być miła i kulturalna.
Wygląd:
Towarzysze: nie mam.
Profesja Postaci: koordynatorka.
Starter: Zorua "Kushina"
Historia: Nacrene City, cudowne miasto pełne kolorowych budynków, sztuki i innych rzeczy, których nie ma żadne inne miasto w pozostałych pięciu regionach. No, ale jak każde ma czarną owcę, która nie jest aż tak widoczna jak inne, ale jednak jest. Zwą ją Rinn Aoineko, dziewczynka w czerwonej pelerynie. Nie kradnie, nigdy nawet nie spróbowała, ani nie psoci, a więc za co jest czarną owcą? No a więc za charakter. Jest królową egoizmu, wredna i dość zawzięta w tym co robi. Ma naturalnie dobrą stronę, ale tylko niektórzy mają zaszczyt ją poznać. Jest sierotą, i nigdy jakoś się na to nie skarżyła. Mimo swojej przyszłości i 'złej strony' umie być zabawna i opiekuńcza. Mrok szybko stał się jej ukochanym typem, lecz powoli przekonuje się także do Wodnego typu. Mimo iż jej charakter i 'zainteresowania' nie powinny pozwolić jej w startach w pokazach, to do nich rwie ją najbardziej. Chciałaby pokazać że pokemony Cienia, także mogą zabłysnąć w świecie koordynatorów. W wieku 10lat przystąpiła do Akademii koordynatorów, gdzie nie za bardzo przypadła do gustu uczniom, gdyż oni głównie wychowywali pokemony eleganckie i delikatne o świetlistych typach, za to ona prześladowała je na każdym kroku, aż jedna nie zaskarżyła jej do dyrektorki. Ona wraz ze swoją Zoruą, Kushiną, którą znalazła w śmieciach, uczyła się tam 6lat, aż w końcu zdecydowała się opuścić mury szkoły i wyruszyć w świat by zostać najlepszą koordynatorką i prześladować jeszcze więcej ludzi.
Cele: Zostać prześladowcą xD
Prośby: Nie mam żadnych.
Zmieniałam historie, mam nadzieję, że jest już lepiej. Tamtą pisałam w pośpiechu, bo mój czas na kompie się kończył xD


Geck
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci: Coen Delano
Wiek postaci: 17
Charakter: Coen jest osobą cichą, zamkniętą w sobie i zazwyczaj opanowaną. Nie chcesz go jednak wyprowadzić z równowagi, bo łatwiej zatrzymać pociąg niż przemówić mu do rozsądku. Uparty i stanowczy, rzadko słucha innych, choć potrafi docenić dobrą radę, zwłaszcza z ust osoby którą szanuje. U szacunek u niego jest jednak nie łatwo. Życiowy pesymista, czeka na koniec świata który według jego obliczeń ma niedługo nastąpić. W swoim czasie popadł w prawdziwy dół z którego wyciągnęła go praca w Organizacji. Czasem jednak miewa powroty takiej dekadentycznej niechęci. Oddany Vendetta Corp, jednak obiecał sobie nigdy nie przekroczyć pewnych granic. Praca w Organizacji nie przysparza mu szczególnych wyrzutów sumienia. On tylko robi to, co zrobiłby ktoś inny [zresztą o wiele brutalniej]. Nie mówi wiele, choć zawsze ma oczy i uszy szeroko otwarte.
Wygląd: Dość wysoki i chudy, wręcz kościsty. Jego bladą twarz często zakrywają niemal białe włosy. Wąskie usta i ostro zarysowana twarz są zazwyczaj tłem dla delikatnego, niemal kpiącego uśmieszku. Jak przystało na członka Vendetty ubiera się elegancko, preferuje ciemne kolory, ostro kontrastujące z jego włosami i cerą. [wygląd jak w Avie, postać bazowa Superbi Squalo z KHR]
Towarzysze: Gen 'Chio' Chambelle Kilik Pokemony: Chatot i Snover
Profesja Pokemon: Trener
Profesja Postaci: Windykator
Starter: Heracross
Historia: Urodził się w Floaroma Town, małej mieścinie w centralnym Shinnoh, znanej ze swych pięknych kwiecistych polan i wspaniałych pasiek. Owe kwiaty będące jedynym okolicznym dobrem wypełniały życie mieszkańców, więc chłopak taki jak on nie miał tu zbyt wiele do roboty. Spędził swą młodość otoczony przez nudziarzy i starców, osiadłych tu na starość by spijać emerytalny miód. Nie było to dzieciństwo złe. Pasieka jego ojca, jedna z większych w Foaroma Town dawała całkiem niezły zysk, a matka opiekująca się domem zawsze była blisko. Gdy trochę podrósł zaczął myśleć nad swoją przyszłością. Oczywiście ktoś musiał się zająć pasieką, gdyby ojczulek zaniemógł. Wolał jednak oddać do zaszczytne miejsce starszemu bratu, który zawsze interesował się bartnictwem. Coen wiedział już wtedy, że będzie musiał opuścić to miejsce. Człowiek taki jak on, wiecznie poszukujący zwady i nowych zajęć po prostu tu nie pasował. W wolnym czasie bawił się z innymi nielicznymi młokosami. Choć zawsze stał nieco na uboczu, to był dość lubiany przez innych chłopców. Dziewczyny, jako iż był przystojny i tajemniczy często szukały jego zainteresowania, jednak on nigdy się tym takowym nie odwdzięczał. Często słuchał swych przyjaciół, jedni wiązali swą przyszłość z pasiekami, inni chcieli zostać mistrzami pokemon czy złapać wszystkie pokemony, a znalazł się też takich który chciał pomścić śmierć rodziców*. W wieku lat 13 dostał pierwszego pokemona - Gligara. Walki pokemon były oczywiście wśród okolicznej młodzieży popularne. Chyba tylko one pozwoliły mu przetrwać w Floaromie do 16 roku życia. Wtedy postanowił wyruszyć w podróż. Gligara zostawił w domu, by ten pomagał matce w pracach domowych. W podróży towarzyszył mu niejaki Buzz, który jak wielu innych chłopców marzył o podbiciu ligi wraz ze swoim Exeggcutem. Po dotarciu do Eterna City ich drogi się rozeszły i póki co nie spotkali się więcej. Zbieg okoliczności sprawił, że Coen trafił do sklepu rowerowego Rad Rickshawa. Ten obrotny człowieka niesamowicie młodego Coena zainteresował. Pracował u niego przez chwilę, a po pracy wsiadał na rower i zwiedzał okolicę. Sielanka się skończyła, gdy pewnego dnia do sklepu zawitali tajemniczy goście. Było ich dwóch, barczysty neandertalczyk i piękna kobieta o długich ciemnorudych włosach, ubrana tak jakby właśnie miała iść na bal. Okazało się iż przybyli oni z żądaniem spłacenia długu zaciągniętego przez Rickshawa na rzecz budowy nowego warsztatu. Tez zarzekał się, że wszystko spłacił, ale to nie pomogło. We wszystko wplątał się Coen i ostatecznie obydwaj skończyli z porozbijanymi nosami. Neandertalczyk zabrał dwa drogie rowery i zawartość kasy, a kobieta na odchodne rzuciła ostateczny termin zapłaty. Ludzie ci należeli do firmy windykacyjnej Vendetta, często nazywanej Organizacją. Firma ta mająca swą siedzibę w Snowpoint City operowała na terenie całego Sinnoh. Opierała się na prostej zasadzie - klienci zlecali Organizacji windykację pieniędzy od wszelakiej maści dłużników. Roboty było sporo, więc Organizacja prosperowała bardzo dobrze. Oczywiście praca łatwa nie była, ponieważ komornicy często spotykali się z oporem. Dochodziło do starć, często z użyciem pokemonów. Dlatego Vendetta zatrudniała wielu niekulturalnych kulturystów. Oczywiście istniało też zapotrzebowanie na ludzi nieco inteligentniejszych i zaskakująco przebiegłych. Organizacja tworzyła zasłonę legalności, choć dłużników często zmuszano do płacenia dość nielegalnymi środkami. Tu jednak sprawę zacierały drobne łapówki i szantaże. Zresztą wysoko postawionym osobom też zdarzało się korzystać z usług Vendetty...
Rickshaw wiedział, że nie mógł dłużej zwlekać z zapłatą. Choć była to decyzja trudna postanowił zwolnić Coena. Podobno udało mu się uzbierać odpowiednią sumę, jednak Delano nie mógł o tym wiedzieć bo nie mając dokąd się udać postanowił tymczasowo powrócić do Floaromy. Czekała go to co najmniej niemiła niespodzianka. Otóż jak się okazało kilka dni wcześniej rudowłosa z Eterny odwiedziła tą małą mieścinę. Dłużnikiem był nie kto inna jak Senior Delano! Pożyczył pieniądze na rozruch pasieki. Zakupił nowe ule i z ogromnymi aspiracjami oczekiwał zbiorów. Niestety Combee i Bedrille okazały się tego roku zaskakująco leniwe. Ojciec Coena liczył, że uda mu się jakoś przesunąć spłatę jednak Organizacja pojawiła się u ich drzwi szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Zabrali im niemal wszystko i teraz pasieka przędła krucho. Stary Delano skończył w szpitalu z zawałem spowodowanym stresem, a podpadający rodzinny biznes stał się problem jego starszego syna. Dla Coena najgorszą wiadomością okazała się strata jego ukochanego pokemona.
Matka zarzekała się, że był on ich ostatnią szansą, ostatnim fantem którym mogli się wykupić. Chłopak nie mógł się z tym jednak pogodzić. Dodatkowo nie dogadywał się, ze swym bratem, ponieważ ten oskarżał go on ucieczkę. Delano zajmowali się bartnictwem od pokoleń i chłopak nie mógł pogodzić się z tym, że jego młodszy brat postanowił 'wyruszyć w świat' olewając to, o co chory teraz ojciec tak zaciekle walczył.
Rozdarty Coen podjął kolejną (najposłuszniejszą w jego mniemaniu] decyzję i ponownie opuścił Miasto Miodu. Chciał nie tylko odzyskać swojego pokemona, ale miał zamiar odzyskać pieniądze ojca. Ponownie udał się do Eterny, a stamtąd śladem rudowłosej do Snowpoint. Tam szybko zrozumiał, że sam nie mógł zdziałać nic przeciwko Vendetcie. Nigdzie też nie mógł trafić na ślad rudowłosej. Policja była kompletnie bezczynna, a mieszkańcy nie przejmowali się sytuacją - przynajmniej do póki nie sami nie znaleźli się na jej celowniku. Oczywiście znaleźli się też tacy, którzy uważali, że windykatorzy wykonują dobrą robotę. Chłopak zaczął tracić nadzieje. Już od wyjazdu z rodzinnego domu popadł w pewien rodzaj marazmu. Życie było swoistym utrapieniem, ale nigdy nie myślał o jego zakończeniu. Na pewno nie miał zamiaru wracać do domu, coś mu na to nie pozwalało [nazwijmy to dumą]. W końcu w akcie desperacji zrobił coś niebywałego.
Udał się w prost do siedziby Vendetty. Tam najpierw potraktowano go jako klienta, a gdy stwierdził, że chce dla Organizacji pracować został wyśmiany. Gdy już chciano go wyrzucić na bruk niemal powalił jednego z próbujących to zrobić kafarów, błyskawicznym i zaskakująco silnym uderzeniem w nos. Tu warto by zaznaczyć, że w dzieciństwie często się bił. Nie dlatego, że był agresywny, ale była to jedna z nielicznych rozrywek w zabitej dechami Floaramie. Oklepywali się więc co chwila, a po wszystkim jak gdyby nigdy nic podawali sobie łapy. To właśnie Coen i Buzz cieszyli się opinią najlepszych. Jednak o ile Buzz był po prostu duży i ponadprzeciętnie silny, to Dealno był szybki, celny i sprytny jak lis. Wtedy w siedzibie pewnie by go zabili. Pewnie zmasakrowali by go na kwaśne jabłko, ale ktoś stanął w jego obronie. Tą osobą okazał się być Olie Hass - najważniejsza persona i założyciel Vendetty. "Masz jaja" powiedział, podchodząc do chłopaka. "Włazisz z butami do mojego domu. Stawiasz żądania. Wrzeszczysz! Potem prawie nokautujesz Wielkiego Billa i uśmiechasz się jak gdyby nigdy nic?" dodał. Następnie został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, bo jak Hass stwierdził takich właśnie ludzi było im potrzeba! Już następnego dnia stał się Młodszym Windykatorem. Nawet nie wiedział, jak to się stało... Przydzielono mu partnerkę, niejaką Gen 'Chio' Chambelle. Dziewczyna cieszyła się sporym uznaniem i była Starszym Windykatorem, co świadczyło o jej stażu i umiejętnościach. Nie mówiła zbyt wiele o swojej przeszłości, jednak chłopak wiedział, że nie pochodziła z Sinoh. Ktoś kiedyś rzucił, że urodziła się na Wyspach Oranżowych. Na pierwszy rzut oka była miłą i ładną dziewczyną. Zdawała się nie pasować do tego środowiska, choć to samo można było powiedzieć o naszym bohaterze. Gdy zaczynała się akcja nie miała jednak sobie równych. Była na prawdę dobra i wcale nie potrzebowała brutalnej siły. Podchodziła do sprawy z punkty psychologicznego i uwierz mi, łamała dłużników jak zapałki. Dosłownie prześwietlała ich, przewiercała i zazwyczaj sami oddawali dług co do grosika. Duet na początku zajmowali się drobnymi sprawami. Coen początkowo z podchodzący do sprawy z pewną odrazą w końcu zaczął czuć się dobrze w swojej nowej roli. Tak dobrze, że w pewnym momencie poczuł się zdrajcą... Stał się przestępcom! Tacy jak on obrabowali pasiekę jego ojca! Wkrótce jednak zmienił zdanie i duży udział miała w tym jego nowa partnerka. Trudno powiedzieć, czy Chio użyła swego krasomówstwa, ale chłopak zmienił podejście. Kluczowe okazały się jej słowa - "Jeśli my tego nie zrobimy, to Organizacja przyśle następnych. Ci natomiast nie będą prosić. Znacznie łatwiej idzie im łamanie rąk". Wiedział, że tak było. Co więcej często ściągali pieniądze od parszywców i pomniejszych łachuder. Wciąż chciał odnaleźć swego pokemona jednak ten zaginął wraz z rudowłosą. Pytał czasem o nią, ale nie potrafił uzyskać jasnych odpowiedzi.
Jak już zostało wspomniane z naszego komorniczego Duo to zazwyczaj Gen była odpowiedzialna z gadanie. Coen został zatrudniony jako ochroniarz. Gdy w okres jego stażu chłopak został zawołany do biura Hassa. "Mięśnie to nie wszystko" - powiedział jak zawsze ze stoickim spokojem. - "potrzebujesz przecież pokemona". W raz z pierwszą wypłatą dostał więc pokeballa. Mógł się tylko domyśleć, w jaki sposób znalazł się na stanie Vendetty, ale nie chciał się tym przejmować. Zamierzał się nim dobrze zaopiekować To był piękny Heracross. Naprawdę ładny okaz, samica jak się szybko okazało. To była miłość od pierwszego wejrzenia, choć początkowo pokemon nie chciał mu zaufać. Dość szybko nawiązali jednak dobry kontakt. Po kilku tygodniach duet wyruszył do Shelter Town. Tam mieli się spotkać z człowiekiem który miał wdrożyć ich w szczegóły zadania. Chio miała go znać, ponoć pracowali już tam wcześniej. Nie tylko jednak na dziewczynę, ktoś tam już w zimowym miasteczku czekał. Otóż na chwilę przed wyruszeniem w drogę Coen znalazł w kieszeni płaszcza list. "Spotkajmy się pokecentrum Shelter Town. Przyjdź sam, nie mów nic nikomu. To bardzo ważne. Zaufaj mi i zachowaj spokój" [podpisano Pan VS]. W pierwszej chwili chciał to zignorować, ale zaczął się nad tym zastanawiać. Postanowił o niczym nie mówić Chio. Miał jeszcze czas na podjęcie decyzji... Przed nimi kilka dni drogi.

*No dobra, nikomu nie zabito rodziców :<

Cele: Odszukanie rudowłosej, odzyskanie Gligara i pieniędzy ojca. Uniknięcie zanudzenia na śmierć.
Prośby: Lubię posty trochę dłuższe, nawet jak oznacza to że będą trochę rzadziej.




Ao
Imię : Ao
Nazwisko : Black
Ksywa : -
Wiek : 18 lat
Płeć : Mężczyzna
Wygląd :

Ciemne, średnie długości włosy; ciemno czerwone oczy nadają wyjątkowości chłopakowi; smukła twarz oraz śniada cera. To pierwsze co można powiedzieć patrząc się na jego mordeczkę. Zęby zacnie białe. Mierzy on ponad 180 cm. a waży 70 kg. Zazwyczaj chodzi ubrany w czerwoną bluzkę (pasuje do jego oczu) z długim rękawkiem które zazwyczaj są podwinięte a niżej widzimy długie, czarne jeansy. Chłopak nie przepada za pstrokatymi kolorami, i wszystkie kolory, stara się dobierać do swoich nienaturalnych oczu.
Charakter : Ao to postać pozytywnie nastawiona do pokemonów, jednak przy ludziach stara się zachowywać dystans. Jest bojowym osobnikiem, czasami bardzo nierozważnym i porywczym ale i to w pewnych sytuacjach ma swoje plusy. Do tych głównych cech należy też dodać że jest bardzo opiekuńczy i czyjeś dobro zawsze stawia na pierwszym miejscu. Mimo dość ponurego nastawienia chłopaka, pomyśleć można czy on nigdy się nie uśmiecha i nie czuje radości? Otóż czuje jednak rzadko kiedy je przejawia tym bardziej jak nie ma powodu Jest ambitny i sumienny. Niektórzy nazywają go perfekcjonistą jednak sam dobrze wie że perfekcję jest osiągnąć bardzo trudno i czasami jest to nawet niemożliwe. Jest jeszcze jedna cecha nad którą czasami trudno mu zapanować...mianowicie podczas walki "Szaleje", tak to ujmuje młodzieniec. Nie myśli o tym co jest dookoła, ma to być silne i efektowna a przede wszystkim spełnić swoją rolę
Historia : Ao do pewnego momentu wiódł spokojne życie. Mieszkał wraz z dziadkiem w regionie Unova, kiedy jego rodzice pracowali za granicami miasta. W wieku 5 lat sam wybrał się do lasu, gdzie zabłądził na 3 dni. Niby nic, ale dla tak młodego chłopca była to na prawdę szkoła życia. Tam właśnie poznał swojego pierwszego pokemona, oddanego przyjaciela i kompana, Scraggy'ego. Pokemon jaszczurka pomogła znaleźć pożywienie i schronienie dla małego chłopca i od tamtej pory Scraggy, nie odstępował Ao, który z późniejszym czasem stał się przyjacielem jak i trenerem.
_________
Lata mijały, a na świecie działo się coraz więcej ciekawych bądź i nienaturalnych wydarzeń. W wieku 8 lat, Asperita City została zaatakowana przez jednego osobnika. Był niewiele starszy od Ao, jednak tamten swą postawą i charakterem okazywał pełną dojrzałość psychiczną. Był to Truth, dziecko, a później mężczyzna, o niezwykłych zdolnościach. Prawda była taka że osobnik nie był z naszego wymiaru, ani tez z tego samego czasu. Nie wiadomo w jaki sposób znalazł się na Ziemi i zaczął siać spustoszenie. W tamtejszej katastrofie zginęło rodzeństwo Ao, Mira oraz Tran, którzy byli w centrum tego całego zamieszania. Chłopiec był załamany kiedy się o tym dowiedział. Przez dłuższą chwilę nikt nie wymawiał imienia osoby która to zrobiła, aczkolwiek kiedy Ao kiedy wydoroślał dowiedział się wszystkiego o tamtejszej katastrofie. Był on przygotowany na to psychicznie jak i fizycznie, jednak nie spodziewał się tego że mógł to zrobić jeden, młody osobnik. Wtedy młodzieniec postawił sobie cel, obiecał sobie pomścić rodzeństwo. Aby uniknąć chorobliwej pogoni za zemstą chciał on obrać jeszcze jeden inny cel, który by utrzymywał jego trzeźwy umysł i nie pozwalał mu odejść za daleko. Zechciał on zostać trenerem, który by toczył bitwy z innymi trenerami wysokiej rangi. Takie 2w1. Poprzez treningi, zdobywanie pokemonów i walki z trenerami mógł on jednocześnie zbliżać się do swego celu, czyli unicestwienia Truth'a.
________
Czas nie ubłagalnie leciał aż nie wiadomo kiedy, Ao skończył 18 lat. W ten sam dzień, w dzień swych urodzin chłopiec postanowił wprowadzić swoje ambicje w życie. Przez swe najmłodsze lata starał się zebrać jak najwięcej informacji o pokemonach, ich zdolnościach, ale i nie tylko. Również o jego pierwszorzędnym celu jakim był Truth. Okazało się że była to istota prawie niemożliwa do pokonania, więc Ao wpadł na inny pomysł. Był on niemal niemożliwy, jednak czasami legendy o których ludzkie ucho słyszy, okazywały się prawdziwe. Jedynym a zarazem najlepszym sposobem na pozbycie się tej istoty było wygnanie jej z naszej planety. Jedynym sposobem jest otworzenie portalu czasoprzestrzennego który zostałyby wytworzony przez dwójkę legendarnych strażników czasu i przestrzeni jakimi byli Dialga oraz Palkia. Jednak ta wiedza to była czysta teoria zaczerpnięta z książek, ale to dawało nadzieje młodzieńcowi na spełnienie postawionych przez siebie celów...
Starter : Scraggy (jap. Zuruggu)
Region : Unova, Asperita City
Profesja poboczna : -
Wrogowie :

Truth - Mężczyzna który przyczynił się do ukształtowania charakteru Ao. To on był odpowiedzialny za śmierć jego największego przyjaciela, a także za zniszczenie miasta 10 lat temu. Posiada on nienaturalne zdolności które zapewniają mu siłę taką jaką posiadają pokemony, a niektóre nawet przewyższa. Potrafi lewitować, wykrzywiać stal, wywoływać potężne podmuchy ciemnej, mrocznej energii z której potrafi formować koniczyny, od mniejszych ramion poprzez wielkie, destrukcyjne bronie. Jego tęczówki są przepołowione na pół, oczy ma żółte a włosy o kolorze jasnofioletowym.
Towarzysz :

Amanda White - Przyjaciółka Ao, pochodząca z tego samego miasta. Znają się z głównym bohaterem od małego a są dla siebie niczym rodzeństwo. Amanda wyruszyła w podróż pokemon z celem odkrywania nowych zjawisk, które wpływają bądź są efektem nienaturalnych procesów. Mimo jej zainteresowań jest świetną trenerką przez co postanowiła dodać do swej podróży nieco adrenaliny i postanowiła walczyć w salach o odznaki. Nie ma ona na tym żadnego celu, traktuje to jako rozrywkę gdyż jej prawdziwymi ambicjami są inne rzeczy niż wygranie ligi itp.
Rywal :

David Pide (czyt. Paid) - kumpel ze starych czasów, podróżuje po świecie kolekcjonując pokemony z którymi później zdobywa odznaki a następnie by móc walczyć z nimi w lidze, o miano najlepszego. David, jest spokojny i uśmiechnięty, w przeciwieństwie do Ao, ten osobnik we wszystkim widzi nawet najmniejsze korzyści.
Cele : Pokonać za wszelką cenę Truth'a oraz tradycyjnie jak to na trenera przystało... odznaki -> liga -> Elite 4 jak dobrze pójdzie.
Pokemon : Jakiś zarąbisty, no!
Typ gry : Fantasy, Akcja, Dramat.
Prośby : W sumie to nie wiem, chcę aby przygoda była na prawdę pierwszorzędna, aby Truth i inne postacie świetnie oddawały atmosferę podróży i elegancko scalały się z całą postacią.
Nr GG : 43623301 (Rzadko kiedy wchodzę)
Wybór MG : Jak sam to napisałeś, lubisz fantasy, a tak mnie naszło na grę tego typu więc...myślę że najlepiej się do tego nadasz Wink



Syntropia
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci:
    ~Magnolie Rose

Wiek postaci:
    ~ 20 latek

Charakter:
    ~Bardzo opanowana osoba, po tym co przeżywała w snach nie da się jej przestraszyć, ani przekonać, że ktoś wie co to jest strach, jednak mimo wszystko uśmiecha się cały czas, do może nie cały. Przy ludziach stara się być naprawdę spokojna i pokazuje się zawsze ze słodkim uśmieszkiem, który wspaniale podkreśla jej śliczną buźkę.
    ~Nie martwi się o przyszłość, skoro nie zna przeszłości to jak może wybudować cokolwiek na fundamentach z nieznanego materiału? Czeka spokojnie, nie chce sama nic wyjaśniać, chyba boi się tego co może ją spotkać.
    ~Ma słabość do pokemonów, uwielbia każdego z osobna nie ważne jak wygląda, ani jakie ma do niej nastawienie, uwielbia ludzi, rozmawia z każdym, jednak odrobinę boi się pijaków i innych takich.

Wygląd:
<center></center>
    ~Ma około 170, nie jest za wysoka ale za to szczupła, do tego jest śliczniutka i słodka, podoba się praktycznie każdemu, jednak nie daje po sobie poznać, że z niektórymi nie ma ochoty mieć do czynienia

Towarzysze:
    ~Tajemniczy przystojniaczek, spotkany w wymiarze Giratiny, imienia nie znam, aż tak daleko nasze relacje nie zaszły </3

Profesja Postaci:
    ~Trenerka

Starter:
    ~Makuhita (o ile mogę to poprosiłabym samczyka)

Historia:
    Na reszcie zasnęłam, po bardzo długim czasie na reszcie mi się to udało. Koszmary męczą mnie od małego, wystarczy, że na chwilkę zamknę swoje zielone ślepka i od razu widze to… To czego nie powinna widzieć, żadna tak delikatna osoba jak ja. Sama nie wiem któremu z bogów się naraziłam, sama nie wiem w czym przeszkadza im moje istnienie, mam zaledwie dwadzieścia wiosen. Nie powiedziałam czym są moje koszmary? W takim razie opowiem, śni mi się sam Hades, przystojny wysoki i jak zawsze pewny siebie, uśmiecha się do mnie jakby widział we mnie coś, co zna idealnie i z czym nie raz miał do czynienia . Najciekawsze jest moja reakcja, serce bije mi szybciej, mam ochotę podbiec do niego, rzucić mu się na szyje i zawołać:
    <center>Kocham Cię, ojcze!</center>
    Jednak po tych słowach Hades znika z moich oczu, a na jego miejscu pojawia się Persefona, kłania mi się, po czym zaczyna się śmiać, przeraźliwie, krzyczy coś, jednak z jej ust nie wydobywają się żadne słowa, po czym jej głowa rozdzieliła się na trzy, a trzy powstałe łby rzuciły się na mnie, dopiero po przebudzeniu docierało do mnie, że to Cerber, strażnik piekieł.
    Jednak nie wspomniałam wam, że nie jestem dośc pobożną osobą, jeśli chodzi o moich rodziców, nawet ich nie znam, ale dam sobie rękę odciąć, albo serce wyrwać z klatki piersiowej, że nie jestem córką Hadesa!
    Koniec o mnie, czas pomówić o tym gdzie teraz jestem i co robię, wpadłam w pułapkę, w wielu z naszych mitów świat należący do Giratiny to pierwsze drzwi do piekieł, następnie jest przewoźnik, spotkanie z Cerberem, a następnie widzenie z samym Hadesem, jednak… Sama nie wiedziałam jak tam trafiłam, po prostu się tam obudziłam, przemierzam ten dziwny wymiar, spotkałam tu mężczyznę z białymi włosami, lekko zasłaniającymi jego oczy, często odgarnia je do tyłu, przeczesując je tylko i wyłącznie dłonią , od samego początku zainteresowało mnie jakim cudem on tu się odstał, czemu ubrany jest w czarny płaszcz, oraz dlaczego do jasnej Ateny ma plecach długi i gruby miecz?!
    Już od samego początku wiedziałam, że to będzie nie ciekawa osoba, jednak okazało się inaczej, dbał o mnie w tym wymiarze, szukał dla mnie jedzenia, pilnował kiedy spałam, dodatkowo oczekiwał aż skończę się kapać o ile znaleźliśmy jakieś źródło wody. Jednak musze szczerze przyznać, że był dodatkowo nieziemsko przystojny, raz podglądnęłam go podczas kąpieli.. BOGOWIE WYBACZCIE!... Zauważyłam na jego plecach dziwny znak, coś na kształt łba bestii, ogon oraz jego ciało wiło się po jego plecach.
    Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi, jednak byłam pewna, w moim życiu wiele się zmieni.

Cele:
    ~Brak, o ile oczywiście mogę

Prośby:
    ~Nie bij?




Areto
Imię/Nazwisko/Ksywa Postaci:
Dante

Wiek postaci:
24

Charakter:
Spokojny, Opanowany, Wpada w furię przy demonach

Wygląd:


Towarzysze:
Brak

Profesja Postaci:
Łowca Demonów - Trener

Starter:
Shuppet

Historia:
- Nie! - Krzyknąłem ostatkiem sił po czym poczułem uderzenie z tyłu głowy, Teresa była taka piękna. Była kobietą moich snów niestety nie udało mi się jej obronić, otknąłem się i zobaczyłem jej piękne ciało, była cała naga niestety, życia już w niej nie było. Została przybita do ściany niczym Jezus do krzyża a ja musiałem spoglądać na jej wypatroszone ciało, od tego dnia przysiągłem sobie że znajdę Cię demonie i zniszcze, w tym dniu rozpocząłem krucjatę, trening pokemon odszedł na bok, doskonaliłem swoje ciało, swoje zmysły, perfekcyjnie poznałem łacinę oraz inne starożytne języki minęło 10 lat od pamiętnych zdarzeń w Oregonie, jestem już gotowy, wpadłem na jego drop, Beliarze jestem na twoim tropie i jestem gotowy, spakowałem do swojego samochodu wszystko co potrzebowałem wyrzutnie wody święconej, pył, najważniejsza była automatyczna kusza którą mogłem wystrzelić pociski z wodą święconą aby ta natychmiast rozprowadziła się w ciele demona, domocowałem do niej celownik snajperski jest niesamowita. - Tereso wyruszam - powiedziałem ostatnie słowa stojąc przy jej nagrobku naszpikowany po czubek głowy i ruszyłem mój dzielny przyjaciel, pokemon Teresy, nie mogłem go tak zostawić! Zabrałem go ze sobą mamy ten sam cel i od tamtego czasu jesteśmy sobie jak bracia, nazwałem go Helsing po moim wuju który polował na te wszystkie dziadostwa, imię wywiera na nim dobre emocje ponieważ 4 lata podróżowaliśmy razem z wujem i wzmacnialiśmy siebie oraz doskonaliliśmy swoje umiejętności. Wróćmy do tego że od 3 dni jestem w drodze poszukuje demona który ciągle mi się wymyka, do tego musiałem wysiąść z auta i widzę jakiegoś nieznanego mi pokemona.. Tu zaczyna się moja historia, historia zemsty oraz wściekłości, gdzie dobro przemienia się w zło a zło w czyste piekło.

Cele:

Zemsta, Zemsta, Zemsta
Prośby:

W sumie to nie mam
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Cieniu

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach