Pomocy, gwałcą!!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pomocy, gwałcą!!

Pisanie by Yuya on Czw Lip 30, 2015 11:34 am

Mazuite napisał:
Dane personalne: Nazywa się Lucian Bloxham. I nienawidzi swojego nazwiska. Imienia zresztą też, tak samo jak i dziadka, po którym został tak nazwany. Osoby ze szkoły i ogólnie z jego otoczenia zazwyczaj skracają jego imię do krótkiego Lu, jednak tego też nie lubi.
Wiek: Nie jest tego za bardzo pewny, ale wydaje mu się, że skoro urodził się 13 grudnia 1998 roku, ma teraz jakieś szesnaście lat... a może siedemnaście? Cholera jedna wie.
Starter: Eevee
Profesja: Trener z krwi i kości, jak się patrzy
Charakter: Większość osób twierdzi, iż jest człowiekiem bez charakteru oraz jest przeciwieństwem typowego ucznia angielskiej szkoły średniej. Lucian jest bowiem dość apatycznym typem reagującym na każdy bodziec z pewnym opóźnieniem i zdziwieniem. Ot, typowy nierozgarnięty mol książkowy i nastolatek poświęcający dużo pracy, by utrzymać wysokie wyniki w nauce. Rzadko kiedy się odzywa, ale gdy już to zrobi, brzmi dość konkretnie i pewnie, za wyjątkiem bardzo zaskakujących sytuacji, których stara się unikać, jak to każdy rozsądny człowiek ma w zwyczaju.
Rodzice wychowali go na statecznego dżentelmena i tak też się nastolatek zachowuje, zwłaszcza w stosunku do dziewczyn - z ledwo widocznym uśmiechem na twarzy oraz lekko szarmanckim tonem i z wyraźnie słyszalną uprzejmością stara się pomagać każdemu, kto tego potrzebuje, natomiast wszelkie niehonorowe zachowania potępia. Z tego też powodu na początku nie przypadło mu do gustu posiadanie na plecach jasnowłosej stalkerki, jednak w końcu uznał to za jej nieśmiałość, by się do niego odezwać.
Chłopak nie jest jakimś łatwym obiektem do zawstydzenia, chociaż jest jeden konkretny temat, który momentalnie zbija go z tropu i powoduje, iż czerwieni się mocniej niż dojrzała papryka - chodzi o seks i wszystko, co związane z seksualnością ogólnie. Jest prawiczkiem i nigdy wcześniej nie odczuwał żadnego pociągu seksualnego, więc tym bardziej był zaskoczony dziwnie zachwycającym uczuciem, jakie ogarnęło jego organizm, gdy dziewczyna trzymała dłoń w tamtym miejscu... no i nie jest też zbyt pewny tego, czy to, co czuje wobec niej, to niechęć, miłość czy ogólne poszanowanie i tolerancja.
Wygląd:
Jak może wyglądać szesnastolatek?
A) nie jest blady
B) nie jest wysoki
C) ma krótkie włosy
D) żadne z powyższych

Lucian liczy sobie równo metr osiemdziesiąt wzrostu i sześćdziesiąt kilogramów. Jest chudy i prawie na granicy niedowagi i wagi prawidłowej, a do tego wysoki, blady - plotka krążąca w szkole kwalifikowała go do grona przystojniejszych chłopaków w obrębie budynku, zwłaszcza, iż jest jednym z niewielu, którzy mają dłuższe włosy. Lawendowe kosmyki sięgają mu mniej więcej do ramion i są lekko falowane.
Zazwyczaj ubrany chodził w jeansy i czarną koszulę, jednak przenosząc się do tego świata pechowo odziany był w czarny mundurek szkolny w postaci blezeru, spodni i białej koszuli, brązowe półbuty oraz okulary korekcyjne z fioletowymi szkłami. W dodatku przez ramię przewieszoną miał torbę, w której trzymał podręczniki.
Miasto i region startu: Jakieś kompletne zadupie w Sinnoh. Uznajmy, że zalesione okolice między Veilstone a Solaceon.
Historia:
Don’t walk on the red lights
Don’t stay out at midnight
Don’t get in a fist fight
That pretty face can’t be replaced

Lucian Bloxham nie mógł za wiele powiedzieć o swoim życiu - było ono najzwyklejsze na świecie, wypełnione nieprzerwaną rutyną. Rano wstawał, szykował się do szkoły, jadł śniadanie, wychodził, wracał po szesnastej, by odrobić zadania domowe zadane danego dnia, a następnie czytał książki, dopóki nie zasnął. Znajomi? Praktycznie ich nie miał, chyba że zaliczać do nich znajomych ze szkoły, z którymi czasem zamienił kilka słów na temat lekcji, zadania domowego albo książek.
Więc... dlaczego to życie takie przestało być? Wszystko zaczęło się pewnego deszczowego ranka, gdy w drzwiach klasy stanęła długowłosa dziewczyna, spoglądając na każdą obecną w sali osobę wyzywającym wzrokiem. Sam Bloxham zorientował się, że weszła do środka, gdy poczuł na sobie jej spojrzenie, dlatego uniósł głowę znad książki, z pewnym zdumieniem spostrzegając krzywy uśmiech na jej twarzy.
And now that it’s your turn you wanna hide it
A million times already you’ve denied it
You don’t have to fear, you don’t have to fight

Ten rok był dziwny i chłopak chętnie przyznałby przed swym własnym odbiciem lustrzanym, że nigdy w życiu nie spodziewałby się mieć własnego stalkera - w końcu kto normalny interesowałby się chudym i nieatrakcyjnym okularnikiem zaczytanym w książkach?
Na tyle nienormalna okazała się być Cynthia Holmes, ta sama blondynka, która pierwszego dnia uśmiechnęła się do niego. Zaczęło się... hm, można rzec, że niewinnie - podczas jednej przerwy podeszła do niego, przedstawiła się i zaczęła z nim rozmawiać na tematy ogólne typu pogoda czy też ulubiona książka. Dopiero po kilku dniach zauważył nie bez zdziwienia, że dziewczyna śledzi go z bezpiecznej odległości w drodze do domu, a w szkole stała się dziwnie milcząca... aż za bardzo dziwne i podejrzane. W końcu po roku tak zwanych "podchodów" (inaczej nie potrafił tego nazwać) postanowił zatrzymać się przy ruchliwej drodze w czasie powrotu do domu. Tak, jak się spodziewał, blondynka zarumieniła się lekko, obdarzając go przerażonym spojrzeniem. Nie przejmując się tym, zadał to jedno pytanie.
- Dlaczego to robisz?
Cynthia przez moment stała, spoglądając na niego oszołomiona, aż w końcu skoczyła w lewo, prosto na jezdnię. On sam nie wahał się ani chwili i podążył za nią.
Your way of lovin' me, lovin' me right
I think I'm going insane!

Pamiętał głośny pisk trąbiącego pojazdu.
W głowie odczuwał dziwne uczucie pulsowania, jednak nic go nie bolało. Uznał to za dziwny znak, biorąc pod uwagę, iż w końcu wpadł zapewne wraz z panną Holmes pod rozpędzoną ciężarówkę. Bardziej jednak zaniepokoiło go przyjemne ciepło rozchodzące się gdzieś w okolicy jego krocza, dlatego rozdziawił lekko usta, otwierając w końcu oczy. Usłyszał tylko jęk Szkotki.
Znajdowali się prawdopodobnie poza miastem, biorąc pod uwagę, iż niebo było czyste, w okolicy nie było słychać żadnych aut, a jedynym dźwiękiem był szum liściastych drzew - leżał zresztą pod jednym z nich. Jego palce wyczuwały, że trawa była lekko wilgotna, a z pozycji słońca wywnioskował, że jest późny ranek... albo wczesne popołudnie?
- O-obudziłeś się... - zaskoczony głos Cynthii rozległ się w tym momencie, gdy nieznane mu wcześniej gorąco znikło. Automatycznie spojrzał na blondynkę, która siedziała przy nim na wysokości ud, rumieniąc się lekko. W prawej dłoni trzymała swojego iPhone'a, natomiast jej lewa ręka była pokryta dziwną białą substancją. Nastolatka posłała mu przepraszające spojrzenie, po czym odwróciła się w drugą stronę.
Ona... chyba nie... nie...
Lucian po opóźnionym dodaniu dwa do dwóch zarumienił się mocniej niż dziewczyna, odsuwając się od niej jak najszybciej.
- N-nie chciałam, ale... s-sama nie wiem... telefon nie d-działa i... w ogóle - odpowiedziała, co spowodowało, że Bloxham sięgnął do kieszeni spodni po swoją Nokię, starając się ignorować fakt niezapiętych spodni. Ikonka symbolizująca zasięg sieci wyraźnie wskazywała, że nie jest ona wykryta, przez co Lucian pokręcił zdumiony głową, a następnie ponownie spojrzał na Szkotkę, która spoglądała na coś beżowego spoczywającego w nieco wyższej trawie.
Dwa futrzaste stworzenia wtulone w siebie wzajemnie sklasyfikowałby najpewniej jako psowate, jednak był też pewien, że ani w Anglii, ani w całym Zjednoczonym Królestwie... nawet na pewno w Europie takich nie ma.
Co się stało? Gdzie jesteśmy?
Cele: Dowiedzieć się, co jest grane, wrócić do domu i uciec od blondyny, nie uciekając się przy tym o przemocy.
Towarzysze: Cynthia Holmes, rówieśniczka Luciana i jednocześnie niewyżyta Szkotka z Glasgow, która rok wcześniej została nagle przeniesiona do tej samej szkoły. Bloxham próbował ją uratować przed zderzeniem z autem w wyniku czego oboje wylądowali w nieznanym miejscu, gdzie dziewczyna, mówiąc najprościej, próbowała się dobrać do jego przyrodzenia. Wydaje się być trochę niezbyt śmiała, ale jednocześnie strasznie zainteresowana okularnikiem pod względem seksualnym. Jej Poke-towarzyszem jest Eevee, która jest siostrą bliźniaczką Eevee Luciana.
Wrogowie: Jako tako brak, chociaż Lucian rozważa, czy nie dodać do nich także cholernej Szkotki.
Wizja świata: Sinnoh, dziesięć lat przed wydarzeniami z gier.
Prośby: Prośba o najbardziej komiczną i kiczowatą grę ever się liczy? *w*

Tak więc wylądowałeś w lesie. Wiedza wyniesiona z zajęć biologii podpowiadała ci, że iglastym. Tylko te iglaki jakieś dziwne, mimo usilnych prób nie byłeś w stanie zidentyfikować żadnego z nich. A to nie zdarzało się zbyt często. Starannie nie patrzyłeś na swoją towarzyszkę, a ona odpłacał tym samym, wyglądało na to, że obydwoje jesteście skrępowani. A nie, jednak ona zezowała na ciebie kątem oka. W sumie to byłeś już do tego przyzwyczajony...
Nagły ruch i szelest trawy zmusił cię do odwrócenia się i spojrzenia tam, gdzie widziałeś wcześniej jakieś zwierzątka. Teraz było tylko jedno... Drugie zaś niczym kometa leciało w twoją stronę, ujadając dziko!

-----
No to zaczynamy, witam w zespole!
avatar
Yuya

Female Liczba postów : 1852
Birthday : 04/02/1996
Join date : 22/01/2013
Age : 21
Skąd : Łask

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pomocy, gwałcą!!

Pisanie by Mazuite on Czw Lip 30, 2015 1:07 pm

Yay, cześć o/ Zapowiada się już wspaniale ^^
--------------
I co ja mam zrobić w tej sytuacji? Z jednej strony mam ochotę uciec jak najdalej stąd i szukać pomocy gdziekolwiek, ponieważ jakby nie patrzeć, jestem w nieznanym sobie miejscu. To na pewno nie Anglia. To też nie Zjednoczone Królestwo pod berłem panującej Królowej... czy to jest w ogóle ten sam świat, który znam? Nie, żebym był jakimś orłem jeśli chodzi o botanikę, ale nigdy wcześniej takich iglaków nie widziałem, jak własną biblioteczkę kocham. I co się stało po tym, jak rzuciłem się za nią na drogę...
...właśnie, ona. To jest właśnie ta druga strona. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie znalazłem się w takiej sytuacji, zwłaszcza że... że to, co się stało...
Co to było?
Zdezorientowany ponownie spoglądam w dół na swoje spodnie. Mam dziwne wrażenie, że panna Holmes nie przestanie się na mnie patrzeć w taki sposób, dopóki nie pozbawię jej widoku na tę konkretną część ciała. W sumie już się nawet bardziej szykowałem do tego, by to zrobić, jednak przerwało mi nagłe zamieszanie. Szybkie spojrzenie w kierunku, z którego dochodził szelest wysokiej trawy uświadomiło mnie, że jestem... no, w niezbyt przyjemnej sytuacji. Oto bowiem szarżuje na mnie ujadający piesolis, który jeszcze kilka minut temu smacznie drzemał obok drugiego. Mam nadzieję, że nie jest rozjuszony z powodu monologu mojej... cóż, niedoszłej jak mniemam koleżanki, jednak nie mogę siedzieć tak bezczynnie, muszę ratować skórę, dlatego podnoszę się na równe nogi, starając się zapiąć w miarę umiejętnie i szybko spodnie, a przy okazji odsuwam się nieco od tyłu... hm, może się okaże, że to nie moja osoba jest celem tego jakże niespodziewanego ataku?
avatar
Mazuite

Female Liczba postów : 6
Join date : 04/10/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pomocy, gwałcą!!

Pisanie by Yuya on Pią Lip 31, 2015 2:03 pm

Zajęty próbom jednoczesnego doprowadzenia się do godnego stanu powoli usuwałeś się z drogi przed pędzącą kulą sierści... Ale niestety, maluch był niesamowicie zwrotny - momentalnie zmienił kierunek biegu i nie miałeś już wątpliwości, że leci do ciebie. Dziewczyna też to zauważyła i pisnęła ostrzegawczo;
-Uwaga!
Kulka futra wpadła nie ciebie niczym kudłata piłka do nogi, uderzyła w twoją klatkę piersiową i przewróciła cię na ziemię, nie przestając przy tym ujadać. Zamknąłeś oczy, szykując się na atak, który... nie nastąpił. Zamiast tego zwierzak zabrał się do dzikiego wylizywania twojej twarzy.
-W-w porządku? - Rzuciła nerwowo blondi, podchodząc uzbrojona w gałąź, którą dopiero co podniosła.
Psiak zeskoczył z ciebie i pomknął teraz do niej, pokręcił się chwilę wokół nóg i pobiegł skąd przyleciał. Z impetem wpadł na drugiego, budząc go ze snu, zawrócił i znów leciał ku wam... Teraz żądając uwago od dziewczyny, która ukucnęła i zaczęła go klepać po głowie. Po chwili zostawiła gałąź i z szerokim uśmiechem miziała psiaka już bez strachu.
Aż podskoczyłeś gdy zauważyłeś, że drugi,identyczny siedzi obok ciebie i przygląda się temu ze znudzeniem...
avatar
Yuya

Female Liczba postów : 1852
Birthday : 04/02/1996
Join date : 22/01/2013
Age : 21
Skąd : Łask

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pomocy, gwałcą!!

Pisanie by Mazuite on Pią Lip 31, 2015 4:26 pm

- O matko... - to chyba pierwsze słowa, jakie wypowiadam po tym upadku. Jestem... cóż, nie ukrywam, że zaskoczony. Zazwyczaj takie ataki kończą się co najmniej ugryzieniem w rękę albo w nogę, a gazety co rusz trąbią o jakimś przypadku dziecka oszpeconego w wyniku ataku wściekłego psa. Jak widać... hm, pozory mylą. Zostałem wyłącznie polizany, a to w sumie nie jest takie złe, w końcu pies psem i okazać swoją radość musi, nieprawdaż? W każdym razie po krótkim rozeznaniu wydaje mi się, że panna Holmes chyba się przekonała, że ten beżowy maluch nie sprawia zagrożenia, a nawet się chyba z nim zaprzyjaźniła...
Cóż, zwierzęcia chyba nie będzie dotykać w takim miejscu... prawda?
Brrrr. Czuję, że znowu ogarnia mnie przerażenie, gdy pomyślę o sytuacji, w jakiej znalazłem się zaledwie kilka minut temu. Odczuwałem wyraźną przyjemność, ale jednocześnie... to nie było coś normalnego. Mam wrażenie, że znowu mi przez samo myślenie o tym policzki spłonęły rumieńcem...
...a obok mnie stoi ten drugi pies. Widać, że nie podoba mu się ta cała sytuacja. Mnie chyba też, chociaż do końca pewny nie jestem. W każdym razie może ten się na mnie tak nie rzuci jak jego pobratymiec, dlatego odwracam się w jego kierunku powoli wyciągając prawą dłoń przed siebie, by delikatnie dotknąć jego futerka.
- Mnie też się to nie podoba, maluchu, ale co poradzić... szkoda tylko, że pewnie mnie nie zrozumiesz, jak na zwykłe zwierzę przystało - odzywam się do niego, pod koniec wzdychając wręcz z rezygnacją.
avatar
Mazuite

Female Liczba postów : 6
Join date : 04/10/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pomocy, gwałcą!!

Pisanie by Yuya on Nie Sie 02, 2015 9:28 am

Drugi z psiaków znosił twoje pieszczoty ze spokojem, lekko tylko przekrzywiając głowę, by ułożyć się pod odpowiednim kątem. Lekkie machanie ogonem podpowiadało ci, że ten również nie ma krwiożerczych zamiarów względem was. Przynajmniej jedno zmartwienie z głowy.
Ale mimo to wciąż jesteście w lesie, w nieznanym sobie miejscu. Na razie jest słoneczny ranek, ale tak nie pozostanie wiecznie, widziałeś jak z jednej strony nadciągają chmury. No i w tym lesie mogą być przecież stworzenia gorsze niż psy...
W tym momencie zauważyłeś na horyzoncie ciemną chmurę. W zasadzie to wyglądała jak dym...
-Taka jestem ślićna, tak? - Usłyszałeś, jak dziewczyna gada do psa - tak, jestem! A kto? No ty!
W pewnym momencie zerknęła w twoją stronę.
-Jak myślisz, skąd się wzięły takie ładne psy w środku lasu?
avatar
Yuya

Female Liczba postów : 1852
Birthday : 04/02/1996
Join date : 22/01/2013
Age : 21
Skąd : Łask

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pomocy, gwałcą!!

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach