Gra Kanako

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gra Kanako

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 8:41 pm

Początek Gry
Amitiel
Imię: Kanako
Nazwisko: Terejovi
Wiek: Dwadzieścia Lat.
Charakter: Przez to jak się wychowywał, przez to co przeżył, jego charakter ugruntował się na złych wodach, choć jest tam kilka wysepek dobra. Jego cechą niezmienną z tych dobrych jest spokój ducha, nie ponosi się emocją, bo wie, że to nie daje pozytywnych skutków, a wręcz przeciwnie, bo może zaszkodzić niepotrzebnie sobie. Niestety, jego inne pozytywne cechy są tylko momentalne, czyli występują w różnych okolicznościach. Przechodząc do cech negatywnych warto zacząć o tego, że jest uparty, cecha ta jest dwuznaczna, ale u niego skierować ją trzeba do kategorii negatywnych. Jeżeli wyznaczy sobie cel, nie podda się, aż go nie zrealizuję, a przy tym potrafi krzywdzić i ranić innych. Inną jego cechą jest to, że zawsze sam wybiera rozwiązania, a narzucone na niego odrzuca. Ostatnią cechą o której warto wspomnieć, to to, że nie ma uczuć. Oczywiście, każdy ma uczucia, lecz u niego one nie działają jeżeli można to tak nazwać, obrazy w jego kierunku go nie ruszają, a działają drażniąco.
Wygląd: ~Normalny~~Po Przemianie~
Historia: Urodził się w regionie Kanto, lecz nie wiadomo gdzie dokładnie. Jego rodzice, to ludzie zamieszani w złe interesy, dlatego ich syn szybko zaczął się do nich upodabniać. Jego ojciec pracował przez jakiś czas dla Zespołu R, lecz odszedł, uważając, że stać go na więcej. Założył własną organizację Gutekoba, która szybko skupiła najmroczniejszych ludzi świata, a następnie zyskała rangę najpotężniejszej. Inne organizacje, głównie Zespół R i Zespół Magma sprzeciwiały się rządom Weng'a, ojca Kanako i przywódcy Gutekoby. Podczas starcia, które trwało dwa lata zginęło bardzo wiele przestępczych umysłów świata. Nie wiadomo co z Giovannim i Weng'iem, gdyż ciał obu przywódców nie znaleziono. Reszta uczestników wojny zginęła. Nie zostało po tym wydarzeniu nic, żadnych zapisów, czy jakiś informacji. Matka, natomiast była typową złodziejką, zatrudniała się pod fałszywymi danymi i zmienionym wyglądzie, a następnego dnia nie było śladu po niej. Ana matka chłopca dużo zyskała na kradzieżach i nie została ani razu podejrzana. Chłopak stracił w wieku pięciu lat ojca, gdyż wtedy zakończyła się walka. Oczywiście nie wiadomo, czy żyję, bo nie ma informacji potwierdzających zgon. Chłopak, który i tak już był zły i nienawidził świata w wieku 7 lat stracił matkę. Ksiądz, który wracał autem z rodzinnych stron przejechał ją, mało tego, nawet się nie zatrzymał. Kanako, wie o nim dużo, lecz zarzutów mu nie przedstawiono. Tak więc wychowując się od 7 roku samemu w starej dziurze, ciężko o jakieś wielkie serce i uczucia, dlatego też chłopak ich nie miał. Nie odczuwał gdy ktoś go obrażał, nie ruszało go to na tyle, by zacząć z nim dyskusję, wolał rozwiązania siłowe. Najczęściej ponosiło go gdy mówiono o jego rodzicach, lecz uczucia typu współczucie, miłość nie były mu znane. Za przełomowy rok w jego życiu można uznać jego piętnaste urodziny. Oczywiście spędzał je sam, zazwyczaj w domu, lecz tym razem udał się do lasu. Tam spotkał starego mężczyznę. Po krótkiej rozmowie, z której wynikało jasno, że Kanako może otrzymać potężne moce, w zamian za odrzucenie Boga. Nie było to problemem, gdyż i tak nigdy w niego nie wierzył, a wolał szatana, który bardziej pasował do jego życia. Tak się stało, dostał drugą osobowość, którą mógł stać się kiedy chciał, haczyk wyszedł, gdy już zaczął się w to wgłębiać, gdyż okazało się, że co roku jeden katolik przynajmniej ma zostać skonsumowany przez postać demona. Oczywiście, nie miałby z tym problemu, bo i tak żywi do nich uraz z powodu śmierci matki, ale traktował to jako żart.
***
Gdy zasnął, w śnie ukazał mu się szatan, prawdziwe jego wcielenie, które mówiło mu, że teraz nie ma wyboru, musi odrzucić Boga i co roku eliminować jednego wierzącego. Naszło go wtedy pytanie, ale jak ma rozróżnić, czy dana osoba wierzy w Boga czy w zło i szatana, nie było to proste, lecz szatan zdradził mu sposób. Oprócz swoich skrzydeł i mocy która potrafiła wyrządzać zło, miał też specjalny czar, "Identyfikus", rzucony w wierzącego, nie powoduje żadnych efektów, a daje na pewność, że może to być ofiara. Jednak, rzucony w wyznawce szatana, powoduje zapalenie się postaci i zniknięcie. Ów postaci nie można zjeść. Zjedzenie kogoś kto wierzy w szatana powoduję śmierć kogoś bliskiego.
***
A więc chłopak, który nie musi mieć żadnego sensu życia, dostaje dar i szansę, nie dość, że wypełni rozkazy, może znaleźć ojca, ale po co mu on? Ojciec, który nie dbał o syna, miał go na olewce, a teraz syn ma go odnajdywać? Takie było jego początkowe myślenie, zmieniła go Rei, córka szatana, zesłana na ziemię, by Kanako nie mógł stać się dobry, bo spowodowało by to zniszczenie zła całego świata. Tak więc Rei przyszła na świat, i od razu chciała go wyrwać z domu, bo za bardzo by mógł korcić, by robić dobro. Podarowała mu Pokemona, którego kazał dać jej szatan. Ona sama też otrzymała własnego i mogli wyruszyć, by czynić zło, a dzięki namową Rei odnaleźć ojca.
Starter: Charmander
Profesja: Trener
Partner: Rei
Cel: Tak jak mówiłem, celem głównym, będzie czynienia zła na całą planetę, i wypełnianie misji szatana, dodatkowymi będzie odnalezienie ojca jak i zabicie księdza, który zabił mu matkę.
Prośby: Nie ma

Leżałeś jeszcze w łożku, pokoje w centrum pokemon zawsze były takie same, więc nie ma w pomieszczeniu nic nadzwyczajnego, łożko, okno, tv i jakiś stolik, łożko Rei było puste, słyszałeś dźwięk lejącej się wody z pomieszczenia znajdującego się niedaleko twojej kozetki. Zegarek znajdujący się na telewizorze wskazywał godzinę 7 rano. Po jakichś 5 minutach Rei wyszła z łazienki w samej bieliźnie kiedy zobaczyła, że nie spisz i patrzysz na nią nagle straciłeś wzrok
-Do cholery jasnej zapowiadaj, ze nie śpisz, a nie- buknęła zła
-Jak się ubiore odzyskasz wzrok- mruknęła spokojnie


kanako
No cóż, nie ma w tym pokoju nic nadzwyczajnego, ale pozwolił wypocząć bym miał siłę na dalszą podróż. Rei nie śpi już? Przecież jest 7:00, ale dziwniejsza sprawa, czemu ja już wstałem?-pomyślałem zdziwiony, gdyż przywykłem do długich snów czasem nawet do 13:00, a tu wstałem tak wcześnie, ale zresztą, to nie temat do debat. Rei się myję, więc do kibla nie wejdę. Więc to moja wina? Ehh, normalka, ale wolał bym już patrzeć na świat normalnie, a nie widzieć ciemność, przecież nie poleciał na księżyc, by było "Ciemność widzę ciemność"-odparłem spokojnym tonem, widząc, że jest zła, wolałem jej nie denerwować, a komentarz o figurze, mógł by być nie na miejscu, więc postanowiłem, że powiem jej to kiedy indziej, kiedy będzie miała lepszy humor. Słysząc już spokój w głosie, ale co lepsze, że będę widział odparłem szybko No ja myślę- nie należałem do ludzi dziękujących, a na pewno nie będę dziękował, za przywrócenie wzroku, to jej powinno zależeć nie mnie, nic nie widząc, bym musiał działać po omacku, co by się dla niej źle skończyło. Po chwili zastanowienia, skoro wstałem zaproponowałem Rei Może już ruszymy, bo nie widzę tu nic ciekawego w tym pokoju, a podróż chyba jest ciekawsza.
-mówiąc to wyciągnąłem z pokeballa startera, którego pośpiesznie zeskanowałem.


Amitiel
Dziewczyna krzątała się po pokoju, po jakimś czasie przywróciła Ci wzrok, ale wcale nie miała na sobie więcej, niż chwilkę temu, miała krótkie jeansowe spodnie i koszulkę na cieniutkich ramiączkach
-Co lepiej?- mruknęła spokojnie, siedziała na przeciwko Ciebie z nogą założoną na nogę i nuciłą coś pod ładnym noskiem, nie rozpoznałeś melodii, ale nie brzmiała przyjemnie, po chwili wypuściłeś swojego pokemona, ten rozejrzał się po pomieszczeniu i zasyczał cicho do Rei, ta zrobiłą to samo, po chwili pokedex pokazał taki informacje:
charmander

samiec
lvl: 5.oo
z.a: berserk
charakter: Bardzo spokojne stworzenie, trzyma nerwy na wodzy, do czasu jak ma do czynienia z potomkami samego szatana, wtedy krew się w nim gotuje, w danym momencie najchętniej rzuciłby się na dane stworzenie i rozszarpał je na kawałki, nie robi tego tylko ze względu na swojego trenera
ataki: scratch, growl
Pokemon po chwili przestał i przytulił się do twojej nogi
-Nie chce jeszcze ruszać... za wcześnie, musimy coś zjeść- odpowiedziała spokojnie poprawiając przy tym włosy


Kanako
Ona się krząta po pokoju, a ja sobie patrze na ciemność...Najgorsze jest, że to właśnie ciemność-pomyślałem nagle, ale myśli przeszły z tym jak wrócił wzrok.No nie wygląda teraz źle, ale wcześniej mi się bardziej podobało, ale wolę zostawić tą uwagę dla siebie. No głupie pytanie. Teraz mogę patrzeć na coś ładnego-powiedziałem patrząc na dziewczynę. Nie zainteresowałem się melodią, ale cóż, no nic nie mówię. Em dziwnie się czuję, bo pokemon ogranicza mi sposób m.in. chodzenia, a nie jest to za przyjemne uczucie. Nie męcząc pokemona schowałem go do pokeballa, by miał dużo sił. No dobra..-powiedziałem do niej, uważając by nie powiedzieć czegoś co mogło by skutkować krzywdą dla mnie. Co dziś jemy? -zapytałem już z większym humorem, gdyż czułem głód. To jakiego dziś wierzącego mogę zjeść? -zapytałem, ale wypowiedziałem to bardziej dla żartu niż na serio, ale ciężko odróżnić to, więc czekałem co odpowie dziewczyna. Popatrzałem na Rei i zapytałem Jakieś plany gdzie będziemy jeść, bo ja nie mam pojęcia- uśmiechnąłem się lekko, co było bardzo dziwne, i rzadko spotykane, więc no nie było dobrze





Ostatnie Posty


Amitiel
Dziewczyna słysząc twoje słowa tylko się uśmiechnęła, poprawiła grzywkę, a w jej oczach zauważyłeś dziwny byłysk, po chwili óc coś wewnątrz twojego ciała złamało Ci kręgosłup, poczułeś przeraźliwy ból, nie czułeś nóg, ani niczego poniżej żeber
-Nie zaczynaj ze mną dobrze? Bądź grzeczny, przyjemny i ładnie się uśmiechaj, nie jesteś mi potrzebny, to mój ojciec każe mi Cię pilnować, jakbym Cię zabiłą to nie miał by nic przeciwko...- buknęła, nagle poczułeś smród palonej skory, zerknąłeś na swoje ciało, płonąłeś, po chwili kiedy ogień przestał trawić twoje ciało poczułeś znowu nogi
-Nie zaczynaj- powiedziała spokojnie, walka twojego pokemona szła dośc dobrze, wykonał twoje polecenia, skakał i unikał ataków rywala

char: 10%
pid: 2%


Kanako
Nie jest dobrze, jest źle, widać, że chce mnie zabić. Kocha na zabój? Wątpię, raczej nie-pomyślałem czując kolejne rany na swoim ciele. Dobra dobra, spokojnie, przestań już. Postaram się być grzeczny, ale to misja bardzo trudna, więc wiesz.-powiedziałem starając się być miły Pffu..
Jestem grzeczny, przynajmniej się staram, pamiętaj kocham nie biję -powiedziałem lecz niestety na koniec musiałem jej dogryźć. Czemu nie potrafię być miły? pomyślałem Nie nie znam odpowiedzi na to pytanie i jak by nie patrzyć nie mam zamiaru poznawać, ba, nigdy nie byłem i raczej nie będę- kolejne moje myśli które przez ten ból były ciężkie, ale cóż, nie jestem grzecznym dzieckiem, bo to logiczne, że nie podróżował bym z córką szatana. Bycie złym to moje hobby a dokuczanie lubię, a ciężko się tak po prostu zmienić, a że córka szatana każde mi być grzecznym to już masakra. Dobrze Ci idzie, zakończ to mocnym Scratch, po czym odskocz i staraj się nie zostać już trafionym. To była dla Ciebie trudna walka.-powiedziałem z lekkim uśmiechem do pokemona


Amitiel
Pokolejnej wymianie ciosów rywal padł, biedaczek zwijał się z bólu na podłoży

Charmander: 1,2 lvl

+2 pkt frakcji

-No i to mi się podoba, jednak pamietaj nie bądź zbyt miły, bo to nie będzie dla Ciebie za dobre, tatuś przestanie Cię lubić powiedziała spokojnie Rei, po czym bez słowa ruszyła przed siebie, twój pokemon usiadł zmęczony, słyszałeś jego szybki oddech
-Zabieraj zabawki, idziemy dajel- pogoniła Cię Rei, zatrzymała się i zaczęłą tupać nogą poganiając Cię


Kanako
Świetnie Ci poszło Charmander, to twoja pierwsza walka-powiedziałem oschłym głosem. Potem popatrzałem na Rei oczami "niby jak?" Skoro mam złamane żebra, kręgosłup, z ust mi leci krew, że lekko mówię, to jak niby mam wstać i gdzieś iść, może mi to wytłumaczy. Nie wiem czy mnie można nazwać osobą miłą. Wątpię, ale cóż, każdy ma swoje zdanie- odpowiedziałem. Popatrzałem na Charmandera i cofnąłem go do Balla. Rei, czy mogłabyś mi powiedzieć, jak ty chcesz, bym gdzieś poszedł, skoro dzięki tobie jestem cały połamany? Moje żebra, kręgosłup i jakaś kość w ustach, że mam potop szwedzki na ryju a ty chcesz bym wstał i poszedł sobie od tak? Powiedz mi jak, bo ja chętnie, bo ja niezbyt czuje się w mocy by gdzieś iść.-zakończyłem to dość późno, ale chciałem przekazać wszystko, ale w sposób taki, by nie chciała mnie zabić. Emm gdzie tak w ogóle idziemy? Bo się zastanawiam w miedzy czasie zwijając się z bólu.-dodałem po chwili czekając na odpowiedź, choć wiedziałem, że zaraz się skończy, że coś znowu mi połamie, ale cóż.


Amitiel
Dziewczyna prychnęła pod nosem
-Ogień Cię uleczył pajacu- powiedziała spokojnie i znowu poprawiła włosy i ubrania
-Idziemy żeby odebrać przesyłke od mojego ojca, skleroza Cię dopadła? Nie mam ochoty tłumaczyć Ci tego samego kilka dziesiąt razy... a wracając do Ciebie i twoich połamanych żeber i kręgosłupa, mam moc uleczania jednocześnie, więc wstawaj... kiedy lecze osoba zostaje otoczona ogniem- wyjaśniła po czym zerknęła na zegarek, który miała na nadgarstku, nagle usłyszeliście jakiś ryk dochodzący z chen daleka
-Już przybył... musimy się śpieszyć, mamy jakieś 2 godziny drogi po dziesiątym razie odejdzie, a my będziemy mieli przekichane, wstawaj leniu jeden- mruknęła Rei po czym ruszyła biegiem w stronę góry
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach