Gra Shury

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gra Shury

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 9:07 pm

Początek Gry
Amitiel
Imię: Shura
Nazwisko: Ake
Wiek: 16 lat
Charakter:
Zwykle małomówna. Nie lubi opowiadać o sobie. Wobec ludzi zachowuje się złośliwie i czasem okrutnie. Ogólnie niezbyt lubi z nimi przebywać i czuje wobec nich pogardę. wobec pokemonów jest chłodna i władcza,ale nie pozwoli, by któremukolwiek z nich stała się krzywda. Bardzo dobrze potrafi ukrywać uczucia. Okazywanie ich uważa za słabość. Sama jest przepełniona nienawiścią wobec tych, którzy wybili jej ród. Czasami nie potrafi poradzić sobie z tym uczuciem i dostaje szału.
Wygląd:

Shura ma białe krótkie włosy. Jej oczy przykuwają uwagę, ponieważ mają rzadko spotykaną barwę szkarłatu. Na ustach zawsze ma pogardliwy uśmiech. Cały czas nosi czarne spodnie z kieszeniami i czerwoną koszulę. Na nie zakłada płaszcz tego samego koloru co spodnie sięgający aż za kolana. Na biodrach nosi pas z przyczepioną kataną i małą sakwą. Na nogach ma ubrane czarne z grubą podeszwą buty - trapery.
Historia:
Dziennik, jedyna zapisana karta.
Nazywam się Shura Ake. To nie jest moje prawdziwe imię,ale je już dawno temu zapomniałam.(Dopisek na marginesie :"Szlag. Jakie to głupie... pisze dzienniczek jak jakaś małolata."). Nie wiem nawet gdzie się urodziłam. Mój ród był wędrownym klanem najemników. Już od małego byłam trenowana do walki i skrytobójstwa. Tak jak nakazywały zasady klanu w wieku 10 lat otrzymałam swoją pierwszą brań na własność - katanę,którą nazwałam Czarnym Smokiem. W tym czasie całe moje dzieciństwo minęła na treningach i poznawaniu historii rodu od mojego dziadka, który opiekował się mną, gdy rodzice wyruszali na misje. Jak widać miałam prawie normalne dzieciństwo.
W końcu musiał nadejść ten dzień. Dzień Zagłady. Był to przed dzień moich 16 urodzin. Wtedy miałam otrzymać pierwszą misję. To było dla mojej rodziny wielkie święto. Przygotowania trwały do południa. Wtedy zaatakowali Oni. Agresorami byli członkowie konkurencyjnego klanu. Nikt nie był na to przygotowany. To wszystko można opisać jednym słowem RZEŹ. Moi rodzice... (kilka linijek zostało rozmazanych)... prawie nikt nie przeżył. Zostałam tylko ja. Nawet sama nie wiem dlaczego mnie oszczędzono lub gdzie się ukryłam. Z obozu mojego klanu zostały tylko zgliszcza, a wszędzie walały się nadpalone zwłoki. I to uczucie... nienawiści i szaleństwa. Na własną krew przysięgłam pomścić klan. Przez kilka dni błąkałam się wokół obozu jakimś cudem przyczepił się do mnie pokemon - Scyther. Byłam trochę zdziwiona, bo jako członek klanu najemników nie miałam za dużo styczności z tymi istotami. I wtedy zakiełkował w moim umyśle plan zemsty... (dziennik niedokończony)

Stojąc nad ogniskiem trzymałam w dłoni zapisaną kartkę od dziennika. Spojżałam na stojącego obok mnie Scythera. Uśmiechnęłam się gorzko.
-Nikt nie może dowiedzieć się o moim planie.-Zgniotłam kartkę i wrzuciłam do ogniska. Patrząc jak ona płonie w myślach powtarzałam swój plan - pod przykrywką trenera pokemonów chciałam rozpocząć polowanie na ludzi,którzy wybili mój klan. jak zdążyłam się dowiedzieć porzucili oni fach najemników na rzecz mniej dochodowego,ale za to bezpiecznego trenowania i szkolenia pokemonów. Znowu się uśmiechnęłam. W końcu dowiedzą się na własnej skórze czym jest zemsta klanu Shirou.
Zagasiłam ognisko i powiedziałam do pokemona:
-Idziemy Scyther- Oboje zniknęliśmy w mroku nocy.

Starter:Scyther
Profesja: Najemnik i skrytobójca pod przykrywką trenera
Partner: na razie brak
Cel: Zemsta na tych,którzy wybili mój klan - rodzie Ao.
Prośby: na tą chwilę brak

Scyther czuwał całą noc, nie tylko gdy spałaś, lecz nawet jak zaczęłaś przygotowywać jedzenie, byliście do siebie dośc podobni, on był wytrwały, dążył do swoich celów i znał swoje miejsce w tej drużynie, wiedział, że najważniejsze są twoje potrzeby, sam mógłby głodować, abyś ty się najadłam, jednak zostawmy to na później.
Noc była spokojna, nic się nie działo, o dziwo przespałaś całą noc, bez ani jednego koszmaru, ani pobudki, było to dośc dziwne, ale może to spokojne otoczenie tak na Ciebie działało, zatrzymaliście się w środku lasu na niewielkiej łączce, której środek przecinała rzeka, Scytcher spędził przy niej całą noc, spokojnie i cicho by Cię nie budzić.
Teraz już nie spałaś, czekały na Ciebie świeżo zerwano jagody, które twój pokemon znalazł w lesie, było bardzo ciepło, ani jedna chmurka nie zasłaniała nieba.


Shura
Usiadłam na trawie. Ciągle byłam lekko zaspana, ale wszystkie moje zmysły były nastawione na wyszukiwanie potencjalnych wrogów. Było to niezależne ode mnie, odruchowe i wyuczone. Taki spadek po moim klanie. Zamknęłam oczy. Niepotrzebnie o tym myślę. po chwili uspokoiłam się i rozejrzałam się. Scyther przyniósł jagody. Kiwnęłam mu w podzięce. Zjadłam kilka i zaczęłam się rozglądać. Polana była bardzo spokojna, ale wokół był las w którym mogli czaić się wrogowie... Szlag. Nie mogłam zapanować nad myślami. To był tak po prostu instynkt i efekt wielu lat treningów. Jeśli chciałam wcielić w życie swój plan nie mogłam zachowywać się jak spłoszony ptak. Westchnęłam i zjadłam jeszcze kilka jagód. Spojrzałam na Scythera. -Możesz zjeść resztę.- Powiedziałam do niego. Sama wstałam i podeszłam do rzeki, by się obmyć. Gdy skończyłam zaczęłam się pakować i zwijać obóz. - Przygotuj się do drogi.- Zwróciłam się do Scythera.Miałam mały bagaż więc większość rzeczy zmieściło się do plecaka i sakwy którą nosiłam przy pasie. poprawiłam jeszcze katanę i rzuciłam w stronę Scythera: - Ruszamy.- Nie czekając na niego skierowałam w stronę lasu.


Amitiel
Scytcher posłusznie zjadł pozostałe jagody, kiedy ruszyliście ten, wskoczył na drzewa i skacząc po gałęziach, przemieszczał się po nich. Las na prawdę był spokojny, nie było się czego bać, ani co omijać, od czasu do czasu słyszałaś dźwięki wydawane przez dzikie pokemony, nagle twój pokemon zeskoczył z gałęzi i pokazał Ci coś co miało znajdowac się jakiś kawałek od was, było to takie stworzenie:

Stworzenie spokojnie spożywało śniadanie, dlatego zdziwiło Cię zachowanie twojego podopiecznego, nie stanowił on żadnego zagrożenia, ani nic w tym rodzaju.


Shura
Spojrzałam na Scythera i podążyłam wzrokiem w stronę, którą chciał mi pokazać. Zobaczyłam dzikiego przypominającego małpę pokemona. Stworek jadł spokojnie śniadanie i nie było widać, by ktokolwiek się wokół niego kręcił. Dla pewności jeszcze raz się rozejrzałam. Zamyśliłam się na chwilę.- Czyżbyś chciał z nim walczyć Scyther?- Spytałam cicho stojącego obok mnie pokemona. To była by strata czasu...ale w sumie nie mogę udawać trenera i w ogóle nie walczyć. Westchnęłam i znowu rozejrzałam się. Wszędzie były tylko drzewa, ale nie można wykluczyć,że w lesie był ktoś jeszcze. Westchnęłam i cicho ponowiłam pytanie :-To o co chodzi? Chcesz z nim walczyć?- I stałam czekając na jakąkolwiek odpowiedź Scythera.




Ostatnie Posty


Shura
Wyciągnełam pokeball i schowałam małą gąsieniczkę. -W takim razie możemy jeszcze powalczyć.- Powiedziałam i schowałam do torby ball z Caterpie. -Zmieniasz pokemona?- Spytałam się chłopaka. Wyjęłam następny pokeball i czekałam na odpowiedź Seeda.


Amitiel
-Zmieniam pokemona, biedaczek jest zmęczony i raczej nie miał by szans z następnym rywalem, a tak łatwo nie dam Ci wygrać- odpowiedział i chwilę po tym wypuścił kolejnego pokemona, wyglądał on tak:

Pokemon pomachał Ci wesoło i zaczął się rozciągać, najpierw kilka skłonów, następnie mocno wyciągnął łapki w górę i przeciągnął się wyginając swoje ciałko z całych sił w tył.


Shura
Kiwnęłam głową. Wypuściłam swojego pokemona. -Idź Buizel.- Powiedziałam. -Najpierw doskocz i zaatakuj Sonicboom. Potem wycofaj się i użyj Growl. Uważnie obserwuj przeciwnika i chwili, gdy będzie chciał cię uderzyć zaatakuj Blizzard. Jeśli czasem uda się go zamrozić wtedy dodatkowo uderz Aqua Tail, jeśli jednak się to nie uda to wyskocz tak by znaleźć się za przeciwnikiem i uderz Aqua Tail w jego plecy.- wydałam polecenie wodnej wydrze.


Amitiel
Sonicboom celnie trafiło w Riolu ale ten przebiegł do twojego pokemona i zaczął go kopać po bokach. Aqua Tail zadało prawidłowo obrażenia niestety Riolu z każdą chwilą rozpędzał się i nakręcał coraz bardziej, kolejny Aqua Tail już minął się z celem a Riolu nadal napierał.

Rio: 75%
Bui: 72%


Shura
-Buizel, znowu zaatakuj Sonicboom. Potem wyskocz i uderz w Riolu Aqua Tail. potem wycofaj się i spróbuj znaleźć za plecami przeciwnika. Wtedy zaatakuj Blizzard. Następnie znowu uderz Aqua Tail. Wycofaj się znowu i natrzyj na niego, gdy będzie cie atakować złap go za ogon i użyj sonicboom. potem odskocz i na każdy jego atak odpowiadaj Blizzard. W miarę możliwości unikaj jego ataków.- Wydałam polecenie Buizelowi.
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach