Gra Vanfairy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gra Vanfairy

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 9:12 pm

Początek Gry
Amitiel
Imię: Aelice, przyjmuje fikcyjne imię Alicja.
Nazwisko: Li’veil, przyjmuje fikcyjne nazwisko Liddell.
Wygląd: Zjawiskiem lub wybrykiem natury można nazwać Ją, bowiem Ona wydawała się być jedyna w swoim rodzaju. Długie uszy i blada, jakby przeplatana złotem skóra to jej znak rozpoznawczy. Jej rozpalone namiętnością różowe usta wykrzywiają się w ponętnym uśmiechu, na tle twarzy o delikatnych rysach – na jej czole występuje czarna pieczęć przedstawiająca księżyc. Jej blado-złote włosy sięgające pasa są spięte w koński ogon, a oczy przypominają zamarzniętą wodę. Jej długie uszy są przebite wielokrotnie srebrnymi kolczykami, na których wyryte są ochronne runy ochronne. Alicja jest smukłą dziewczyną – ma talię osy; duże, jędrne piersi, długie, zgrabne nogi, krągłe pośladki – co sprawia, że jest niezwykle szybka i zwinna.
A wszystkie jej naturalne atrybuty opina czarny kostium zrobiony ze skóry; czarny gorset rozpięty na piersiach, łączący się ze czarnym, skórzanym bolerkiem; skórzane spodnie opinające jędrne pośladki, zapięte dwoma pasami na brzuchu. Dłonie zwieńczone są rękawicami, a nogi czarnymi kozakami. I lniana, czarna sakiewka, zawiązana na supeł, wisząca przy lewym boku.
Albo luźna czarna bluza z kapturem, wąskie, czarne spodnie i ciężkie glany.
Charakter: Alicja to femme fatal. Egoistycznie podchodząca do życia realistka. Materialistka, która nie liczy się z wolnością drugiej istoty – można by powiedzieć, że wróg publiczny. Posiadaczka ognistego temperamentu, rozpala zmysły i mrozi krew w żyłach swoich wrogów.
Historia: Jako najemnik nie mam łatwego życia. Nigdy takiego nie miałam. Dzieciństwa nie pamiętam, tym bardziej rodziny czy przyjaciół, o ile takich miałam. Tak, jakbym urodziła się mając już kilka lat. Nie wiem skąd mam wyrytą na czole pieczęć Mrocznych Elfów, żyjących pod powierzchnią ziemi, nie wiem czemu zostałam wygnana z Hidrassillu, Wielkiego Wysokiego Domu i nie wiem dlaczego niczego nie pamiętam. Ale chciałabym wiedzieć.
Jestem Aelice Li’veil i egzystuje w świecie ludzi będąc zabójczynią. Pracuję dla wszystkich istot - byleby płacił i dochował dyskrecji. Mam dwie twarze; jedną kryję pod kapturem przemierzając świat w podróży przez krainy, szukając rzadkich pokemonów, a drugą używam zaraz przy ostrzu sztyletu przyłożonego do szyi mojego celu. Nie jestem normalna, a chciałabym taka być.
Szukam szczęścia w życiu – tylko nie wiem czym jest szczęście.. bogactwem? miłością? sławą?
Starter: Koffing.
Profesja: Trenerka - łowca pokemon; zabójca.
Partner: -
Cel: Podbić sale trenerów osiągając sławę, stać się bogatą i zdobyć miłość. Złapać pokemony zaliczane do grupy „rzadkich”.
Prośby: -

Obudziłaś się w południe, była godzina 13, obok siebie miałaś jakiegoś mało znaczącego mężczyznę, wyróżniał się z tłumu, jasne oczy, ciemne włosy i nadzwyczajna ludzka uroda, prezentował się w tłumie jak mały promyczek, był przyjemny dla oczu, a dodatkowo, nie był gburem, grzecznie zapytał się czy może się dosiąść... Gdzie to było? Ach tak w karczmie pod zdechłym psem, nie za przyjemna nazwa, przed tym przystojniaczkiem, którego imienia nawet nie pamiętasz, miałaś do czynienia z jakimś 3 gburami i każdy z nich skończył ze sztyletem wbitym w dłoń, kiedy próbował zdobyć się na zbytnią odwagę, ale wróćmy do teraźniejszości. Byłaś w jakimś jasnym pomieszczeniu, twoje rzeczy leżały porozrzucane po całym pokoju, zdziwiłaś się na widok twojego biustonosza wiszącego na krześle w drugim kącie pokoju, jednak nie należy wypominać tak upojnej nocy. Na otwartym oknie zobaczyłaś takiego pokemona:

Pokemon miał przywiązaną do nóżki jakąs kopertę, rozejrzał się po pokoju, po czym zaczał głośno skrzeczeć na twój widok.


____________
Mam nadzieję, że nie będziesz krzyczał przez ten początek xD


Vanfairy
Przespałam się z kimś jak najzwyklejsza dziwka?
Nie wiem gdzie jestem, z kim spałam i dlaczego jest tu taki bałagan. Wstaję, naga i podchodzę do gołąbka, obserwując go. Uśmiecham się przyjaźnie dając pokemonowi znać, że jestem przyjaźnie do niego nastawiona. Dla pokemonów jestem zawsze dobra, ponieważ one nie są niczemu winne.
Będąc w niedużej odległości od pokemona biorę od niego liścik i czytam jego zawartość z zaciekawieniem.


Amitiel
Pokemon odskoczył lekko, jednak po chwili przysunął się do Ciebie i grzecznie nastawił łapkę, jednocześnie przysuwając list bliżej Ciebie, na kopercie było napisane twoje prawdziwe imię i nazwisko, jak sama dobrze wiedziałaś, nie za wiele osób znało twoje prawdziwe dane. Pokemon odleciał kiedy zabrałaś liścik, napisany był bardzo ładnie, ładnym charakterem pisma, a treść brzmiała tak:

Czas na twoje pierwsze zadanie

Jestem twoim prawowitym władcą i lepiej weź to sobie do serca, nagroda za to zadanie wynosi 2ooo$

Pozdrawiam
XXX


Miałaś jeszcze dwie kartki, na jednej były dane jakiejś osoby, a na drugiej zdjęcie, był to mężczyzna, czarne włosy, czarne oczy, wyglądał na wysportowanego i silnego mężczyznę


Vanfairy
Zacznijmy analizę tekstu. Przeważnie kobiety mają tak piękny charakter pisma, więc nadawcą zlecenia może być właśnie Kobieta. Skoro zna też moją prawdziwą tożsamość, to sprawa zaczyna się komplikować, ponieważ list mógł zostać nadany z Hilldrassilu, oznacza sprawę wyższą, chociaż może niekoniecznie.
Czytajmy dalej.. określenie "władca" kojarzy się z mężczyzną, poza tym język, którym napisany jest list typowo męski - sucha informacja.
Wczytuję się dokładnie w dane, by poznać mój cel i teoretycznie ocenić jego lokalizację. Przyglądam się również portretowi utrwalając go w pamięci.

Po chwili odkładam list i rozglądam się po pomieszczeniu, chcąc wzrokiem odnaleźć sakiewkę i przepatrzeć jej zawartość. Rozglądam się ostrożnie i dokładnie; ostrożności nigdy za wiele.





Ostatnie Posty


Vanfairy
Nakazuję pokemonom schować się w pokoju obok; ja natomiast staję koło drzwi - tak by wizjer mnie nie złapał w swoje oko - od strony zawiasów i wyczekuje na kolejną ofiarę. Nie wiem kto to jest, lub kim oni są, ale muszą stąd odejść, natychmiast.
Oddycham głęboko, ale cicho, by nikt nie usłyszał. Próbuję stać się niesłyszalna, do nieuchwycenia.


Amitiel
Pukanie nie trwało długo, znowu zapadła cisza, nagle usłyszałaś jakieś trzaski w kuchni, a właśnie tam zniknęły pokemony, nagle podleciał do Ciebie trujący pokemon w pyszczku trzymał jakiś woreczek, nie wiedziałaś co to jest, był ciemny i nie było widać jego zawartości, po chwili w przedpokoju pojawił się również twój robaczek, piszczał coś, po chwili woreczek upadł na ziemię, a przed twoimi stopami ukazała się jego zawartość, jakieś świecidełka, pewnie będą sporo warte.


Vanfairy
Okej, świetnie.
Wołam moje pokemony, wchodząc do pokoju. Korpus mężczyzny nie robi na mnie wrażenia, biorę swój plecak czy torbę do której pakuje łup i chowam to co moje. Następnie kieruję się do łazienki, ogarniam się tak, by nie być splamiona krwią i obmywam pokemony.
Będąc czysta, ogarnięta i spakowana chowam Koffinga do kuli, Caterpie zaś w ramach asekuracji proszę by posiedział chwilę w torbie. Rozglądając się za jeszcze jakimiś wartościowymi przedmiotami podchodzę do drzwi i rozglądam się przez wizjer za ludźmi, czy coś - jeżeli nikogo nie będzie, cicho opuszczam mieszkanie i wychodzę na światło dzienne.


Amitiel
Ogarnęłaś wszystko, spakowałaś się i mogłaś iść, przez wizjer nie widziałaś nikogo, tak więc droga wolna, wyszłaś z mieszkania, czułaś jak twój pokemon wierci się w torbie, szłaś spokojnie po schodach i nagle usłyszałaś za sobą trzaśnięcie drzwi i czyjeś kroki, odruchowo przyśpieszyłaś schodzenie po schodach, jednak robiłaś to dość zwinnie, żeby nie było tego aż tak słychać, po chwili wyskoczyłaś na ulicę, miasto wydawało się bardzo spokojne, ludzie mijali się i mówili dzień dobry, co wydało się dość miłe, ale tak to jest w małych miasteczkach. Nikt nie zwrócił na Ciebie uwagi.


Vanfairy
Na całe szczęście.
Okej, okej.. więc gdzie jesteśmy? Szukam wolnej ławki, przysiadam na niej i przeglądam wszystko to, co mam w tobie, jeszcze raz. Jak znajdę nawigator, korzystam z niego wychwytując obecną lokalizację, a potem zaznaczam kurs do jakiegoś znajomego mi chociaż z nazwy miasta/miasteczka.
Rozglądam się po okolicy, obserwuję ludzi i pogodę. Ach..
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach