Inumaru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Inumaru

Pisanie by Cieniu on Pon Sty 21, 2013 9:52 am

Kod:
[b]Imię i nazwisko [Ksywa]:[/b]
[b]Wiek:[/b]
[b]Wygląd[/b]
[b]Region  i miasto startowe:[/b]
[b]Starter:[/b]
[b]Historia:[/b]
[b]Cele:[/b]
[b]Przyjaciele:[/b]
[b]Wrogowie:[/b]
[b]Dlaczego ty?[/b]
[b]Prośby:[/b]
]Imię i nazwisko [Ksywa]: Jakże się zowiesz?
Wiek: Chyba wiadomo
Wygląd – Preferuję obrazki. Jeśli używasz obrazka wklej go na samej górze (nad imieniem), w kodzie [img][/.img] (bez kropki). Jeśli jednak zamierzasz użyć opisu, wpisz go po dwukropku tutaj =)
Region i miasto startowe: Gdzie zaczynacie podróż?
Starter: Pokemon, z którym zaczynasz
Historia: Co najmniej 15 linijek. Najważniejsza rzecz, bo w zależności od tego jak ją napiszesz możesz się do mnie dostać lub nie. W tym punkcie radzę się postarać. No dalej ludziki, ruszcie głową!
Cele: Czyli co chcesz osiągnąć w życiu. Przyjmuję też „chce zostać mistrzem Pokimonza”, tylko że w tym wypadku historia musi być naprawdę dobra i ciekawa.
Przyjaciele: Twoi towarzysze niedoli lub wesoła kompania, nazywać jak kto woli. Maks 2 osoby
Wrogowie: Masz jakiegoś arcynemezis? A może to po prostu twój rywal w podróży?
Dlaczego ty? Dlaczego ciebie miałbym wygrać na jednego ze swoich graczy? Nie musicie pisać, ale jak napiszecie dobry powód, to możecie dostać u mnie dodatkowe punkty.
Prośby: Jeśli złożycie dobry zapis, to może niektóre z nich się spełnią =)
Rubryki charakter nie ma tu z jednego, prostego powodu – i tak nikt się do charakteru nie stosuje .




Reiko
Nie wiem czy przyjmujesz kontynuacje jednak zawsze warto spróbować. ;3
Moja gra nie jest zbyt długa (zaledwie 2 strony)
Tutaj masz do niej link:
http://pokehelvetti.mojeforum.net/viewtopic.php?t=863

<center></center>
Imię i nazwisko [Ksywa]: Reiko Tsukiyomi
Wiek: 15 lat
Region i miasto startowe: Kanto - Viridian
Starter: Psyduck
Historia: Urodziła się w bogatej rodzinie. Jej ojciec był znanym hodowcą, a matka koordynatorką. No właśnie, byli...
Ich rodzinny spokój i szczęście zburzyła organizacja zwana Team Rocket. Pewnego dnia gdy Reiko miała jakieś 8 lat, bawiła się w ogrodzie jak co dzień z pupilkami z hodowli ojca gdy w domu doszło do wybuchu.
Wybuch ten spowodowali członkowie Team Rocket by zdobyć pokemony z hodowli. Dziewczynka rzuciła się wtedy ku domowi gdzie przebywali jej rodzice. Po drodze jednak została zatrzymana przez TR i związana. Tamci zaś wzięli się za kradzież stworków po czym uciekli.
Dom spłonął, a z nim rodzice Reiko. Nie miał się nią kto zaopiekować więc trafiła do sierocińca. Tam poznała chłopaka o imieniu Jack. To dzięki niemu na twarzy dziewczyny znów pojawił się uśmiech. Zostali najlepszymi przyjaciółmi i zawsze trzymali się razem. Jednak Jack był o rok starszy i gdy skończył 15 lat musiał opuścić placówkę. Wyruszył więc w swoją podróż pokemon.
Tydzień po tym wydarzeniu Reiko została adoptowana i wraz z opiekunami przeprowadziła się do miasta Viridian.
Uczęszczała tam przez rok do szkoły pokemon, a po ukończeniu 15 lat poprosiła o zgodę na rozpoczęcie swojej podróży na co opiekunowie wyrazili zgodę. Ucieszona dziewczyna spakowała się i poszła wcześniej spać by rano móc wypoczęta wyruszyć w swoją długo oczekiwaną podróż pokemon.
Cele:
* zemsta na Team Rocket
* spotkać ponownie Jack'a
* odwiedzić wszystkie regiony
Przyjaciele: brak
Wrogowie:
* Team Rocket
* fajnie by było gdyby podczas podróży pojawił się jakiś rywal/ka
Dlaczego ty? Od Ellen wiem, że jesteś dość często na forum więc nie musiałabym się martwić o częstotliwość odpisów jednak z góry uprzedzam, że czasami odpisuję dopiero po tygodniu z racji iż nie mam zbytnio czasu, chęci lub pamięci o tym.
Prośby: ciekawe gra



Piterr
Witaj,

Imię i nazwisko [Ksywa]: Kyle Grace
Wiek: 15
Wygląd:
Dość zwyczajna sylwetka. Chłopiec nie ma ani niedowagi, ani nadwagi. Dość długie, ciemne włosy z niewielką grzywką. Ma on bardzo bladą cerę. Zielone oczy żywo obserwują okolicę. Są chyba jedyną częścią jego ciała, która tak często i szybko się porusza. Zawsze patrzy na boki, rozgląda się. Spostrzegawcze oko jest w stanie dostrzec wiele detali. Wyraz twarzy poważny, zawsze zamyślony.
Ubiera się w ciemne jeansy i bluzę, zazwyczaj szarą z zielonym lub niebieskim, pionowym paskiem na środku.
[Obrazek może kiedyś w awatarze, póki co nie ma, przepraszam]
Region i miasto startowe: Kanto; Lavender Town
Starter:

Historia:
Kyle żył w dużym domu, który jego rodzina dostała w spadku po wuju i ciotce. Nienawidził go. Nie nazywał go domem, tylko zamkiem, i tak faktycznie było. Budynek to wielkie, stare zamczysko przypominające nawiedzony dom z horrorów. Był stary. Rodzice, z którymi mieszkał nie byli w stanie utrzymać całego domu w porządku. Tylko parter, w którym znajdowały się trzy pokoje – jeden salon, sypialnia rodziców i pokój Kyle’a; kuchnia i łazienka był zamieszkany. Tam przebywali, żyli. Pozostałe dwa piętra były pokryte pajęczynami, pełne rzeczy po dziadku i babci. Gdy Kyle miał pięć lat, spotkał tam nawet jakiegoś pokemona-ducha. Od tamtej pory tam nie zagląda. Kto wie, czy nie ma tam innych pokemonów?
Z tyłu domu znajduje się piękny ogród. Jego mama pracuje w sklepie ogrodniczym, a w wolnych chwilach zajmuje się własnym ogrodem ze swoją Bellosom i Sunflorą. To była jedyna część domu, którą Kyle lubił. W dzieciństwie zawsze pomagał mamie przy pracy. Jego matka – Caroline – zawsze po wspólnej pracy opowiadała synowi jakąś ciekawą historię. Kyle uwielbiał te wieczory. Za młodu wierzył w historie opowiadane przez swoją matkę, potem jednak uznał je za matczyną fikcję. Caroline mimo wszystko nadal upiera się przy tym, że to prawda. Nie wnikał.
Jego ojciec, Ronald, pracuje na co dzień w biurze zarabiając marne grosze i harując całymi dniami.
Jak łatwo się domyślić rodzina Grace’ów jest dość biedna. Od dawna próbują sprzedać stary dom i kupić małe, nowoczesne mieszkanie. O zamku krążą jednak niezliczone legendy mówiące o tym, że jest nawiedzony, więc nikt nie chce go kupić a rodzina musi nadal trudzić się i żyć w tej ruinie. Niektórzy nawet mówią o zamku jako o miejscu straszniejszym niż wieża w Lavender Town.
Kyle chodził do ogólnokształcącego gimnazjum w Lavender. Nie nawiedził tej szkoły, jak i całego miasta. Inne dzieci przezywały go Wampirem z powodu jego jasnej karnacji i zamku jako miejscu zamieszkania. Przywykł do tego. Z nikim się nie przyjaźnił. Oceny miał dość dobre z powodu umiejętności słuchania i dobrej pamięci, ale też się zbytnio nie przykładał do nauki, więc trzymał się na trójkach i czwórkach. W głębi duszy jednak był inteligentniejszy, niż inni sądzili.
Chłopiec zawsze uważał, że pokemony powinny być wolne. Chciał je uwolnić od złych ludzi, którzy bili się używając ich. Chciał im pomóc, uwolnić je. Raz zniszczył PokeBalla jakiegoś chłopaka ze swojej klasy. Od tamtej pory spotyka się z psychologiem. Kolejna rzecz, której nienawidzi. Rodzice mu każą. Tymczasem nie przynosi to żadnych skutków.
Pewnego dnia Kyle przeczytał informacje o organizacji działającej daleko od Kanto – Zespole Plasma z Unovy. Chciał za wszelką cenę do nich dołączyć i walczyć pokemonami, by uwolnić inne. Być najlepszym, by zwrócić odebrany dar pokemonom – ich wolność.
Gdy chłopiec skończył piętnaście lat, matka zabrała go na rozmowę w ogrodzie.
- Synu, to twoje piętnaste urodziny. Chciałabym ci życzyć zdrowia, szczęścia. Mamy z ojcem dla ciebie prezent – podała mu sześć pustych PokeBalli i Pokedex. – Zdobyłam to od Profesora Oaka z Pallet Town. Możesz wyruszyć w swoją podróż. Niestety nie miałam pieniędzy na pokemona. Liczę, że sam sobie poradzisz. Możesz wyruszyć w każdym momencie.
- Dziękuję… Mamo – Kyle uśmiechnął się i przytulił matkę. – Wyruszę rano.
Chłopiec pożegnał się już z rodzicami. Oznajmił, że nie chce już wracać do swojego pokoju. Nienawidził tych starych, szarych ścian z odchodzącą tapetą. Tej pustki. Tego domu. Przeklętego domu, w którym spędził całe życie. Postanowił spać w altance. Rano po prostu opuści dom. Już się pożegnał, po prostu odejdzie.
Poszedł spać w starym fotelu w altance, w ogrodzie. Patrzył chwilę w gwiazdy myśląc o tym, czy kiedyś dotrze do wielkiej Unovy i dołączy do zespołu Plasma. Najpierw jednak miał zadanie – uwolnić pokemony w Kanto. Aby Plasma o nim usłyszeli i sami poprosili o dołączenie do nich, jako honorowy członek. Zasnął.
Obudził się koło dziesiątej. Śniadanie znalazł na stoliku, przed sobą. Mama musiała mu je przynieść z samego rana. Był gotów do drogi. Najpierw jednak musiał znaleźć swojego pierwszego pokemona, startera, który zechce do niego dołączyć bez walki.
Cele: Uwolnienie pokemonów w Kanto (najpierw zostanie najlepszym trenerem, by móc jak walczyć), dołączenie do Zespołu Plasma, powrót do domu gdy będzie bogaty i kupienie rodzicom nowego domu, by nie musieli już dłużej żyć w tym zamku.
Przyjaciele i wrogowie: Póki co brak. Mimo wszystko chciałbym, żeby ktoś się jednak pojawił. Najlepiej jakaś osoba, która próbowałaby nawrócić chłopca na dobrą drogę, przekonanie go do tego, że pokemony lubią życie z ludźmi i to nie jest dla nich kara. Ktoś, kto chce pomóc Kyle’owi, ale on tą pomoc odrzuca. I ogólnie dużo bohaterów, którzy nie będą tylko przeciwnikami, którzy znikną po pierwszej walce. Chcę wiele postaci, które odegrają ważną rolę w fabule i stale będą wracać. Wrogowie, przyjaciele, wszyscy.
Dlaczego ty? Mogę pominąć?
Prośby: Świetna, rozbudowana fabuła, liczę na Ciebie, Inumaru. A Shelder może być samiczką. Wink





Generall
Imię i nazwisko [Ksywa]: Generall
Wiek: 16
Wygląd Przeraźliwie chudy (babcia zawsze mi to powtarzała), przeraźliwie blada cera, dość długie, brązowe włosy, dość wysoki, niebieskie, wnikliwe oczy wyraz twarzy zawsze wyluzowany, podobnie jak styl ubierania się.
Region i miasto startowe: Kanto - Vermilion
Starter: Losowy
Historia: Nazywam się Generall. Po prostu. Ojciec nigdy nie zdradził mi naszego nazwiska (podobno to straszna tajemnica), mi też nie zależało żeby je poznać. Kim jestem? Chyba jestem zwyczajnym nastolatkiem... wróć, no prawie zwyczajnym. Bo chyba nie każdy nastolatek ma za ojca ninję, prawda? Tak, mój ojciec, Shen, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych (o ile w ogóle można tak powiedzieć) ninją, więc prawie nigdy nie ma go w domu, więc większość mojego czasu spędzam sam. Co z matką? Jej nigdy nie poznałem zbyt dobrze, bo gdy miałem 7 lat, nasze miasto napadli Rocketsi i niestety, matka oddała życie żeby mnie chronić. Od tego czasu ojciec zamknął się w sobie, prawie ze mną nie rozmawiał, zaczął coraz więcej czasu spędzać poza domem. Widać było że strasznie przeżywa tą śmierć. Ja byłem jednak za mały, żeby zrozumieć, dlaczego tak się ode mnie odsuwa, więc myślałem że to chodzi o mnie samego i miałem do ojca uraz. Wiodłem odtąd życie normalnego nastolatka, chodziłem do szkoły i robiłem wszystko to co robiły dzieciaki w moim wieku. Jednak miałem nietypowe jak na takie dziecko marzenie. Od początku chciałem zostać płatnym zabójcą. Nie powiedziałem o tym nikomu, bo zwyczajnie bałem się że każdy mnie wyśmieje. Kiedyś ojciec dał mi lekcję ukrywania się i cichego zabijania (trenowaliśmy na manekinie), twierdząc że może mi się przydać. Czyżby on coś widział? Ae skąd? Nie mówiłem o tym nikomu...
A dziś są moje 16 urodziny. Trochę się zdziwiłem, bo po pierwsze ojciec był w domu, co już było dość dziwne, a po drugie zawołał mnie do siebie.
- Jestem, ojcze. Wołałeś mnie? - zapytałem zwykłym tonem, ukrywając ciekawość
- Tak, wołałem - patrzył przez ogromne okno w swoim gabinecie(naprawdę nie wiem po co gabinet dla ninjy), ale gdy usłyszał moje kroki na korytarzu odwrócił się do mnie i gdy to mówił przeszył mnie tym swoim zimnym spojrzeniem - Dziś są twoje szesnaste urodziny, nieprawdaż?
- Tak, ojcze, zgadza się - odpowiedziałem, dziwiąc się, że o ym pamięta, nigdy nie obchodził żadnych rocznic
- Doskonale. Jak wiesz lub nie, w naszej rodzinie każdy mężczyzna zaczyna pracę w wieku 16 lat, więc dzisiaj przyszedł twój czas. Wiem że twoim marzeniem było zostać płatnym zabójcą...
-Ale skąd...?
-...więc mam zamiar ofiarować ci moja największą broń!
- Naprawdę? Co to jest? - tym razem nie mogłem ukryć zaciekawienia
- Jak wiesz, jestem kolekcjonerem Pokemonów...
- Tak, ale co to za broń?
- Dasz mi dokończyć? - Tym razem zabrzmiał naprawdę groźnie, więc zamilkłem - Jak już mówiłem, jestem kolekcjonerem Pokemonów i tą najgroźniejszą bronią jest właśnie Pokemon! Synu, z okazji twoich szesnastych urodzin ofiaruję ci w prezencie... Przepraszam, zaraz wracam
Wyszedł z pokoju jak zwykle, tak, szybko, że nie zdążyłem zauważyć i zostawił mnie w swoim gabinecie wrytego w ziemię, Miałem do niego jeszcze tyle pytań. Skąd wiedział o moim marzeniu? Co to za Pokemon - broń? Ale on jak zwykle zniknął; zrobił to, co potrafi najlepiej...
Cele: Stać się najlepszym płatnym zabójcą
Odwiedzić wszystkie regiony
Dowiedzieć się wszystkiego o ojcu
Przyjaciele: Na razie brak, potem może ktoś się pojawi
Wrogowie:Każda moja ofiara, bardzo wczuwam się w rolę, oprócz tego na razie brak
Dlaczego ty? Sam doskonale wiesz ;p
Prośby: Bardzo ciekawa gra, podobnie jak Piterr liczę na Ciebie Smile




Yoonie
Imię i nazwisko [Ksywa]: Yoonie Winslet
Wiek: 18
Wygląd Avek
Region i miasto startowe: Unova, Nuvema Town
Starter: Zorua
Historia: Yoonie od samych narodzin była dość wyjątkową dziewczyną. Początkowym faktem było to, że urodziła się z niebieskim kolorem włosów. Większość lekarzy w szpitalu zastanawiało się jak to jest możliwe, lecz po tygodniu badań, gdy nic nie udało się znaleźć odpuścili sobie i wypuścili wraz z matką dziewczynę do domu. Początek dzieciństwa tak jak zawsze był spokojny. Nauka chodzenia, podstawowych rzeczy, jakie jest w stanie przyswoić do siebie dziecko etc. Po kilku latach, gdy Yoonie miała dokładnie 3, urodziła jej się młodsza siostra, Yumi. Wiadomo, jak to rodzeństwo dziewczynki całymi dniami spędzały ze sobą możliwy czas. Dość niedługo po tym, matka dowiedziała się, iż ojciec ma nieuleczalnego raka, i że pozostały mu jedynie dwa miesiące. Przez ten krótki okres czasu ojciec próbował pozostawić po sobie jak najwięcej miłych wspomnień, żeby dziewczyny aż tak nie przeżywały rozstania. Gdy już było po wszystkim młodsza siostra była dość długo smutna, lecz po dłuższym czasie przestała o tym myśleć, i po prostu zapomniała. Była za mała, więc do końca i tak tego nie rozumiała. Z Yoonie aż tak dobrze nie było. Zamknęła się w sobie. Ukazywała ze swej strony tylko negatywne uczucia. Z wesołej dziewczynki, ubierającej się kolorowo i bawiącej się całymi dniami zmieniła się w chłodną, szaro ubierającą. Dodatkowo zaczęła nosić czarny płaszcz z kapturem, w którym bardzo często się pokazywała. Jedynym "przyjacielem", który jej jakoś pomagał od czasu do czasu ujawnić dobre uczucia był pokemon, który pozostał po ojcu. Mały Zorua, który najwidoczniej martwił się o Yoonie. Był przy niej prawie zawsze choć trochę próbując dotrzymać jej towarzystwa. Tak też mijały kolejne "smutne" lata, w których nie działo się nic ciekawego, lecz pewnego deszczowego dnia Yumi wybrała się do sklepu, za prośbą matki. Miała zrobić jakieś podstawowe zakupy. Nikt się jednak nie spodziewał, że po drodze napotka wrogów, którzy wyjątkowo się nią zainteresowali. Na tyle, że postanowili porwać dziewczynę. W domu nie panowała najlepsza atmosfera, gdy nie wracała ona do domu przez długie godziny. Matka strasznie się bała. Zgłosiła na policję, że jej młodsza córka zaginęła, jednakże nie było żadnego odzewu co się mogło wydarzyć. Po około tygodniu od zdarzenia wściekła Yoonie postanowiła sama wybrać się na poszukiwania swojej siostry. Mimo tego, że była zamknięta w sobie nie miała zamiaru stracić kolejnej bliskiej jej osoby.
Cele: Odnalezienie swojej siostry, która zaginęła jakiś czas temu.
Przyjaciele: -
Wrogowie: -
Dlaczego ty? Pytanie chyba zbędne.
Prośby: Jak najmniej pokemonów, robaków. Nie znoszę tego czegoś =D


Rena
Imię i nazwisko [Ksywa]: Madeleine Renée Dettwiler [Rena]
Wiek: 18 lat
Wygląd

Region i miasto startowe: Unova, Aspertia City
Starter: Snivy
Historia: Moce maści wszelakiej – najczęściej takie, których w ogóle mieć by się nie chciało – są jak choroba genetyczna i przechodzą w rodzinie akurat na tego, komu ani trochę nie są do szczęścia potrzebne. W tym przypadku poniekąd było podobnie: w rodzinie Dettwilerów, znanych w całym regionie Unova ze swoich zdolności, kolejne pokolenia dziedziczyły umiejętność porozumiewania się ze zmarłymi ludźmi bez względu na to, czy były to zagubione duszyczki, czy pałające rządzą opętania dowolnej żyjącej istoty demony. Dwanaście lat temu okazało się, że ten łańcuszek dziedziczenia urwał się na pierworodnej córce Thomasa i Aiko – Madeleine. Podczas gdy większość dzieci pięcio- czy sześcioletnich uskarżało się już na to, że nocami nawiedzane są przez duchy, ona w tym wieku spała sobie smacznie przez całą noc, a za dnia prowadziła normalne, beztroskie życie. Nie trzeba chyba mówić, jak rodzice byli zrozpaczeni, prawda? Toż bycie medium to zaszczyt, tradycja! Ich dziecko nie dość, że nie przejawia oznak posiadania żadnych nadprzyrodzonych zdolności, to jeszcze bełkocze o zostaniu trenerką Pokémonów. Nic innego, jak tylko plama na honorze rodziny. Nie pozostało im nic innego, jak postarać się o drugie dziecko. Pierworodną oczywiście kochali, jakże mogłoby być inaczej, ale nigdy nie próbowali nawet ukrywać, jak bardzo są rozczarowani z powodu jej niemocy.
Thomas i Aiko doczekali się jeszcze dwójki młodych, chłopca i dziewczynki. Bliźniaków, którzy – w przeciwieństwie do Madd – urodę odziedziczyli po matce i wyglądali dosłownie jak dwa aniołki: brązowe włosy, zielone oczka i uśmiech niewiniątka. Jak się później okazało, nie byli niczym więcej jak diabełkami w ludzkiej skórze, przez których wannabe trenerka nabawiła się niechęci do ludzi w przedziale wiekowym 3-13. Plan rodziców powiódł się w stu procentach, bowiem Noah i Ann regularnie przyjmowali w swoich pokojach przybyszów z zaświatów i dawali reszcie świata wyraźnie do zrozumienia, że cieszą się ze swojego daru.
Ponieważ Madeleine nie wymagała długich i monotonnych treningów panowania nad swoimi mocami, bowiem żadnych mocy nie posiadała, rodzice – bez żadnych „ale” – pozwolili jej wyruszyć w świat i bawić się w trenerkę. Ta przygoda skończyła się jednak już pierwszej nocy spędzonej poza domem, kiedy to przyszedł do niej półprzeźroczysty staruszek i oznajmił, że ma jeszcze kilka niezałatwionych spraw na ziemi i akurat ona musi mu z nimi pomóc. Jak na odważną trzynastolatkę przystało, wróciła do domu w podskokach i niechętnie zgodziła się na pięcioletnie szkolenie pod okiem babci – doświadczonego medium, ale przy tym niezbyt hojnie obdarzonego przez naturę cierpliwością.
Staruszka, gdyby tylko mogła, zatrzymałaby ją jeszcze u siebie przez kolejnych pięć lat pilnując, żeby wyszkoliła się do końca. Niestety, niespełna miesiąc po osiemnastych urodzinach dziewczyny, babci zeszło się z tego świata i nie miała już możliwości zatrzymania wnuczki w domu, a przynajmniej nie siłą. Dziewczyna uznawszy, że wie już wystarczająco dużo, spakowała najpotrzebniejsze rzeczy, pożegnała się z rodziną, ponownie zapowiedziała profesorowi z najbliższego laboratorium swoje przybycie (w celu odebrania startera) i wybyła z domu. W połowie drogi po swojego pierwszego Pokémona, panna Dettwiler spotkała po drodze pewnego osobnika – Anthonego, znajomego z dziecięcych lat, który dekadę wcześniej opuścił rodzinne miasto i region w celu doskonalenia swoich umiejętności, nie tylko tych trenerskich. Po dziesięciu latach wrócił do domu, aby właśnie w Unovie spróbować szczęścia jako doświadczony już trener. Wyruszyli więc wspólnie, mając nadzieję na odbudowanie dawnych relacji.
Zbłąkane dusze są dość upierdliwe i większość z nich nie odczepi się od medium, póki nie otrzymają od niego pomocy, a przynajmniej tak powtarzała babcia. Jeśli to prawda, dziewczynę oraz jej przyjaciela czeka długa i trudna podróż.
Cele:
` Pomóc zbłąkanym duszyczkom.
` Osiągnąć sukces jako trenerka.
` Zawrócić Morganne na dobrą drogę. Wbrew pozorom Madeleine nie chciałaby, żeby dziewczyna skończyła jako rasowy przestępca.
` Zwiedzić wszystkie znane regiony.

Przyjaciele:

Anthony Turner (21 lat), nie taki znowu początkujący trener i doświadczone medium. Przyjaciel Reny z dzieciństwa, zajmujący się trenowaniem Eevee i jego ewolucji. Dłuższą część swojego życia spędził poza Unovą, podróżując po całym świecie Pokémon, walcząc z trenerami i liderami sal z innych regionów, pomagając zbłąkanym duszyczkom. Bystry i inteligentny, potrafi zachować zimną krew w każdej sytuacji. Opiekuńczy w stosunku do Pokémonów i ludzi na których mu zależy, za przyjacielem poszedłby w ogień. Nie jest jednak typem zbyt towarzyskim i niezbyt lubi zawierać nowe znajomości.
Wrogowie:


Morganne Evans (18 lat) zdecydowanie jest jej arcynemezis. Dziewczyna w tym samym wieku, z tego samego regionu, również chcąca zdobyć tytuł najlepszej trenerki w Unovie. W dodatku ma jakieś niejednoznaczne stosunki z Team Rocket, dlatego trzeba mieć na nią oko. Ma wyjątkowo nieprzyjemny charakterek i nieco zawyżone mniemanie o sobie, jest dumna jak paw i wyjątkowo drażliwa. W walce zacięta i nigdy łatwo nie odpuszcza, dlatego też źle znosi porażki i długo nie potrafi się z nimi pogodzić. Wszystkich członków rodziny Dettwilerów uważa za wymagających leczenia wariatów. Morganne kocha śliczne Pokémony takie jak Pachirisu albo Jigglypuff i to je głównie kolekcjonuje. W stosunku do tych stworków serce ma jednak dobre i nigdy nie zrobiłabym im krzywdy.
Dlaczego ty? Bo podoba mi się sposób, w jaki prowadzisz przygody. Bo jestem grzecznym graczem. Bo nie narzucam tempa ani długości odpisów, gdyż sama nie mam dużo wolnego czasu i nie zawsze od razu wyrobię się z odpisem. :3
Prośby: Żeby posty miały rozsądną długość (pasuje mi właśnie taka, jaka jest obecnie u Twoich graczy), żebym mogła się pobawić w medium i... um, danie mi możliwości pisania w trzeciej osobie, bo pisząc w pierwszej czuję się jak debil. :c


Przepraszam za zamieszanie. D:
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach