Geneza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Geneza

Pisanie by Cieniu on Pią Sty 18, 2013 12:23 pm

Sekwencja I

Kiedy legenda staje się legendą? Dlaczego mit jest mitem? W jakim celu są tworzone kulty? Jak dawno temu musiał wyjśc z obiegu jakiś fakt, by zostać przeniesionym do kategorii legend? I dlaczego pewne fakty pozostają nie do obalenia, podczas gdy inne tracą ważność i otaczają się niepewnością?

Najczarniejsza noc musi się skończyć o świcie.
Słońce rozgoni strach śpiącego.
Lecz kiedy pogrążona w czarnej boleści dusza
znajdzie ukojenie w jasności?

Dawno dawno temu w odległej krainie panował jeden władca był nim Thrall, wódz jedyny, absolutny jak i nie podważalny. Był on pierwszym Arceusem z rodu dlatego żaden z jego podopiecznych nie był wstanie się z nim równać. Jego panowanie nie miało końca a biedny ród ludzi zwrócił się do niego w niedoli. Wielki wódz okazał im swoją łaskę i sprowadził na świat legendarne istoty który zwiastowały zmiany pogodowe oraz panowały na różnych ziemiach jako namiestnicy. Najmężniejszym z wszystkich był Tal Rash, pierwszy Darkrai który zrodził się z ciemności. Jego serce przepełnione było mrokiem ale także i utrapieniem, mimo tego był on jednym z dwóch największych wojowników w całym królestwie. Sprawą oczywistą było iż na pierwszym miejscu zawsze był stawiany władca absolutny Thrall. Mężny wojownik poza swoimi talentami ukazywanymi w różnych bitwach żywił się snem, sam nigdy nie zaznał tego uczucia ale nie musiał zmęczenie jak i inne sprawy fizjologiczne nie doskwierały mu, noce spędzał na rozmyślaniu przez co zapoczątkował pospolite ruszenie, świat pogrążył chaos a władca absolutny który od wieków nie mierzył się z nikim w walce czuł że słabnie ponieważ ludzie czcili wielkiego wojownika który przez swoje czyny z zwykłego posłańca przerodził się w herosa. Władca nie był w stanie znieść że zwykły wojownik może równać się z jego boskością przez co podstępnie próbował usunąć go w cień na zawsze, niestety intryga wychodzi na jaw a największy wojownik w armii buntuje się i opuszcza królestwo, świat zaczął dzielić się na dwie frakcje i przez kilka wieków ukształtował się na nowo nowy porządek. Tal Rash wyrwał połowę królestwa z władzy bez względnego władcy i zaopiekował się swoim ludem, sprowadzając na swoje ziemie mrok aby gniewny wzrok zranionego Thralla nie mógł ich dostrzec. Tak powstało królestwo Arceusa zwane Demacią otoczone światłością oraz Arkham wyszarpane i przeistoczone w ciemność ziemie wielkiego wojownika.

Sekwencja II

Spojrzał na królestwo przez uchylone okno spoglądając na światło które dawało nadzieje na lepsze czasy, niestety jego sen się skończył sięgnął wzrokiem dalej i dalej, zobaczył to co każdego dnia: ciemność a na jej czele wojownik który nie lęka się i mobilizuje do wymarszu. Minęło już 6 miesięcy od wydarzeń które zmieniły wszystko, świat zdawał się tętnić swoim życiem, niestety Thrall czuł że mrok jak i śmierć zbliżają się do jego królestwa nieubłaganie, król królów czuł się niepewnie, jego dłonie oblewał zimny pot gdy myślał o tym co może nastać, sięgnął dalej i ujrzał go, nie był potężnej sylwetki, nie był bardzo wysoki, nie wyróżniał się niczym ale jego pewność jak i serce do walki... Tal Rash siedział na kościstym tronie trzymając przy sobie najwierniejszego wojownika który był jego doradcą, żył swoim życiem, odkąd pamięta walka, śmierć i niepewność były jego sprzymierzeńcami, nie martwił się, nie denerwował. Spokojnie obmyślał plan aby przedostać się do królestwa. Jak co roku odbywał się turniej, przedstawiciele obu frakcji jak i grupy niezależnych wojowników brały w nim udział, Wodzowie swoich obozów starali się aby świat nie miał się ku końcowi dzięki niespisanym paktom zawieszenia broni na pograniczach obu królestw nastał rozejm, Arena, tak Arena pierwszy raz od bardzo dawna nie było przelewanej na niej krwi tylko pot i łzy, jedni wygrywali inni zaś przegrywali.. Wtedy stało się to Tal Rash stanął na przeciwko Thralla jak za dawnych czasów, oboje byli otoczeni swoimi zaufanymi ludźmi. Patrzył na niego z pogardą, brzydził się każdą częścią jego mrocznego ciała lecz nic nie powiedział, Tal Rash z uśmiechem na ustach przemówił głośno, doniośle, bez żadnego cienia jakiejkolwiek niepewności

Świat będzie pamiętał, że kilku wolnych ludzi przeciwstawiło się tyranowi, niewielu przeciwstawiło się wielu, i zanim ta walka się przesądzi dowiedzą się że nawet król bogów może krwawić.
Tymi słowami opuścił towarzystwo swojego przeciwnika po czym szybkim rzutem zranił go w dłoń, nie chciał go zabić, nie chciał go zniszczyć, chciał pokazać wszystkim że jest ulepiony z tego samego mięsa i kości jak wszyscy. Thrall zmobilizował poddanych i chciał rzucić się na przeciwnika, przyszpilił go do muru ostrzem dotykał jego gardła wyraźnie zdenerwowany, pot spływał po jego skroni, ręce lekko drżały ale mamy pokój.. Obiecali dla dobra wszystkich poddanych, jeśli go zerwie to wyda na siebie wyrok, gdy w otchłaniach swojego umysłu toczył walkę z własnym obliczem znowu usłyszał pewny głos

Legion mi na imię albowiem jest nas wielu
Thrall przerażony spokojem swojego wroga uwolnił go, nie chciał dać po sobie nic poznać, przewinął rękę i odjechał.
********
Pokój nie trwał jednak długo, walki dobiegły końca ludzie wrócili do swojego życia, wygrani triumfowali i mogli wydostać się z wojny na drugi kraniec świata, gdzie tylko zapragnęli, Tal Rash zmobilizował siły i rozstawił wojska w dwóch punktach:

Las Tysiąca Słów
Polana Tęczy
Chciał wykorzystać przewagę taktyczną nad swoim rywalem, czekał schowany w lesie oraz drugi oddział stał pewnie na polanie ukazując potęgę armii ciemności, widać było już wojska na wzgórzu, biały jeździec ubrany w złoty pancerz, zwiastował że wojna niebawem się rozpocznie!

Czy jesteś na to gotowy ?

Sekwencja III

Stanął pewnie w lesie na czele swoich wojsk, widział jak nieprzyjaciel zbliża się i wojna jest nieunikniona, nadchodząca bitwa nie ostudziła jego zapału, spojrzał za siebie na mężnych rycerzy który stoczą bój u jego boku po czym wygłosił płomienną przemowę

Woj­na po­lega na wpro­wadza­niu w błąd. Jeśli możesz uda­waj, że nie możesz, jeśli dasz znać, ze chcesz wy­konać ja­kiś ruch, nie wy­konuj go. Jeśli jes­teś blis­ko, uda­waj, żeś da­leko. Jeśli wróg jest łasy na małe korzyści, zwa­biaj go. Jeśli w je­go sze­regach dos­trze­gasz za­mie­sza­nie, uderzaj. Jeśli je­go po­zyc­ja jest sta­bil­na, umoc­nij i swoją. Jeśli jest sil­ny, uni­kaj go. Jeśli jest cho­lery­kiem, rozwście­czaj go. Jeśli jest nieśmiały, spraw by nab­rał pychy. Jeśli je­go woj­ska są sku­pione, roz­prosz je. Uderzaj, gdy nie jest przy­goto­wany. Zja­wiaj się tam, gdzie się te­go nie spodziewa.
Wojsko odpowiedziało szybko, oręż uderzała o tarcze, konie zadrżały i nadchodzi ta chwila, widać coraz lepiej coraz bardziej przeciwników, zbliżają się, moment chwały zbliża się nieustannymi krokami, czuć jak ziemia zaczyna się trząść. Skierował głowę w lewo po czym w prawo kiwnął głową do swoich oficerów i wyciągnął swój mroczny oręż w międzyczasie wykrzykując słowa
Woj­ny przychodzą i od­chodzą, a moi żołnie­rze są wieczni.

Sekwencja IV


Pokazał się na wzgórzu jako pierwszy, wódz. Sztandar powiewał na wietrze który leniwie muskał go po twarzy, przypuścił atak, sam wygłosił tylko przemowę. Jako władca wypuścił swoich oficerów do walki a sam przyglądał się ze wzgórza polanie

Zwy­cięzcy są zro­bieni z cze­goś co znaj­du­je się w głębi nich sa­mych - prag­nienie, marze­nie, wiz­ja. Muszą mieć wyt­rzy­małość do os­tatniej mi­nuty, muszą być trochę szyb­si, muszą mieć umiejętności i wolę. Ale wo­la mu­si być moc­niej­sza niż umiejętności.

Ruszyli niczym spragnione krwi, wygłodniałe, zezłoszczone psy. Nikt nie oglądał się za siebie, armia toczyła się ze wzgórza pochłaniając każde źdźbło trawy za sobą, stopy tysiąca żołnierzy zamieniły piękną zieleń w błoto. Na jednym krańcu polany czekała ciemność, wierzyli że uda się ją przegonić ku chwale swojego pana. Wbił sztandar w ziemię, wyciągnął złoty dwuręczny mięcz i wskoczył na konia. Z kolejną przemową ruszył do boju zaraz za swoim wojskiem.

Cała armia pobłogosławiona przez Boga w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczona, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa.

Sekwencja V

Jasna zasłona chmur wisiała nad polem bitwy, w jakiś sposób zmniejszając ostre szczypanie zimnego powietrza. Tal Rash słyszał odgłosy walki, przeciwników korzystających z chwili chwały. Mimo że bitwa trwała, wódz znalazł chwilę aby zastanowić się nad sensem tego wszystkiego. Wyraźne, południowe światło nie utrzymywało się długo i wkrótce znów będzie trzeba przerwać bitwę a otaczający ich teren pogrąży znowu się w hibernacji pod osłoną nocy.

I to by było na tyle

Zakończył Tal Rash wyciągając swoje ostrze z ostatniego przeciwnika, bitwa była zaciekła, niestety ofiary były po obu stronach. Wódz wrócił do swojego namiotu i ściągnął zbroję, spojrzał na swoje wojska i uśmiechnął się, widać w jego oczach pożądanie jak i dumę, to był jego czas. Bitwa w lesie się zakończyła ale to jeszcze nie koniec zmagań, jutro wstanie nowy dzień a razem z nim rozpocznie się walka i pogoń za wieczną chwałą

Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył, Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie
avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Geneza

Pisanie by Cieniu on Pon Gru 23, 2013 2:07 pm

Sekwencja VI

Pole bitwy stało opustoszałe, a po trupach nie było już śladu. Mimo, że od czasu bitwy minął już spory kawałek czasu dało się słyszeć szczęk metalu i łoskot kopii roztrzaskiwanych na wrogich korpusach. Po długich zmaganiach zarówno Thrall jak i Tal Rash wraz ze swoimi oddziałami powrócili do swych twierdz, aby na nowo zebrać siły, by za jakiś czas znów stanąć naprzeciw siebie w bitwie. Thrall z balkonu własnego zamku spojrzał w kierunku nieprzeniknionego mroku z zasępiona miną.


Po raz pierwszy wątpię czy jestem wystarczająco silny by sprostać najtrudniejszemy wyzwaniu...



Tal Rash również wyszedł ze swojego owianego mrokiem pałacu spoglądając w dal ku przyszłości, w której to on zastąpi Thralla jako najpotężniejszy władca panującym nad wszystkimi stworzeniami.  Spojrzał na swoich ludzi, a szczególnie łaskawym spojrzeniem obdarzył nowego podopiecznego.


Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom.



Uśmiech coraz rzadziej gościł na twarzach mieszkańców Demacii i Arkhamu, ale nadchodził dzień, wyjątkowy dzień jeden w roku, kiedy to wszelkie spory odchodziły na dalszy plan. To właśnie w ten dzień wszyscy zapominali o różnicach, które ich dzielą. Wszyscy świetowali radując się prezentami, mniejszymi lub większymi w zależności od ich czynów. Delibird ubrany w czerwoną czapkę i jego elf Cubchoo rozdawali je wśród mieszkanców obu frakcji, choć dla niektórych największym prezentem był ich uśmiech. Gest, który rzadko widywany sprawiał tyle radości zwiastując pokój. Choć każdy wiedział, że nie będzie trwał on wiecznie, cieszył się ze sposobności spotkania z rodziną, bo kto wie, czy będzie mu to dana kiedykolwiek indziej...









avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Geneza

Pisanie by Cieniu on Czw Sty 09, 2014 10:26 am

Sekwencja VII

Wśród podopiecznych Thraala jak i Tal Rasha nadal panował radosny nastrój i krzątanina związana ze zbliżającym się balem noworocznym w Wieży Duchów. Wszyscy stroili się w najwymyślniejsze stroje, przebierali się za piratów, magów, wielkich wojowników, aby godnie się prezentować podczas tego święta. Gdy wszystko było gotowe i nadeszła godzina zabawy, zewsząd zaczęły się wylewać tłumy gości zmierzając do Wieży, która prezentowała się niezwykle okazale, a to dzięki Smearglom malującym wszystko, co nawinęło sie pod ich ogony. Na ścianach budynków można było dostrzec wspaniale prezentujące się bałwanki, chatki noworoczne, czy też wielki kulig, który zaczynał się na szczycie Wieży Duchów, a kończył na końcu miasteczka.
Sala balowa przypominała pałac z suto zastawionymi stołami. Parkiet skrzypiał pod nogami tancerzy, którzy bawili się w najlepsze. Nikt nie pamiętał o niedawnych sporach między klanami Demacii i Arkhamu ciesząc się rozejmem zawartym przez obydwóch władców na ten wyjątkowy okres. Kiedy zegar na wieży wybił północ wszyscy udali się na taras, aby wypić szampana i obserwować niesamowity pokaz sztucznych ogni.

Magicy tworzą iluzje, ale nie są nieśmiertelni.
Z zapartym tchem oglądano niesamowite kompozycje smoków, feniksów, jednorożców i innych wymyślnych postaci, a wszystko to było dziełem Hauntera i Banette, dającym pokaz swojej wyobraźni. Zabawa trwała do białego rana, kiedy to zgodnie z tradycją wyruszył noworoczny kulig kierowany przez Abomasnowa i odwożący wszystkich gości do ich domów.



Sekwencja VIII

Czas płynął nieubłaganie, jednak wielcy wodzowie wciąż rozmyślali jak pokonać swoich rywali. Każdy z nich oczekiwał przybycia swojego nowego generała, aczkolwiek nie wiedzieli o ich małej tajemnicy.

Późną nocą na ulicach Demacii można było dostrzec tajemniczą postać w obstawie trzech ochroniarzy. Jej krok, powodował kwitnięcie roślin, a wzrok zadawał kojące ciepło. Gdy ów postać weszła do zamku, do siedziby Thralla zdjęła płaszcz, tak samo jak trójka ochroniarzy. Były to nieznani wojownicy, a dokładniej Wróżkowie. Swirlix, Sylveon oraz Spritzee, towarzyszyli oni swojemu Panu, jednemu z Pierwszych Generałów Demacii. Uczestniczył w pierwszych wojnach jako oficer, obecnie nowy dowódca Wojsk owej Frakcji Xerneas, Wojownik Wróżek....

Witaj mój panie, przybyłem na twoje wezwanie aby oczyścić świat z tych brutalnych morderców

W tym samym czasie, w ciemnych ulicach Arkham jechał powóz otoczony przez dwóch konnych. Byli oni na tyle wyraźni iż można było rozpoznać ich rysy twarzy, byli to Zoroark oraz Tyranitar. Ochraniali powóz z zacnym gościem. Sala, w której przesiadywał Tal Rash była chroniona przez kilku gwardzistów. Gdy wielkie drzwi zostały wyważone przez wcześniej wspomnianą dwójkę, strażnicy od razu rzucili się na atak. Jednak coś przeszyło ich serca i zarazem wyrwało je z ich klatek piersiowych. Do środka wparowała czarno-czerwona istota przyodziana w naszyjnik z czaszek pokonanych. Postać ta zbliżyła się do tronu i uklękła przed władcą, na co on rzekł:

Ahhh W końcu przybyłeś mój nowy Generale... Mam nadzieje że poza zabijaniem swoich nowych podwładnych potrafisz zabić wroga... Yveltall'u

Sekwencja IX 

 Wojna wisiała w powietrzu, prawie każdy mieszkaniec Arkham jak i Demaci czuł że niedługo dojdzie do konfrontacji. 


W Arkham, nowy generał zmuszał każdego mieszkańca zdatnego do walki przyłączyć się do swojej armii. Jeśli ktoś odmawiał przeważnie był torturowany tak długo aż zgodzi się na "przygodę". Władca, Tal Rash nawet nie ingerował w poczynania swojego podwładnego. Wiedział bowiem że to co robi jest dobre dla jego pozycji oraz pomoże zbliżyć się do swojego upragnionego celu. Aczkolwiek poparcie wśród mieszkańców malało... 

W Demaci było na odwrót, Xerneas zapraszał do samowolnego przyłączenia się do armii. Proponuje świadczenia emerytalne, uczciwy żołd oraz opiekę medyczną. Wielu młodych mieszkańców czujących w piersiach dech patriotyzmu zgłosiło się bez wahania. Jednak Xerneas ani razu nie wspomniał co będzie czekać nowych rekrutów na polu bitwy... Wiedział że ponad połowa z nich nigdy nie wróci do domu, zginą w obronie swoje miasta... 









avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Geneza

Pisanie by Zern on Sro Maj 07, 2014 8:25 pm

Sekwencja X 

Nastał ten dzień, wojska Arkham zbierały się do wymarszu. Tal Rash siedział na swoim koniu obserwując ostatnie ćwiczenia swoich żołnierzy. Nowy Generał już przed wymarszem zmusił żołnierzy do nadludzkiego wysiłku.

Dobrze.... Tal Rash'u są gotowi. Daj znak a wyruszamy pokonać tych... Słabeuszy

Wówczas władca skinął i dał znak. Wojska ruszyły przed siebie, szukając swoich odwiecznych przeciwników.



W tym samym czasie w Demacii Thrall doglądał osobiście swoich wojowników. Co niektórych wspierał co niektórym dawał dobre rady. Jednak wiedział że dziś wielu z nich może nie wrócić do domu...

Wojna, cóż każdy wie ze nadchodzi, albo nawet nadeszła! Wielu z was może dziś przelać swoją krew i nie wrócić do domu! Ci którzy się boją mogą odejść! Nie będą traktowani jako tchórze! A jako ci inteligentni!

Odparł władca ale nikt nie raczył odejść, można by nawet stwierdzić ze każdemu dodało to otuchy. Słychać było tylko jak każdy wrzeszczał bojowo. Chwile potem ruszyli w kierunku Arkham
avatar
Zern

Male Liczba postów : 1883
Birthday : 03/04/1994
Join date : 23/10/2013
Age : 23
Skąd : Lager

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Geneza

Pisanie by Cieniu on Wto Maj 13, 2014 3:53 pm

Sekwencja XI 


Wędrując ku sobie wojska obydwu królestw nie spodziewały się że wojna może przybrać całkiem nowe oblicze. Gdy zwiadowcy byli już pewni że widzą armie nieprzyjaciela zawiadomili swoich dowódców, nikt nie spodziewał się że kraina która stała się zapomnianą przez ich podwładnych skrywa nowe bardzo mroczne tajemnice. Thrall widząc iskry jak i mrok spojrzał na polanę przez którą maszerował drugi władca wraz ze swoją eskortą zeskoczył z konia spojrzał na swojego dowódce i ruszył sam, wiedział że jego dni skończą się w odpowiednim momencie i nawet eskorta tego nie powstrzyma. Świetlisty władca spokojnie panował nad koniem do momentu wyładowania elektrycznego które trafiło w ziemię pomiędzy nimi, po chwili kurz opadł a z miejsca wyleciały dwa nie za duże runa, były tak identyczne.. A tak różne..

Ludzie pot­rze­bują wiary w bogów, choćby dla­tego, że tak trud­no jest wie­rzyć w ludzi. Bo­gowie są niezbędni.

Tal Rash otrzymał runę na której były wyryte dziwne znaki których nie mógł zrozumieć nagle przy jego nodze pojawiło się nowe stworzenie, wyglądało dziwnie, starało się stanąć naprzeciw niego i wytłumaczyć mu że to nie jest odpowiedni dzień na wojnę, Tal słysząc że może stać się potężniejszy natychmiast przystał na ofertę i odwrócił się od miejsca po czym zarządził odwrót ale dopiero gdy przeciwnik zrobi to samo.

Thrall spoglądał na wydarzenia z niepokojem i obawą doszukując się oszustwa, gdy dotknął runy poczuł że jego serce jest gotowe na nowe wyzwania, nie koniecznie na poświęcanie swoich poddanych, naprzeciw niego pojawiło się także stworzenie całkowicie odmienne od poprzedniego. Było ciche i obserwowało lecz w decydującym momencie przypomniało władcy że jego podwładni są najważniejsi, dlatego może sam wypełnić wolę run albo powierzyć ją swoim dowódcą...

Bo ten, kto raz nie złamie w so­bie tchórzos­twa, będzie umierał ze strachu do końca swoich dni.

Sekwencja XII 

Tal Rash przez niemal całą drogę powrotną obserwował runę i wyobrażał sobie jak dzięki obiecanej mocy rozkwasza głowę swojego oponenta... Thralla. Obserwował ją dokładniej próbując zlokalizować jakieś runiczne teksty bądź coś w ten deseń. Po powrocie zasiadł na tronie, rozejrzał się po okolicy i wezwał Yveltal'a

Masz znaleźć najlepszego naukowca bądź uczonego w Arkham... JUŻ


W tym czasie, Thrall wracał do swojej siedziby zamyślony. Przez całą drogą starał się zrozumieć znaczenie tej runy. Gdy w oddali widział już bramy swego miasta runa delikatnie wzbiła się nad władcę i zaczęła świecić światłem wskazując na centralny plac Demaci.

Czy to jakiś znak? Czary? A może... Rozkaz od bogów?









avatar
Cieniu
Admin

Male Liczba postów : 3448
Birthday : 07/04/1991
Join date : 16/01/2013
Age : 26
Skąd : Śródziemie

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Geneza

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach