Kp Toooser

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kp Toooser

Pisanie by Toooser on Wto Sty 22, 2013 7:33 pm

Imię i nazwisko postaci: Varen Nethers
Wiek: 24 lata

Charakter:
Mężczyzna lubi walczyć, jednak nienawidzi przemocy wobec słabszych. Zazwyczaj jest dość spokojny i przejmuje się cierpieniem innych. Potrafi być miły i tolerancyjny. Niestety, gdy tylko się zdenerwuje wyjmuje papierosa z ust i łamie go dwoma palcami. Często przeklina, aby opisać różne rzeczy. Bardzo poważnie podchodzi do pamiątek rodzinnych i gdy ktoś je uszkodzi, wtedy nie liczy się z żadnymi granicami. Ma szacunek do ludzi starszych, dzieci oraz kobiet. Umie zachowywać się w towarzystwie oraz dobrze tańczy. Jego ulubionym napojem jest czerwone wino, rocznik siedemdziesiąty dziewiąty. Zazwyczaj udaje komika, aby zachować pokój w ekipie pomiędzy jej członkami. Będąc samemu jest zupełnie innym człowiekiem. Rozmyśla wtedy nad różnymi sprawami oraz układa sobie plan działania na następną misję. Jeśli chodzi o jego towarzyszy, liczy się z ich zdaniem oraz bierze bardzo mocno pod uwagę ich pomysły. Zazwyczaj podporządkowuje się innym i przytakuje na ich plany, nawet gdy wie, że są zupełną porażką. Często jednak, sprzeciwia się nie mówiąc nic nikomu. Po prostu znika i robi coś po swojemu, bądź nie trzyma się wytyczonego planu, gdy wie, że zakończy się on porażką. Nie ufa zbytnio ludziom, dlatego zawsze pracuje sam. W towarzystwie jest strasznie rozrywkowy i nie przejmuje się większością rzeczy. Jedyną rzeczą, za którą oddałby życie jest jego zmarłą rodzina. Gdy ktoś ją obraża zabija go bez wahania

Wygląd:
Varen ma długie czarne włosy związane w "kulki", jednak tylko z tyłu, na samej głowie ma normalne, średniej długości włosy, zaś na ich końcu widnieje znany wszędzie "Koński ogon". W dzieciństwie wiele trenował walkę mieczem, dlatego teraz jest dość dobrze rozwinięty i ma pokaźną muskulaturę. Na rękach nosi złote bransolety. Jego tułów jest tylko częściowo zasłonięty naprawdę niewielką czarną koszulką i białym szalem. Jego spodnie są dość luźne i nie zakrywają tylko stóp, całe mają kolor czarny.

Historia:
Dziwny dźwięk. Dość długi. Przypominał walące się domy lub uderzenia w gong. Nagle umilkł. Varen uderzył swój budzik od góry i opuścił rękę wzdłuż łóżka. Po chwili zasnął, śniło mu się że coś płonie..czuł zapach palonego drewna, mnóstwo palonego drewna, ale nie widział co to dokładnie było, nic nie widział. Nagle poderwał się z łóżka krzycząc. Otworzył szeroko oczy i zobaczył Isobel oblewającą go lodowatą wodą. Śmiała się głośno i uciekła w pidżamie na dół domu. On trzęsąc się z zimna i zgrzytając zębami wytarł się ręcznikiem i ubrał koszulę i pierwsze lepsze dresy. Zszedł na dół, a na stole czekała już na niego kawa i śniadanie. Jego narzeczona tańczyła w rytm piosenki lecącej w radiu. Podeszła do niego i pocałowała go w policzek. Varen spojrzał na nią udając focha, jednak nie wytrzymał długo i po chwili wybuchnął śmiechem rozczochrując jej włosy. Usiadł na krześle przy blacie ziewając i przeciągając się.
-Kotku, pamiętasz, że dzisiaj jedziemy do moich rodziców, prawda? -siadła na przeciwko niego zajadając się hamburgerem.
-Pamiętam pamiętam. Tylko daj mi zjeść, dobrze? -nabrał na palec nutelli ze swych kanapek i posmarował nią jej nosek. Isobel zaśmiała się i pobiegła szybko na górę się przebrać.
Po południu oboje byli już w samochodzie i przebyli połowę drogi do miasta. Mieszkali w środku lasu, nie lubili miasta, jednak tam się wychowali.
Po kilku godzinach wędrówki byli już na miejscu. Zaparkowali na obrzeżach miasta, a resztę przeszli na nogach, lubili spacerować, zwłaszcza razem, lubili swoje towarzystwo i nie ukrywali tego.
Weszli do domu rodziców Isobel, którzy przyjęli ich ciepłymi uściskami. Nakryli stół i już po chwili wszyscy razem siedzieli przy rodzinnym stole rozmawiając o kraju, pokemonach i innych bzdetach, gdy nagle ziemia zaczęła się trząść. Słychać było głośne krzyki i nie mogli zrozumieć siebie nawzajem chociaż siedzieli dosłownie kilka centymetrów od siebie. Wszyscy podbiegli do okna i zobaczyli mnóstwo pokemonów, lecących, biegnących oraz płynących miastem. Nie wiedzieli co robić.
-Przeczekajmy to...po jakimś czasie muszą się skończyć, a te budynki są budowane z myślą właśnie o takich sytuacjach, dlatego będziemy tutaj bezpieczni. -powiedział Varen i usiadł na kanapie. Isobel usiadła obok niego i wtuliła się zaniepokojona w jego ramię.
Po kilku godzinach jakie spędzili razem na grach w gry planszowe i wielu żartach nie zauważyli nawet kiedy fala pokemonów ustała. Wieczorem oboje pożegnali się z rodzicami i wyszli.
Szli złączeni palcami ręki przez ciemną, główną ulice oświetloną lampami, a wkoło grali i tańczyli ludzie. Jedyne co im wtedy pozostawało to...dołączyć do nich. odeszli do pierwszej lepszej grupki i zaczęli tańczyć w rytm muzyki co jakiś czas zmieniając partnera tak jak wszyscy wkoło. Całe przedstawienie skończyło się późno w nocy.
W pewnym momencie w drodze powrotnej Isobel zauważyła coś w stawie, coś małego i świecącego. Podeszli bliżej. Zobaczyli dwa małe pokemony. Jednym z nich, tym który świecił była mała rybka Tynamo. Widocznie musiała zostać wypchnięta do tego stawu przez swoich przyjaciół podczas płynięcia rzeką. Obok, na ziemi leżał ptak ze złamanym skrzydłem, był to Archen, pokemon latający. Obojgu zrobiło im się żal, więc poszli do otwartego sklepu i kupili dwa pokeballe. Podeszli do nich powoli. Varen wyciągnął rękę do ptaka, który odsunął się od niej z daleko, jednak po chwili widząc spokojnego mężczyznę podszedł do niego i dał się pogłaskać.
-Hej mały, widzę że jesteś chory. Co Ty na to abyśmy razem z moją przyjaciółką zabrali was do siebie do domu gdzie wyzdrowiejecie? Może wam się to nie spodobać..ale musicie wejść do pokeballi. Nasz dom jest duży i dość daleko od miasta. Mieszkami w lesie i mamy duże jezioro, więc będzie mieli gdzie wypoczywać. Więc,jak będzie? -chłopak usiadł i wyjął z kieszeni pokeballa powiększając go i kładąc z dala od pokemona. Ten popatrzył na niego, potem na Varena i tak na przemian aż w końcu podszedł do narzędzia, które otworzyło się, a Archen wszedł do środka. Varen uśmiechnął się na to oraz wtedy gdy Isobel przekonała tego drugiego, aby z nimi poszedł.
Nie minęło zbyt wiele czasu, a oba pokemony były już wypoczęte i swobodnie się ruszały. Rzadko kiedy były w pokeballach, czasem w nocy, gdy na dworze było zbyt niebezpiecznie, aby same tam zostały.
Co się z nimi dzieje aktualnie? Nie wiem..sami się przekonajcie.
Profesja: Trener
Wstążki:
-brak
-brak
-brak
Odznaki:
-brak
-brak
-brak
Punkty za walkę:
Stoczone walki:
Pokemony:

Tynamo #602

Płeć: Samiec
lvl: 7.oo
Charakter: Bardzo miły pokemon, nie dość, że słodko wygląda to na prawdę tak się zachowuje nigdy nie atakuje pierwszy, zazwyczaj czeka na pozwolenie trenera lub atak rywala, nie lubi za bardzo walk, jest pokojowo nastawiony.
Ataki: tackle, thunder wave, spark, charge beam

Snivy #495

Płeć: Samiec
lvl: 15.oo
Charakter: Pokemon smutas. Często dołuje się bez zbędnego powodu, ale jeżeli zachodzi taka potrzeba walczy do upadłego.
Ataki: Tackle, Leer, Vine Whip, Wrap, Growth, Magical Leaf(!)

Towarzysz:
Isobel jest narzeczoną Varena, nie wiedzą jeszcze dokładnie kiedy, lecz mają zamiar się pobrać w kościele w romantycznej atmosferze, przy rodzinie i przyjaciołach. Aktualnie mieszka z chłopakiem w domku w lesie wraz z ich małymi podopiecznymi. Co będą robić dalej? Sama dokładnie tego nie wiem.
Pokemon:

Archen #566

Płeć: Samiec
Charakter: Uwielbia rozrabiać, nie lubi małej elektrycznej rybki, zawsze walczy do upadłego, oraz kocha denerwować swoją właścicielkę.

Wurmple #265



Plecak:
Safari Ball [2x]
Pokeball [5x]
Potion [2x]
Prism Scale
-5 000$
-Mapa
-PokeDex
-PokeNav
-Rower
-TinyMushroom
avatar
Toooser

Male Liczba postów : 193
Birthday : 29/12/1997
Join date : 22/01/2013
Age : 19
Skąd : Karton przy Twom domu

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach