,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue.

Go down

,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue. Empty ,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue.

Pisanie by Snorri on Pią Mar 08, 2013 5:10 pm

Kontynuacja gry Rue.


Amelia mruczała pod nosem coś, co z pewnością dotyczyło twojej osoby i nie było komplementem, ale chyba nie byłaś zainteresowana dalszą dyskusją z tą panienką. Na szczęście nie zamierzała biec za tobą i przeciągać rozmowy dalej, ale może gdybyś odwróciła się na chwilę i spojrzała w jej oczy, odprowadzające cię do stołu, zobaczyłabyś w nich błysk mściwości. Nie jeden rozpieszczony małolat rzuca takie spojrzenia, które potem nie znajdują pokrycia w rzeczywistości, więc nie warto się tym przejmować. Panienka tak bardzo dbająca o walory wizualne podopiecznego pewnie nie interesuje się zbytnio tą brudną, brutalną stroną życia, więc najgorsze co może ci zrobić to chyba podstawić nogę.

Żaden z chłopców nie odezwał się słowem gdy siadałaś. Alfie nie odpowiedział na twoją zaczepkę, pełną oburzenia. Jedynie uniósł oczy jakby zawiedziony tym, że w tak poważnej sytuacji przejmujesz się jakąś panienką. Cóż, widocznie nie do końca rozumiałaś powagę owej sytuacji. Wciąż zerkał podejrzliwym, uważnym wzrokiem na Nimijasza, jakby obserwując każdy jego ruch. Wyglądało to dość zabawnie u młodego chłopca. Uprzedzenie rodem z przedszkola.

Pidgey’a nigdzie nie było widać, ale jako do niedawna dziki pokemon na pewno posiadał duże doświadczenie i wiedzę, pozwalającą mu przetrwać nawet w deszczu, więc chyba nie było sensu się nim przejmować – pewnie tak byś pomyślała gdyby nie to, że zdążył lekko dziobnąć cię w nogę pod stołem. Piórka miał wilgotne i posklejane, rozczochrane, szczególnie na główce. Wyglądał dość radośnie, mimo, że lekko drżał z zimna. Ćwierknął do ciebie i w jakiś sposób zrozumiałaś, że prosi o jedzenie. Podskoczył na kanapę, usiadł, czy może stanął obok ciebie i wyglądał znad krawędzi stołu na jego blat, szukając czegoś, co mogłoby być dla niego pokarmem.

- Ja… ehm… trochę podróżuję – oczy Nimijasza lekko drgnęły gdy opowiadał ci na pytanie, po chwili zwrócił je na pokemona dobierającego się do kawałka chleba, chyba chcąc udać, że zrobił to celowo. – Po prostu byłem w drodze, zabrakło mi pieniędzy, zgubiłem się… i w ogóle – wzruszył ramionami jakby dając do zrozumienia, że to nic specjalnego, wartego uwagi, choć reszta mowy jego ciała dyskretnie przeczyła temu wszystkiemu. – Z wielką chęcią. Jeśli to nie będzie problem oddam ci pieniądze jak tylko coś zarobię.

- On dzisiaj stawia – mruknął Alfie, który teraz postanowił udawać, że nic w chłopcu nie wydaje mu się podejrzanym.
Snorri
Snorri

Female Liczba postów : 81
Birthday : 19/08/1995
Join date : 22/01/2013
Age : 24
Skąd : Północ

http://mirouchi.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue. Empty Re: ,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue.

Pisanie by Rue on Pią Mar 29, 2013 3:36 am

Nawet jeśli dziewczynka jeszcze coś mruczała w moją stronę nie interesowało mnie to. Byłam wzburzona jej zachowaniem, a przecież nie tak łatwo jest wyprowadzić mnie z równowagi. Czekaj, a może jednak nie jest to takie trudne..? Tak czy siak, nie uśmiechałoby mi się kontynuować tej rozmowy. Czułam jej wzrok na swoich plecach, ale nie odwróciłam się. To mógłby być błąd, postanowiłam go nie popełniać. Przecież nigdy nic nie wiadomo, jeszcze w odwecie by się na mnie rzuciła! Racja, była z dwa razy ode mnie niższa, ale wolałam nie ryzykować. Przezorność w życiu jest ważna, a ja o tym wiem. Minci też postanowiła pójść w moje ślady, bo nie czułam, żeby się kręciła na ramieniu.

Jakby tego było mało towarzysz postanowił mnie ignorować! Świetnie po prostu, dzięki Alfi… Znikąd zrozumienia czy pocieszenia. I co on odstawia? Cały czas przypatruje się temu chłopcu, jakby tamten podwędził mu kanapkę. To też powoli zaczynało mnie drażnić. Bo ile można podejrzewać małego chłopca o… nawet nie wiem o co oskarża do Alfi. To frustrujące. Czy ten dzień może być jeszcze gorszy? Bałabym się zadać to pytanie na głos, wtedy zawsze okazuje się, że owszem jest w stanie być gorszy. Głęboko w duchu liczyłam, że jednak nie. Tylko jak dostaniemy się po pierwszą paczkę w taką ulewę? Mój wzrok powędrował w kierunku okien. Wielkie krople spływały po nich strugami. Nie wyglądało na to, żeby szybko miało przestać padać…

Zaczęłam się zastanawiać gdzie podział się mój mały towarzysz z lasu, ale nigdzie go nie widziałam. Może zmienił zdanie i nas opuśc…Ał! Poczułam dziobnięcie w nogę i już było jasne, że jednak nigdzie nie zniknął. Spojrzałam pod stół, siedziałam tam cały w skowronkach, jeśli wolno mi użyć takiego sformułowania.

-No co jest mały?-spytała a on zaćwierkał do mnie krótko. Jasne, z pewnością jest głodny, sama bym już coś zjadła. Najlepiej natychmiast, myślenie o pustym żołądku mnie dobijało. Jaki pożytek z tego Alfiego, skoro o niczym nie myśli..?-Zaraz dam ci coś do przekąszenia-zwróciłam się do ptaka z lekkim uśmiechem. Miałam w plecaku pokarm na Minci, więc dla niego też by się znalazło .Tylko że nie chciało mi się rozpakowywać wszystkiego.

-To podobnie jak my, chociaż nasza podróż dopiero się zaczęła-posłałam mu ciepłe spojrzenie. Wydało mi się dziwnym, że mały chłopiec sam szwenda się po świcie, ale tyle rzeczy się tutaj dzieje. Poza tym Nimijasz nie wyglądał jakby chciał się w to zagłębiać. Nie wiem czy nie mógł, czy Alfi tak na niego działa, a może był jeszcze inny powód. Cóż, jak będzie chciał się ze mną czymś jeszcze podzielić, pewnie to zrobi. Nie ma co na chłopca naciskać, bo się przestraszy. Owszem, byłam ciekawa co, jak i gdzie, ale w przeciwieństwie do mojego towarzysza miałam więcej taktu i wyczucia.

Posłałam koledze pytające spojrzenie. Pierw cały podejrzliwy, teraz jakby nigdy nic, ale wciąż niezadowolony. Nie podobało mi się to, jeśli jesteśmy skazani na siebie w tej podróży, to musimy znaleźć jakąś drogę porozumienia. Nie będę znosić takiego zachowania. Westchnęłam cicho. Nie minął dzień a ja już zmęczona.

-To zamawiajcie-powiedziałam pogodnie, jedzenie wydało mi się czymś przyjemnym tego wieczora. Nie potrzebowałam dużo do szczęścia. Wtedy przypomniałam sobie, że mam kanapki w plecaku. Mogłabym je zjeść i zaoszczędzić, musiałaby zapłacić tylko za chłopaków.

Wybacz, że tyle to trwało...

Rue

Liczba postów : 3
Join date : 20/02/2013

Powrót do góry Go down

,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue. Empty Re: ,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue.

Pisanie by Snorri on Pon Kwi 01, 2013 3:10 am


Ptaszek zadowolił się jedzeniem dla myszy. W sumie wyglądał na wszystkożercę, więc albo nie robiło mu to różnicy, albo był tak głodny że zadowoliłby się czymkolwiek. Po kilku chwilach wymościł sobie stópkami wygodne miejsce na kanapie i usiadł na nim niczym w gniazdku. Zachowywał się bardzo dobrze, jak udomowiony kotek albo piesek, nie jak dzikie ptaszysko z lasu.

Nimijasz uśmiechnął się niemal promiennie, a przynajmniej taki wydawał się ten uśmiech przy jego dotychczasowej mimice.

- Pewnie myślisz, że jestem zbyt młody żeby samotnie chodzić po świecie. Zrobiłem złe pierwsze wrażenie tym... zgubieniem się w lesie bez pieniędzy, ale... generalnie jestem samodzielny. Jakieś dzikie pokemony zabrały mi plecak w którym miałem moje rzeczy i tak wyszło - opowiedział już odrobinę pewniej, najwidoczniej powoli odnajdywał się w waszym towarzystwie.

Alfi nie wydawał się przekonany tą opowiastką, ale nie spoglądał już na chłopca i nie okazywał swego braku zaufania tak otwarcie. Zupełnie jakby próbował uśpić jego czujność w iście kinowym stylu.

Nimijasz szybko zdecydował na co ma ochotę, nie było to wiele, dwie w sumie zwyczajne kanapki. Alfie zastanawiał się długo, kwestionując kompozycje, wyrażając uwagi co do tego, czy sałata na pewno pasuje do sera i że z pewnością jest podgrzewana w mikrofali, a nie jak trzeba kładziona świeża prosto na gotowy, ciepły tost.

Gdy pojawiła się kelnerka wypytał ją o wszystko i poinstruował jak życzy sobie mieć podane jedzenie. Chciał nawet iść za nią do kuchni ale udało wam się go powstrzymać. Siedział naburmuszony póki nie podano jedzenia.

Alfi był w połowie pochłaniania zawartości swojego talerza, która mimo wszystko odbiegała od jego ideału, gdy wreszcie zauważył twój zmartwiony wzrok, padający co jakiś czas na szybę. Przeżuwał właśnie dość spory kęs kanapki, a to przez jakiś czas skutecznie uniemożliwiało mu mówienie.

- Wiesz co mówią, ani śnieg ani deszcz bla bla bla przed dostarczeniem przesyłki. Ale chyba to powiedzonko nie uwzględnia takiej ulewy, no bo pomyśl, wszystkie listy by przemokły. Wodoodporność każdej torby ma gdzieś swoje granice. Zaniesiemy to rano i już przestań dramatyzować jak dziewczyna. - Po czym wziął kolejny kęs.

Miałaś ochotę zafundować mu milion kanapek, byle już nie mówił nic od końca dnia. Może i miał racje, ale i tak wszyscy, nawet Pidgey, mieli dość jego wykładów. Ptaszyna spoglądała na niego groźnie znad krawędzi stołu.
Snorri
Snorri

Female Liczba postów : 81
Birthday : 19/08/1995
Join date : 22/01/2013
Age : 24
Skąd : Północ

http://mirouchi.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue. Empty Re: ,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue.

Pisanie by Rue on Pon Kwi 15, 2013 5:14 pm

Patrzyłam zachwycona na ptaka. Masz więcej taktu i ułożenia niż mój kolega-stwierdziłam w duchu, nie wiedząc czy jestem zadowolona tym faktem, czy wręcz przeciwnie. Owszem, cieszyło mnie usposobienie małego stworzenia, ale równocześnie martwiło zachowanie Alfiego. Lekko dziwiło, bo przecież wcześniej taki nie był, chociaż, widziałam go tylko parę razy, więc co ja tam mogę o nim wiedzieć. Pogłaskałam ptaszynę po głowie, postanowiłam mu dać w nagrodę coś smacznego, jak tylko to zdobędę. Nie uśmiechało mi się, żeby to małe stworzonko odżywiało się zdeptanymi śmieciami.

Ładny uśmiech ma ten chłopiec-pomyślałam dostrzegając zmianę w jego mimice. Był on dla mnie zagadką, z resztą, dla kogo by nie był w takim ułożeniu zdarzeń? A racja, wyglądało na to, że dla Alfiego nie jest. Czyżby mój kolega wiedział coś czego ja nie wiem? W takim razie powinien mi o tym powiedzieć a nie zachowywać się jak gbur...

-To okropne-wyraziłam swoją troskę. Chłopiec najwidoczniej jest po prostu z początku nieufny, to by racjonalnie wyjaśniało jego wcześniejsze zachowanie. Nie mam w zwyczaju oceniać ludzi po chwili znajomości, więc pozostawiłam wszelkie tworzenie sobie zdania o nim na później. Kto wie czy rano wciąż będzie nam towarzyszył?-Może faktycznie tak pomyślałam przez chwilę, ale nie martw się, mnie dopiero teraz wypuścili z domu-westchnęłam na myśl o swojej wiosce. Zacofanie? Nie, taka kultura. Nie miałam za złe rodzicom troski o mnie, przynajmniej nie czeka mnie samotne stanie na przystanku bez jedzenia i jakichkolwiek możliwości. Wciąż mnie dziwiło, że ktoś puścił tego chłopca samego, ale może uciekł? Nie powinna snuć taki spekulacji!-skarciłam się w duchu za zuchwałość.

Przestałam zwracać uwagę na humorek Alfiego. Mógł być sobie nieufny w stosunku do Nimijasza, ja należę do osób bardzo ufnych, więc nawet przez głowę mi nie przeszło, żeby o cokolwiek podejrzewać tego chłopca. Jak dla mnie może podróżować z nami, wygląda na zaradnego, więc myślę, że dałby radę. Acz nie czas teraz na takie rozmyślania...

Alfie się zreflektował, jego konsternacja mnie bawiła. Nie podejrzewałam go o takie czepialstwo i dokładność. Zapowiadało się, że mimo nieprzyjemności, dogadamy się. Być może mamy podobny stosunek do pewnych, zapewne najważniejszych, rzeczy. Nigdy nie zastawiałam się jak robione są tosty! U nas w domu robiło się je sposobem tradycyjnym a poza nim nie jadałam.

-Dajże spokój-chwyciłam kolegę za rękę, gdy chciał pójść za kelnerką. Uśmiechnęłam się do niego łagodnie. Naprawdę śmieszne podejście. Ja zaś nie zamawiałam nic, przecież miałam swoje kanapki, a do zepsucia ich nie dopuszczę! Postanowiłam jednak poczekać aż oni dostaną swoje jedzenia, żeby nie było niezręcznie.

Wyciągnęłam dwie małe, białe paczuszki. Był to moje kanapki, które przygotowałam sobie rano. Odwinęłam jedną i podzieliłam na dwie części. Pierwszą połowę podsunęłam Mincii, przecież mój pupilek na pewno jest głodny! Drugą położyłam na kanapie przed ptaszkiem. To na pewno było lepsze dla niego niż te okruchy z ziemi! Zerknęłam znów na okno, deszcz odbierał mi apetyt. Jeszcze przed chwilą doskwierał mi żołądek, a teraz?
A tak się cieszyłam, że dotrę na miejsce na czas w pierwszy dzień pracy-westchnęłam i wzięłam swoją kanapkę w ręce. Przyjrzałam się jej i niechętnie zaczęłam jeść. Głodna czy nie, dbać o dostarczanie pokarmu niestety muszę...

Posłałam koledze zdziwione spojrzenie. Po pierwsze - nie dramatyzowałam!, po drugie - co miała znaczyć ta ostatnia uwaga? Uniosłam lekko brew, ale zaraz też wzruszyłam ramionami. Chyba muszę zacząć się przysłuchiwać jego słowom.

-Jasne, ale będziemy musieli to jutro nadrobić-stwierdziłam pochmurnie. Pierwszy dzień i taka klapa, już spóźnieni, jutro będziemy pędzić na złamanie karku. Nie lubię się śpieszyć... Przecież na wszystko jest odpowiedni czas, czyż nie? Jego słowa były lekko irytujące, taki lekceważący stosunek do pracy! Może dla niego to nic, ale ja o tą posadę musiałam bardzo zabiegać, a ile ludzi do siebie przekonać! Nawet nie ma sensu się nad tym rozwodzić, bo to aż przykre, żeby w tych czasach spotykać takie podejście do kobiet!-Ale lepiej zajmij się swoją kanapką-dodałam szybko w obawie, że jeszcze będzie chciał kontynuować swoją prelekcję. Sama zaczęłam zdrowo przeżuwać chleb i wpatrywać się w stół. Muszę znaleźć chwilę na otworzenie szkicownika-pomyślałam.


Rue

Liczba postów : 3
Join date : 20/02/2013

Powrót do góry Go down

,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue. Empty Re: ,,Dziś namieszam trochę w przeznaczeniu'' - Rue.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach